Dziura ozonowa

Foto: earthobservatory.nasa.gov

Na naszą planetę spadną straszne plagi, które spowodują wymarcie ludzkości?

 

Dziś prawdopodobnie niewiele osób styka się z informacjami na temat „dziury ozonowej”, ale w latach 80-tych ubiegłego wieku temat ten rozpalał wyobraźnię milionów, jeśli nie miliardów, ludzi. Niemal każdego dnia prasa, radio i telewizja informowały o gwałtownym zmniejszaniu się warstwy ozonu (ozon to tlen, którego cząsteczki składają się z trzech atomów – O3, podczas, gdy stan normalny to cząsteczki dwuatomowe – O2) w górnych warstwach atmosfery. Ponieważ ozon stanowi naturalną barierę przed nadmiernym promieniowaniem UV, dalsze zmniejszanie jego ilości miało doprowadzić do masowego wymierania ludzi i zwierząt wskutek chorób nowotworowych, wywołanych uszkodzeniem komórek, napromieniowanych UV. Ginąć miały także rośliny, które miały utracić zdolność wytwarzania nasion. Długie przebywanie w miejscach nasłonecznionych miało być dla ludzi bardzo niebezpieczne, a już opalanie się – to była pewna droga do raka skóry. Bez przesady można powiedzieć, że mieliśmy wówczas do czynienia z paniką. Organizacje ekologiczne biły na alarm, aż w końcu za sprawę wzięli się politycy. I rozwiązali problem – ku wielkiej radości uratowanej, w ten sposób, ludzkości i drobnej satysfakcji pewnego międzynarodowego koncernu.

 

A wszystko zaczęło się jeszcze w latach 70-tych, gdy zbliżał się termin wygaśnięcia ochrony patentowej na CFC – gaz z grupy freonów, powszechnie stosowany w urządzeniach chłodniczych, aerozolach i gaśnicach. Właścicielem patentu był koncern Dupont („Process for Fluorinating Halohydrocarbons”, U.S. Patent #3258500), a ochrona patentowa wygasała w 1979 r. I właśnie wtedy (taki zbieg okoliczności) naukowcy odkryli powiększanie się dziury ozonowej i wskazali jej przyczyny: emitowane do atmosfery freony, które powodują rozpad cząsteczek ozonu. Jeszcze dziś można przeczytać w Wikipedii, że problem dziury ozonowej zaczął się nasilać gwałtownie od 1979 roku (sic!). W tej sytuacji politycy, którzy jak powszechnie wiadomo, działają dla dobra nas wszystkich, nie mogli pozostać obojętni. Rozpoczęli zabiegi dyplomatyczne, zmierzające do rozwiązania problemu. Czując na plecach gorący oddech organizacji ekologicznych, działali szybko i sprawnie. Już w 1985 roku podpisano Konwencję Wiedeńską zakładającą ograniczenia w produkcji freonów. Dalsze ograniczenia wprowadzał Protokół Montrealski, zainicjowany w 1987 roku przez 31 państw, w tym Polskę. Do dziś, do Protokołu przystąpiło już 197 państw. W 1990 roku w Wiedniu, podpisana została kolejna konwencja, wprowadzająca całkowity zakaz produkcji freonów. Ludzkość została uratowana! W urządzeniach chłodniczych stosuje się obecnie nowy środek, opatentowany przez Dupont.

 

Każdy, kto był dociekliwy i sięgnął do źródeł, mógł się z łatwością dowiedzieć, że warstwa ozonowa kurczy się co najmniej od lat 50-tych ubiegłego wieku, kiedy freony nie były jeszcze stosowane. Ponadto, uwaga!, uwaga!, kurczy się nad biegunami – nad pozostałymi obszarami Ziemi pozostaje niezmieniona. Mógł się też dowiedzieć, że freon jest rzeczywiście jednym z czynników, które przyczyniają się do rozpadu cząsteczek ozonu, ale bynajmniej, nie jedynym. Ale komu by się chciało zgłębiać problem, skoro wszystkie media głównego nurtu zgodnym chórem lansowały schemat: freon → dziura ozonowa → katastrofa → koniec ludzkości.

 

A skoro manipulowanie opinią publiczną na wielką skalę przyniosło komuś wymierne korzyści, to tylko kwestią czasu było ponowne zastosowanie tej metody. Czy mówi wam coś schemat: świńska grypa → brak skutecznej szczepionki → epidemia → masowe umieranie? Albo: emisja dwutlenku węgla → globalne cieplenie → katastrofa dla całej planety? Ale o tym napiszę innym razem.

2 komentarze

  1. Marek 27/07/2014
  2. Boruta 28/08/2014

Zostaw komentarz