Pomieszanie pojęć

W związku z decyzjami podjętymi na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli, dotyczącymi „polityki klimatycznej”, pojawia się wiele artkułów na ten temat. Zauważyłem, że większość z nich gładko przechodzi od sprawy polityki klimatycznej i redukcji CO2, do sprawy zanieczyszczenia atmosfery czy wręcz „trucia”. Np. Dziennik Gazeta Prawna (tutaj) zastanawia się, czy Polska jest rzeczywiście tak dużym trucicielem i dochodzi do wniosku, że jednak bardziej trują Niemcy i Francja (mając cały czas na myśli emisję CO2). Portal Interia.pl (tutaj) omawia artykuł z Dziennika Gazety Prawnej jeszcze bardziej eksponując sprawę „trucia”. Podobnie robi Biznes.pl (tutaj) i Bankier.pl (tutaj). Nawet Wikipedia (tutaj) informuje, że atmosferę najbardziej zanieczyszcza dwutlenek węgla. Forbes (tutaj) nie mówi wprawdzie o zanieczyszczaniu, lecz o emisji CO2, ale tekst ilustruje zdjęciem chłodni kominowych z kłębami wydobywającej się z nich pary wodnej, która przecież nie ma nic wspólnego z CO2.

Foto: forbes.pl

Wszystkie przywołane teksty, a także wiele innych, stanowią tytułowe pomieszaniem pojęć. Bo przecież dwutlenek węgla nie truje! Jeśli nie liczyć zamkniętych pomieszczeń, gdzie jest nadmiar dwutlenku węgla połączony z niedoborem tlenu, jest to gaz obojętny dla człowieka, za to korzystny dla roślinności, bowiem powoduje jej szybszy i bujniejszy rozwój. Atmosferę zanieczyszczają związki siarki, azotu i metali ciężkich, freony, różnego rodzaju pyły i ciecze, w skład których wchodzą toksyczne związki chemiczne, a także… tlenek węgla, który jest gazem trującym, ale  to całkiem inny gaz. Natomiast sam dwutlenek węgla nie jest żadnym zanieczyszczeniem! To jedynie kapłani religii globalnego ocieplenia wypowiedzieli wojnę CO2 i naciskają na rządy (skutecznie w Europie, mniej skutecznie w USA, nieskutecznie w innych krajach) celem redukcji emisji. Sama redukcja emisji CO2 nie jest ani dobra, ani zła; po prostu nie ma żadnego znaczenia. Natomiast groźny dla rozwoju państw jest proces zastępowania tanich źródeł energii (węgiel, ropa), źródłami drogimi (wiatr, biomasa, słońce). Oznacza bowiem, że gospodarki będą się rozwijać wolniej. A jeśli pęta nałożone przez politykę klimatyczną zsumuje się z tendencją do ciągłego podnoszenia podatków i komplikacji systemów podatkowych, to recesja jest niemal pewna. Recesja oczywiście spowoduje zubożenie całych społeczeństw, ale najbardziej dotknie najuboższych. Więc rządy podniosą podatki dla bogatych, żeby wesprzeć ubogich, co pogłębi recesję. I tak w koło Macieju.

Foto: interia.pl

Niedawno przeczytałem na jednym z portali dyskusję internautów na temat niechęci Chin wobec ograniczeń w emisji CO2. Prawie wszyscy dyskutanci byli zgodni, że w związku z dużym zanieczyszczeniem powietrza w Chinach (szczególnie w miastach) rząd chiński będzie musiał podjąć decyzje o redukcji emisji CO2. Znów pomieszanie pojęć! Postawiono znak równości pomiędzy zanieczyszczaniem atmosfery a emisją CO2, co nie ma sensu. Ale takie podejście jest dość powszechne, co wynika z wielu lat umiejętnej propagandy. Utwierdzają w nim także artykuły podobne tym, jakie przywołałem na wstępie. A przecież zrozumienie problemu nie jest trudne, wystarczy dotrzeć do źródeł, które mają podłoże naukowe, a nie propagandowe. Jednym z nich jest np. stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk dostępne m.in. tutaj. Jest to dość obszerny dokument, poniżej zamieszczam jego wybrane tezy:

  • Od dwunastu tysięcy lat Ziemia znajduje się w kolejnej fazie cyklicznego ocieplenia i jest w pobliżu jego maksymalnego natężenia. W samym tylko czwartorzędzie, czyli w ciagu ostatnich 2.5 mln lat, okresy ciepłe wielokrotnie przeplatały się ze zlodowaceniami.
  • Obecnemu ociepleniu towarzyszy wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze: wsród nich dominuje para wodna, a w mniejszych ilościach występuje m.in. dwutlenek wegla, metan, tlenki azotu i ozon. Tak działo się zawsze, bo jest to zjawisko nierozłącznie związane z cyklicznym ocieplaniem i oziębianiem. Okresowy wzrost ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, niekiedy nawet do wartości kilkakrotnie większej w porównaniu ze stanem obecnym, towarzyszył dawniejszym ociepleniom, również przed pojawieniem sie człowieka na Ziemi.
  • Doświadczenie badawcze w dziedzinie nauk o Ziemi mówi, że tłumaczenie zjawisk przyrodniczych, oparte na jednostronnych obserwacjach, bez uwzgledniania wielości czynników decydujących o konkretnych procesach w geosystemie, prowadzi z reguły do nadmiernych uproszczen i błędnych wniosków. Błędne też mogą być decyzje polityków podejmowane o oparciu o niekompletny zespół danych.

Dodam tylko, że teza iż wzrost zawartości CO2 w atmosferze jest skutkiem planetarnego ocieplenia, a nie odwrotnie, jest tylko hipotezą. Tak samo, jak hipotezą jest twierdzenie, że ocieplanie klimatu jest skutkiem nadmiernej emisji CO2 wskutek działalności człowieka. O ile ta pierwsza hipoteza dość logicznie wynika z przebiegu zjawisk sprzed tysięcy lat, o tyle tej drugiej wydają się przeczyć fakty z odległej przeszłości naszej planety, kiedy średnia temperatura była wyższa niż dzisiaj i zawartość dwutlenku węgla też była wyższa. A człowieka przecież nie było. Rzeczowa dyskusja na te tematy jest jednak utrudniona, ze względu na to, że mamy do czynienia z religią globalnego ocieplenia, a nie podejściem pragmatycznym. Religia ta, jak każda inna, ma swoje kanony, które nie podlegają weryfikacji.

Foto: scifiportal.eu

Najgorsze jest to, że ta obłąkana polityka dotknie Polskę w sposób podwójny: w aspekcie gospodarczym i strategicznym. Gospodarczym, bo zapłacimy za nią wolniejszym rozwojem lub recesją, a strategicznym, bo będziemy musieli zrezygnować z surowców dostępnych na własnym terytorium i oprzeć energetykę o surowce importowane. Ale, żeby nie popadać w nadmierny pesymizm, mam na koniec dobrą prognozę. Zanim to nastąpi – Unia Europejska się rozpadnie.

2 komentarze

  1. Piotr 28/10/2014
  2. Anna 28/10/2014

Zostaw komentarz