Czytelny podpis

00_02

W ostatnich latach oszałamiającą karierę zrobiło sformułowanie ‚czytelny podpis’. Sformułowanie to niezwykle mnie irytuje ze względu na wewnętrzną sprzeczność, którą zawiera.

Prawie każdy człowiek ma swój charakterystyczny podpis, który jest w zasadzie niepodrabialny, jest więc dość dobrym narzędziem do identyfikacji osoby. Podpis, który zwykle składa się szybko i odruchowo, przeważnie jest nieczytelny. To znaczy nie da się tam rozróżnić wszystkich liter, które składają się na nazwisko. I nie o to chodzi, żeby z podpisu odczytywać nazwisko, bowiem jest ono przeważnie wpisane w innym miejscu (innych miejscach) danego dokumentu co najmniej raz. Tymczasem, z jakiegoś powodu, większość urzędów, wszystkie banki, a także np. operatorzy telefonii komórkowej doszli do wniosku, że podpis jest złym narzędziem identyfikacji i wymyślili ‚czytelny podpis’. Gdy ktoś żąda ode mnie czytelnego podpisu, to mówię tak: Mój podpis jest nieczytelny. Mogę złożyć podpis, ale będzie on nieczytelny, albo mogę wpisać czytelnie swoje nazwisko, ale nie będzie to mój podpis. Którą opcję pan/pani wybiera? Przeważnie uzyskuję wtedy błyskotliwą odpowiedź: CZYTELNY PODPIS. Więc drukowanymi kulfonami wpisuję swoje nazwisko, co o dziwo, satysfakcjonuje interlokutorów. Raz tylko zdarzyło mi się, że urzędniczka z niechęcią obejrzała moje dzieło i powiedziała: to niech się pan obok jeszcze podpisze.

Opisana sytuacja przypomina mi czasy PRL-u, kiedy magiczne znaczenie miała pieczątka. Żaden dokument bez pieczątki nie miał mocy. Z kolei im więcej pieczątek, tym dokument był ważniejszy. Dziś to pieczątkouwielbienie jest już w zaniku, ale nie wszędzie. Np. w zawodzie notariusza pieczątka (zwana, dla nadania jej odpowiedniej powagi – pieczęcią) odgrywa istotną rolę. Nie jest to jednak ot taka sobie zwykła pieczątka. Stosowne przepisy wymagają, żeby była to pieczątka grawerowana w metalu i wykonana przez certyfikowaną instytucję. Taką instytucją jest u nas Mennica Polska SA. Jak łatwo się domyślić wykonanie takiej pieczątki jest piekielnie drogie, a czas oczekiwania bardzo długi (nawet 4 tygodnie). Dla młodych notariuszy, którzy uruchamiają kancelarię i zgromadzili już setki niezbędnych papierków i zaświadczeń, wynajęli lokal i go wyposażyli, 4 tygodnie bezczynności to niemal katastrofa. Nie muszę chyba dodawać, że sprawę da się przyśpieszyć przy pomocy metody znanej już w starożytnym Rzymie.

4 komentarze

  1. Dariusz Kazimierczak 14/12/2014
  2. Krzysztof 04/04/2015
  3. Remigiusz W. Jurek 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016

Dodaj komentarz

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

If you agree to these terms, please click here.