Bankructwo Kompanii Węglowej

Foto: cupik.podkarpackakolej.net

Kompania Węglowa jest bankrutem! Nie ma w tym stwierdzeniu ani niczego odkrywczego, ani obrazoburczego. Taki rozwój sytuacji jest dość oczywisty: każda państwowa firma zarządzana pod dyktando związkowców musi tak skończyć. Jedna prędzej, inna później, ale innej drogi nie ma. Oczywiście KW jest zbyt wielką firmą, żeby tak nagle, z dnia na dzień się wywrócić. Proces ten będzie trwał latami i będzie wymagał wyasygnowania ogromnych pieniędzy pochodzących z kieszeni podatników. Każdy rząd, jaki by nie był, będzie pokornie wyrzucał w błoto nasze pieniądze, byle tylko kupić sobie trochę spokoju (nie swoje pieniądze wydaje się łatwo i bez oporów). Wiedzą o tym doskonale działacze górniczych związków zawodowych i dlatego postępują tak, jak postępują.

Oto właśnie Sztab Protestacyjno – Strajkowy Kompanii Węglowej, zrzeszający 13 (trzynaście!) organizacji związkowych zerwał rozmowy w sprawie programu naprawczego zaproponowanego przez Zarząd KW. Żeby była jasność: program naprawczy był nic niewart! Opierał się głównie na pomyśle przerzucenia pieniędzy z rentownych państwowych spółek (np. Węglokoksu) do Kompanii Węglowej. Ale zawierał także kilka racjonalnych propozycji obniżenia kosztów. Realizacja tych propozycji wymagałaby, niewielkich bo niewielkich, ale jednak wyrzeczeń ze strony górniczej braci. Jak się łatwo domyślić, na to zgody nie ma i być nie może! Jeszcze by komuś przyszedł do głowy pomysł, żeby pensje działaczy związkowych (opłacanych przez kopalnie) obniżyć np. z 18.000 zł miesięcznie do 10.000 zł. No przecież to byłby skandal! Jeśli kopalniom brakuje pieniędzy, to psim obowiązkiem Rządu jest znaleźć te pieniądze i dać je kopalniom, a nie oczekiwać, że pracownicy pokornie przyjmą likwidację piętnastej pensji, albo premii z okazji górniczego święta. To się należy i koniec! To są, jak mawia profesor Ryszard Bugaj, „zdobycze świata pracy”.

Idę o zakład, że rząd Ewy Kopacz stanie na głowie, a wymyśli sposób na „uratowanie” KW. Np. połączy ją z Orlenem, PZU i PKO BP (a może także z PKP i Pocztą Polską), przy okazji realizując marzenie o wielkim narodowym championie. Czyż to nie będzie piękna wizja: polska spółka największym przedsiębiorstwem Europy? Byle tylko ładnie to opakować i sprzedać „ciemnemu ludowi” jako wielki sukces. Ale to akurat jest jedną z niewielu rzeczy, które nasze rządy potrafią robić dobrze. Przy niewielkiej pomocy pożytecznych idiotów.

Jedna odpowiedź

  1. Wieś 18/09/2014

Zostaw komentarz