Miłośniczki orzeszków ziemnych

Podobno przysmakiem sójek są żołędzie. Widocznie jednak, sójki, które mnie odwiedzają mają inny gust. Uwielbiają bowiem orzeszki ziemne (fistaszki). Zapotrzebowanie na nie zgłaszają już jesienią, kiedy nie mam jeszcze w ogródku zainstalowanych karmników. Im to nie przeszkadza; wystarczy podstawka od doniczki na stojaku na kwiaty. Byle wypełniona fistaszkami. Mają przygotowane 3 strategie postępowania z nimi:

  1. Porywają jeden fistaszek i odlatują z nim na najbliższe drzewo. Tam go rozłupują, rozdrabniają orzeszki i je zjadają.
  2. Początek jest podobny, jak w strategii 1, ale później nie zjadają orzeszków, tylko umieszczają je w wolu i przylatują po kolejny fistaszek. Gdy, po kilku kursach, wole jest już pełne, odlatują, żeby gdzieś ukryć orzeszki, jako zapas na trudniejsze dni.
  3. Wpychają sobie fistaszki do wola (potrafią tam zmieścić 4 sztuki, ale trzecią widać, jak tkwi w gardle, a czwarta jest nie tyle w wolu, co w dziobie) i odlatują, aby je gdzieś ukryć, podobnie, jak w strategii 2.

Zimą, oprócz fistaszków, sójki chętnie jedzą także ziarna słonecznika, kostki tłuszczowe, a nawet jabłka.

Sójki tworzą stałe pary, więc odwiedzają mnie parami. Ponieważ jest wiele par zainteresowanych łatwym pokarmem z moich karmników, często dochodzi pomiędzy nimi do ostrych bójek. Bójki takie wyglądają groźnie, ale ptaki nie robią sobie krzywdy.

Tags:,

3 komentarze

  1. Wiktor2190 27/07/2014
    • Jan Adamski 27/07/2014
  2. Wiesław 27/07/2014

Zostaw komentarz