Szpak, któremu odbiło

Foto: JanAdamski.eu

Mam zainstalowaną, w swoim ogródku, budkę lęgową dla szpaków. Każdego roku zajmuje ją jakaś para tych sympatycznych ptaków, zakłada lęg i dochowuje się potomstwa. Opiszę to kiedyś na blogu. Dzisiaj natomiast chciałbym opisać inny przypadek; bardzo ciekawy, żeby nie powiedzieć: niezwykły.

Foto: JanAdamski.eu

Jak co roku szpaki założyły lęg i wychowały trzy młode, które w maju opuściły budkę i wyruszyły w wielki świat. I jak co roku uprzątnąłem budkę, a po wymyciu wnętrza wodą pod ciśnieniem, z ogrodowego węża, pozostawiłem odchyloną przednią ściankę, żeby umożliwić wyschnięcie. Wtedy właśnie pojawił się tytułowy szpak (samiec), który badał budkę na różne sposoby i nie mógł się nadziwić, o co chodzi z tą uniesioną ścianką. Przystawiłem więc drabinę i opuściłem ściankę przywracając pełną funkcjonalność budki. Szpak tylko na to czekał. Natychmiast zaczął sprawdzać wnętrze, a następnie znosić do środka różne gałązki. Czyli budować gniazdo!

Foto: JanAdamski.eu

Foto: JanAdamski.eu

Foto: JanAdamski.eu

Ale to nie miało sensu. Było już po sezonie lęgowym, a szpaki w zasadzie nie zakładają drugiego lęgu. Ten jednak najwyraźniej się tym nie przejmował, tylko znosił budulec. Muszę tu dodać, że miejsce lęgu, w przypadku szpaków, wybierają samice. Odbywa się to tak, że samiec znajduje dziuplę lub budkę, znosi tam trochę budulca na gniazdo, a następnie próbuje zachęcić jakąś samicę do związania się z nim. Jednocześnie musi pilnować budki, bo inne samce tylko czyhają, żeby ją przejąć. Mój szpak, po zakończeniu prac przygotowawczych, zaczął przesiadywać na sąsiednich drzewach i wydawać głośne dźwięki, które przy odrobinie dobrej woli można by nazwać śpiewem. Przywoływał samicę!

Foto: JanAdamski.eu

Foto: JanAdamski.eu

Ale, zgodnie z moimi przewidywaniami, chętnych samic – nie było. Upór samca był jednak zadziwiający: dzień po dniu, od rana do wieczora, wydzierał się gdzieś w pobliżu. W międzyczasie uzupełniał materiał zgromadzony w budce, o różne specjalne produkty. Np. obrywał i znosił czubki młodziutkich pędów świerka, a także zawziął się na jedną z roślin o zwisających pędach, którą hodowałem w wiszącej doniczce. W ciągu tygodnia pozbawił ją całkowicie liści.

I oto, któregoś dnia, w pobliżu pojawiła się samica. Mój szpak dostał jakiegoś amoku! Miotał się po drzewie w pobliżu samicy wydając dźwięki jeszcze głośniejsze i bardziej zróżnicowane niż zwykle. W pewnym momencie wpadł do budki, po czym wypadł, trzymając w dziobie jeden ze zgromadzonych tam listków i poleciał do samicy. Po chwili wrócił, zostawił ten, który wziął poprzednio i wziął inny. I znów poleciał z nim do samicy. Tymczasem samica… odleciała.

Foto: JanAdamski.eu

Mogłoby się wydawać, że to zniechęci samca. Ale gdzie tam! Cała zabawa zaczęła się od nowa. W kolejnych dniach pojawiały się kolejne samice i procedura prezentacji była powtarzana. Niestety zawsze kończyła się klapą. Ale chyba fama o szpaku, któremu odbiło, rozeszła się po okolicy, bo zaczęły też pojawiać się inne samce. Przylatywały w grupkach, po 3 – 4 osobniki i, po zbadaniu sytuacji, odlatywały.

Foto: JanAdamski.eu

Mój samiec długo nie dawał za wygraną. Z czasem zaczął znikać na kilka godzin, później na całe dni, aż pewnego razu zniknął na dobre. Ale jego aktywność trwała ponad miesiąc.

Tags:,

4 komentarze

  1. LadyM. 28/12/2014
    • Jan Adamski 28/12/2014
      • LadyM. 28/12/2014

Zostaw komentarz