Epoka Tuska – sukces czy klęska?

Foto: se.pl

W związku ze złożeniem dymisji przez Donalda Tuska, rządowi PR-owcy przygotowali śliczną laurkę wyliczając w niej wielkie osiągnięcia ostatnich siedmiu lat. Jako jedno z najważniejszych wymienia się tam fakt, że Polska, jako jedyny kraj europejski nie zanotowała recesji w okresie największego nasilenia światowego kryzysu ekonomicznego. To fakt niepodważalny, tyle tylko, że niewiele mający wspólnego z działaniami rządu. A jeśli już, to raczej z działaniami rządów Millera i Kaczyńskiego, które jako jedyne rządy w ciągu ostatniego ćwierćwiecza – obniżały podatki. Skutki tych obniżek dawały o sobie znać przez kolejne lata. Jednak główną przyczyną, dzięki której Polska odnotowywała wzrost w czasie, gdy inne europejskie kraje przeżywały recesję, było silne osłabienie naszej waluty. Przyniosło ono znaczny wzrost eksportu, przy niewielkim wzroście importu, co przełożyło się na kilka punktów procentowych wzrostu PKB. Rząd Tuska, który wygrał pierwsze wybory pod hasłami obniżania podatków, prywatyzacji i deregulacji gospodarki, przyjął kurs zupełnie przeciwny, czyli podnoszenia podatków, zatrzymania prywatyzacji, rozrostu biurokracji, lawinowego powiększania ograniczeń i utrudnień dla przedsiębiorczości Polaków i wzrostu represyjności aparatu skarbowego, czyli mówiąc wprost, wrogości państwa do swoich obywateli. W tej ostatniej dziedzinie rząd nie powiedział zresztą jeszcze ostatniego słowa. Wkrótce wejdą w życie przepisy o klauzuli obejścia prawa podatkowego (pisałem o tym tutaj), które ustawią podatnika w pozycji domniemanego oszusta, który będzie musiał udowodnić urzędnikowi swoją niewinność.

Zawziętość rządu Donalda Tuska w zakresie podnoszenia podatków jest zdumiewająca. Bowiem podnosząc niektóre podatki – strzelił sobie w kolano. Tak było np. z ostatnią podwyżką akcyzy na alkohol, która przyniosła… spadek przychodów z tego tytułu. Po prostu zadziałała krzywa Laffera, o czym pisałem tutaj. Podobnie było zresztą z podwyżką akcyzy na wyroby tytoniowe. Kwoty, które w związku z tym nie wpłynęły do budżetu, za to trafiły do szarej strefy, szacuje się na 5 miliardów złotych. Rząd robi dobrą minę do złej gry i twierdzi, że dzięki jego działaniom, Polacy rzucają palenie. Ale to nieprawda! Polacy po prostu przerzucają się na papierosy z przemytu. Są takie miejsca w Polsce, gdzie papierosy z przemytu stanowią ponad 80% wszystkich wypalanych. A w miejscowości Bartoszyce 93%.

Rządowi PR-owcy, jako sukcesy rządu Tuska wymieniają także np. wydłużenie urlopów macierzyńskich, większe dofinansowanie przedszkoli, refundację in vitro, czy darmowy podręcznik. Są to sukcesy wątpliwe, bowiem trzeba pamiętać, że środki na te cele wzięto z podwyższanych podatków oraz z zadłużania państwa. I właśnie zadłużanie się na niewyobrażalną skalę jest jedną z głównych cech epoki Tuska. Od objęcia przez niego władzy, zadłużenie Polski zwiększyło się o 400 miliardów złotych! Uwzględniając parytet siły nabywczej, to ponad dwukrotnie więcej niż kwota, na jaką zadłużył nasz kraj Edward Gierek. Ten dług będzie ciążył naszym dzieciom, wnukom i prawnukom. Spowoduje, że standard ich życia będzie znacznie niższy niż mógłby być, gdyby owego zadłużenia nie było. Dodatkową złą wiadomością jest  to, że polityka dalszego wzrostu zadłużenia jest kontynuowana, o czym świadczy projekt budżetu na rok 2015. A już wiadomością tragiczną dla zwykłych obywateli jest to, że nowa ekipa, która właśnie szykuje się do objęcia władzy po wyborach 2015 roku, będzie zadłużać kolejne pokolenia Polaków w jeszcze większym tempie (jeśli zamierza spełnić choćby część ze swoich obietnic).

Byłbym niesprawiedliwy, gdybym twierdził, że epoka Tuska to jedno wielkie pasmo klęsk. Nie można zaprzeczyć, że Polska jest dziś bogatszym i lepiej rozwiniętym krajem, niż była 7 lat temu – PKB wzrósł o 20%. Zbudowanych lub zmodernizowanych zostało wiele dróg i autostrad. Średnie płace w sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się realnie o 12%. Daje to wprawdzie niewielki średnioroczny wzrost na poziomie poniżej 2%, ale ciągle jest to wzrost. Także podwyższenie wieku emerytalnego (zwane niesłusznie: reformą) było działaniem niezbędnym, które odsunęło nieco w czasie nieuchronną katastrofę. A na marginesie: przy okazji tej, pożal się Boże, reformy naruszono dwa istotne fundamenty państwa prawa. Po pierwsze jednostronnie rząd pogorszył warunki umów, jakie zawarł z każdym z pracowników: będziesz płacił podatki, zwane eufemistycznie składkami, w ustalonej przez nas wysokości, ale po ukończeniu 65 (lub 60) lat będziesz od nas otrzymywał comiesięczne świadczenie do końca życia. Po drugie zabrał (ukradł) oszczędności, o których przez lata mówił, że są to oszczędności każdego z pracowników odłożone w OFE.

Rządy Donalda Tuska nie były ani gorsze, ani lepsze od rządów większości krajów demokratycznych, w tym prawie wszystkich europejskich. Wszystkie one mają i zawsze będą miały ten sam dylemat. Albo wprowadzają kraj na ścieżkę szybkiego wzrostu poprzez niepopularne, a częstokroć bolesne reformy – i szybko tracą władzę, albo nie wprowadzają reform oraz przekupują wyborców różnymi socjalnymi prezentami finansowanymi przez dług – i wtedy utrzymują się przy władzy, ale niszczą własny kraj. Donald Tusk wybrał to drugie rozwiązanie. Nie on jeden.

4 komentarze

  1. Wieś 13/09/2014
    • Jan Adamski 13/09/2014
  2. Wieś 13/09/2014
    • Jan Adamski 13/09/2014

Zostaw komentarz