Czy w Polsce da się obniżyć podatki?

Artykuł pod powyższym tytułem ukazał się na portalu Bankier. Niestety jego konkluzja jest dość mętna (podatki należy obniżać, ale w zasadzie nie da się tego zrobić), a wypowiedzi cytowanych tam ekspertów są typową nowomową. Np. taki cytat: „Powstaje pewien paradoks, gdyż system poboru daniny publicznej (podatków) powinien być tak skonstruowany, aby zapewnić zarówno pokrycie potrzeb obywateli jako biorców funduszy publicznych, przy jednoczesnym poszanowaniu budżetów osobistych obywateli jako dawców tych funduszy. Odpowiedź na pytanie „czy da się obniżyć podatki, czy też nie” będzie odpowiedzią na całą masę „mikrozapytań” o poszczególne wydatki budżetowe.” Prawda, że smakowity?

Tym niemniej ważne jest, że w ogóle temat został podjęty, gdyż realizowany od lat, przez obecny rząd, kierunek ciągłego podnoszenia podatków, to droga w ślepą uliczkę. Żeby kraj się szybko rozwijał, podatki muszą być niskie, a system podatkowy zrozumiały. Uważam, że podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) powinien zostać zlikwidowany! Tym bardziej, że jest duża grupa obywateli, którzy podatku PIT nie płacą. Tą grupą są rolnicy. Utrzymywanie podziału na lepszych i gorszych obywateli jest przecież wysoce niemoralne.

Głoszenie postulatu likwidacji podatku PIT (taki pogląd lansuje od lat Centrum im. Adama Smitha oraz Nowa Prawica JKM) spotyka się, jak dotąd z uśmiechem politowania polityków i „poważnych ekspertów”. No bo skąd wziąć ponad 40 mld złotych, które wpływają z tytułu PIT, a których nagle miałoby zabraknąć? Otóż nie jest prawdą, że w grę wchodzi ponad 40 mld. Wprawdzie tyle rzeczywiście wpływa z tytułu podatku PIT, ale połowa z tej kwoty to podatek od emerytów i pracowników sfery budżetowej. Czyli najpierw z budżetu wypłaca się emerytury i wynagrodzenia w budżetówce, a następnie odbiera część tej kwoty w postaci podatku (nawiasem mówiąc: koszty wypłacania, a następnie odbierania pieniędzy nie są zerowe). Czysty absurd! Prawda jest więc taka, że gdyby zlikwidowano podatek PIT, to uszczupliłoby to wpływy budżetowe nie o 40, ale o zaledwie 20 mld złotych. Czy rzeczywiście uszczupliłoby? Twierdzę, że nie z następujących powodów:

  1. Owe dodatkowe 20 mld złotych pozostawione w kieszeniach obywateli, zostałoby w przeważającej części wydane na zakup towarów i usług, co przełożyłoby się na znaczne zwiększenie wpływów z tytułu VAT i akcyzy.
  2. Likwidacja podatku dochodowego dałaby tak silny impuls prowzrostowy, że przyczyniłaby się do zwiększenia wpływów we wszystkich obszarach.
  3. 3/4 aparatu skarbowego stałoby się zbędne. Oszczędności z tego tytułu byłyby ogromne.
  4. Likwidacja podatku dochodowego spowodowałaby wyjście całej masy przedsiębiorców z „szare strefy”. Zaczęliby oni normalnie i uczciwie funkcjonować i płacić wszelkie inne podatki.
  5. Polska stałaby się swego rodzaju „rajem podatkowym”. Cała masa obywateli innych krajów, którzy uciekają przez pazernością fiskusa, przeniosłaby się do naszego kraju. Kupowaliby domy, otwierali biznesy, czyli płacili inne podatki i dawali zatrudnienie innym.

Jednym słowem sielanka. To dlaczego nikt nie próbuje tego wprowadzić? Odpowiedź jest dość banalna. Nie dopuszczają do tego dwa bardzo silne lobby:

  1. Lobby urzędników skarbowych. Przecież podlegają oni Ministerstwu Finansów, a to w Ministerstwie Finansów powstawałyby projekty odpowiednich aktów prawnych.
  2. Lobby doradców podatkowych, bardzo silne i wpływowe.

A co na to posłowie? Przecież to oni stanowią prawo. A posłowie nic nie rozumieją.

5 komentarzy

  1. Wacław 28/07/2014
    • Jan Adamski 28/07/2014
      • Maciej 21/08/2015
        • Jan Adamski 21/08/2015
  2. Czesioszpachelka 29/07/2014

Zostaw komentarz