Walka dobra ze złem

Foto: euanmearns.com

W dzisiejszych czasach są pewne kłopoty w rozróżnieniu dobrych od złych. Dlatego ważną rolę odgrywa proces mianowania: dobrych na dobrych, a złych na złych. Na przykład taki prezydent Syrii Baszszar Hafiz al-Assad został mianowany na złego, a walczący z nim o zrzucenie jarzma dyktatury, o wolność, równość i braterstwo, zostali – dobrymi. Kłopot zaczął się wtedy, gdy dobrzy zaczęli masowo mordować chrześcijan i wprowadzać krwawy terror. Wprawdzie długo jeszcze byli tymi dobrymi, zaopatrywanymi w broń przez miłujących pokój Amerykanów, ale gdy już zdobyli pół Syrii i pół Iraku dopuszczając się przy tym ludobójstwa, to miarka się przebrała i zostali przemianowani na złych. W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, tylko trzeba będzie prezydenta al-Assada przemianować na dobrego. Nastąpi to wkrótce.

Czy może być coś gorszego niż imperium zła? Nie może być! Imperium zła to zło do kwadratu. A powszechnie wiadomo, że takim imperium zła był Iran. Właśnie: był. Bo przecież jego obecne zaangażowanie w walkę ze świeżo mianowanymi na złych, terrorystami z Państwa Islamskiego, nie pozostawia wątpliwości, że wkrótce Iran dołączy do grupy dobrych. Pewien kłopot sprawia tylko jego wrogość wobec sąsiada, który jest bez wątpienia nie tyle dobrym, co wręcz najlepszym! Na pewno jednak da się to jakoś pogodzić.

A skoro już jesteśmy przy tym regionie świata, to warto wspomnieć o złym Saddamie Husajnie, który całkiem słusznie został obalony przez dobrych i miłujących pokój cywilów. Zanim to jednak nastąpiło Saddam Husajn był jak najbardziej dobry, czego dowodem było wspieranie go dolarami i uzbrojeniem przez Amerykę. Było to jednak dawno i nikt już tego nie pamięta. Tym bardziej nikt nie pamięta pewnie strasznej wojny dobra ze złem w Afganistanie. Złem wcielonym byli Rosjanie, którzy zniewolili dobrych mudżahedinów dla swoich brudnych interesów. Na szczęście dobrzy mudżahedini, wspierani przez Amerykę, Arabię Saudyjską i Pakistan odnieśli zwycięstwo. Przyczynił się do tego m.in. jeden wyjątkowo dobry bojownik o nazwisku Osama bin Laden, który organizował wsparcie finansowe trzech wymienionych krajów, dla mudżahedinów. Niestety okoliczności sprawiły, że dobrzy musieli zostać szybko przemianowani na złych. Mało tego! Trzeba było stoczyć z nimi krwawą wojnę o pokój. Na szczęście zwycięską.

Całkiem niedawno byliśmy świadkami rozprawy z wyjątkowo złym i ohydnym dyktatorem w Libii. Armia dobrych, wspierana przez lotnictwo francuskie i amerykańskie odniosła efektowne zwycięstwo i wreszcie zapanował oczekiwany przez wszystkich pokój. No niezupełnie. Bo okazało się, że armia dobrych nie składała się z samych dobrych. Pewien odsetek stanowili źli. I obecnie ci źli toczą zażartą wojnę z dobrymi. Na dodatek nie jest to typowa wojna o pokój, ale raczej wojna o ropę. Na domiar złego, mimo że wiadomo, iż jedni to dobrzy, a drudzy źli, to nie do końca wiadomo którzy są którzy. Na pewno jednak sytuacja się wyklaruje i dobrzy uzyskają wsparcie pokojowo nastawionych krajów Europy i Ameryki, po czym pokonają złych. Idę o zakład, że dobrymi okażą się ci, którzy mają ropę.

Walka dobra ze złem toczy się nie tylko w odległych zakątkach świata, ale także całkiem blisko. Okazuje się, że przed mianowaniem na złego nie chroni nawet mandat demokratycznych wyborów. Przekonał się o tym demokratycznie wybrany i legalnie rządzący prezydent Wiktor Janukowycz, który wkrótce po mianowaniu na złego, został obalony przez dobrych. Ale tutaj niespodzianka: dobrzy którzy go obalili nie zostali ciągle jeszcze przemianowani na złych. Dzieje się tak zapewne dlatego, że pojawili się nowi źli, z którymi dobrzy muszą walczyć o pokój. Jest jednak tylko kwestią czasu, kiedy ta walka zakończy się zwycięstwem dobrych. A wtedy możliwość do przemianowania ich na złych, stanie otworem.

 

Jedna odpowiedź

  1. Boruta 22/08/2014

Zostaw komentarz