Osiatyński nawrócony?

Profesor Jerzy Osiatyński, członek Rady Polityki Pieniężnej, znany ze swych lewicowych i etatystycznych poglądów, zaprezentował ostatnio ciekawe opinie, które omawia Bankier.pl tutaj. Stwierdził mianowicie, że ‚obniżka stóp procentowych nie wystarczy, by skutecznie pobudzić koniunkturę gospodarczą. Lepszym instrumentem jest łagodna polityka fiskalna.’ (Czyli przekładając na nasze: obniżka podatków.) I dodał, że ‚polityka pieniężna może wpływać na pobudzenie kredytu konsumpcyjnego. Natomiast dla pobudzenia koniunktury podstawowe znaczenie ma polityka fiskalna.’ Brawo panie profesorze! Późno bo późno, ale jednak dostrzegł pan prawidłowości, które do tej pory raczej pan negował!

Fragment wypowiedzi profesora Osiatyńskiego, który zacytowałem powyżej, skłonił mnie do postawienia tytułowego pytania. Niestety dalsza część jego wypowiedzi nie napawa już takim optymizmem i sugeruje odpowiedź na tytułowe pytanie: ‚jeszcze nie’. Profesor stwierdza mianowicie, że ‚w przypadku prowadzenia polityki zmniejszania deficytu budżetowego stymulujące gospodarkę działania fiskalne, czyli np. obniżanie podatków, nie są możliwe. Wtedy polityka pieniężna, np. obniżka stóp procentowych, pozostaje jedynym dostępnym narzędziem.’ No cóż, to stara śpiewka tych lewicowych ekonomistów, którzy nie sprostytuowali się na tyle, żeby całkiem negować dorobek myśli ekonomicznej od Adama Smitha, poprzez Ludwiga von Misesa i Friedricha Hayeka, aż po Miltona Friedmana. Czyli: podatki należy obniżać, ale ponieważ się nie da, to należy je na razie podwyższać. Przypomina mi to doktrynę niesławnej pamięci byłego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego, który swego czasu stwierdził, że rząd PiS i on osobiście, są jak najbardziej za prywatyzacją, oczywiście z wyłączeniem tych branż, które prywatyzowane być nie powinny.

Jednak wypowiedź profesora Osiatyńskiego przyjmuję z satysfakcją. Bo jeśli dostrzegł on, że obniżka podatków ma wpływ na pobudzenie koniunktury gospodarczej, to przyjdzie też czas na dostrzeżenie, że obniżka podatków jest jednak możliwa, o czym pisałem niedawno we wpisie Zlikwidować podatek dochodowy! Szkoda tylko, że profesor Osiatyński ma obecnie znacznie mniejszy wpływ na decyzje rządowe, niż miał wtedy, gdy głosił bardziej etatystyczne i twardogłowe poglądy. Bo z politykami jest odwrotnie niż z jabłkami. Jabłka mianowicie najpierw dojrzewają, a później spadają, a politycy najpierw spadają a dopiero później dojrzewają.

4 komentarze

  1. Wiesław 20/10/2014
  2. spokojny 22/10/2014
  3. mirek 26/10/2014
    • Jan Adamski 26/10/2014

Zostaw komentarz