Jednoczenie lewicy

Kilka miesięcy temu, we wpisie Jednoczenie prawicy, ironizowałem na temat partii, do których przyklejona jest łatka „prawicy” a które tak naprawdę są partiami lewicowymi. Temat pomieszania pojęć „lewica” i „prawica” podjąłem też we wpisie Mapa partii politycznych. Tym razem całkowicie poważnie i bez ironii, chciałbym poruszyć temat, który mnie intryguje, a jest niedostrzegany lub świadomie pomijany w mediach głównego nurtu.

Podczas IX zjazdu Polskiej Partii Socjalistycznej, odbywanego w Wiedniu w listopadzie 1906 roku, doszło do rozłamu, w którego wyniku powstały dwie partie: PPS Lewica (do której weszła większość działaczy PPS) i PPS Frakcja Rewolucyjna (która stanowiła mniejszość na czele z Piłsudskim). PPS Lewica połączyła się wkrótce z SDKPiL tworząc Komunistyczną Partię Robotniczą Polski, zaś PPS Frakcja Rewolucyjna powróciła do nazwy PPS. Podział organizacyjny przestał praktycznie odgrywać rolę, ale podział na dwa nurty myślenia nie tylko nie zniknął, ale utrwalał się z biegiem czasu i dotrwał do dzisiaj. W dzisiejszych realiach politycznych Polski, spadkobiercą PPS Lewicy jest SLD. Natomiast spadkobiercą PPS Frakcji Rewolucyjnej jest PiS. O ile myślowe połącznie PPS Lewicy i SLD nie budzi sprzeciwu, o tyle nazwanie PiS spadkobiercą PPS Frakcji Rewolucyjnej może się wydać kontrowersyjne. Ale tylko dlatego, że PiS przykleiło sobie etykietkę „partii prawicowej”, co jest bezrefleksyjnie powtarzane przez większość mediów. Bo już program PiS jest wyraźnie lewicowy o zabarwieniu narodowym, z dużym naciskiem na siłę państwa a nie na wolność i dobrobyt jego obywateli, przy jednoczesnym konserwatyzmie w sferze obyczajowej. Czyli wypisz wymaluj – piłsudczyzna. Zresztą PiS i osobiście Jarosław Kaczyński, nie kryją swojego przywiązania do idei piłsudczykowskich.

No dobrze: jeśli założyć, że SLD to kontynuator PPS Lewicy, a PiS – PPS Frakcji Rewolucyjnej, to gdzie tu tytułowe jednoczenie? Raczej mamy kontynuację walki toczonej od stu lat przez te dwa odłamy myśli lewicowej. Rzeczywiście dziś tak to wygląda. Ale to się zmieni po wyborach parlamentarnych 2015 roku; PiS i SLD zawrą koalicję i utworzą rząd. Na naszych oczach dokona się zjednoczenie polskiej lewicy, po 100 latach rozłamu. Niestety nie jest to powód do radości; dla Polski oznacza bowiem katastrofę. Gwałtowny wzrost wydatków budżetowych, wzrost zadłużenia państwa, podwyżki podatków, uprzywilejowanie podmiotów państwowych, przy jednoczesnym niszczeniu spółek prywatnych, marnotrawienie środków publicznych na wspieranie upadających firm państwowych, zwiększanie przywilejów związków zawodowych, rozrost biurokracji, a w szczególności różnych służb mających za zadanie zastraszanie obywateli, doprowadzą do wielkiego krachu. Jedyną nadzieję upatruję w… SLD. Bowiem w koalicji partia ta będzie pełnić rolę prawego skrzydła  i hamować co bardziej szalone pomysły PiS. Zakładam, że w pewnym momencie działania PiS staną się dla SLD zbytnio lewicowe. Partia ta uzna słusznie, że szkodzą one Polsce i opuści koalicję. Zapanuje chaos, Sejm zostanie rozwiązany i rozpisane będą nowe wybory. Zakładam, że po owym szalonym eksperymencie, spora część wyborców zrozumie znaczenie słów lewica i prawica i po wyborach ukształtuje się pewna równowaga pomiędzy nurtem konserwatywno-liberalnym (prawdziwa prawica) a socjalno-etatystycznym (lewica). Będzie to już jednak całkowicie nowa scena polityczna, a jej aktorami nie będą weterani walk Solidarności z Komuną, lecz młodzi wykształceni ludzie, nastawieni pragmatycznie i potrafiący wyciągać wnioski z historii, bez zbytniego brnięcia w ideowe doktrynerstwo.

A więc: MŁODZIEŻY! DO DZIEŁA!

5 komentarzy

  1. spokojny 22/10/2014
  2. beretzantenka 22/10/2014
    • Jan Adamski 23/10/2014
  3. beretzantenka 24/10/2014
  4. Boruta 25/10/2014

Zostaw komentarz