Instalowanie karmników

Zbliża się zima, ptaki mają coraz większe trudności ze zdobywaniem pożywienia, nadszedł więc czas na instalowanie karmników. Na pierwszy ogień poszedł karmnik dla dzięcioła, o którym pisałem już tutaj.

Jest tak skonstruowany, że sama instalacja jest bardzo prosta. Wystarczy go nasadzić na wystający ze słupka trzpień i dociągnąć sprężyną. Dzięki takiemu prostemu patentowi, łatwo go się zdejmuje, celem uzupełnienia pokarmu. Pokarm stanowią mielone orzechy wymieszane ze smalcem, i jest on wetknięty w otwory nawiercone w pieńku. W okresie największego nasilenia dzięciolich wizyt (5 -6 dzięciołów przylatuje się pożywić po kilka, a bywa że i kilkanaście, razy dziennie), pokarm musi być uzupełniany co drugi dzień.

.

Dość dziwacznym pomysłem może się wydać coś, co nazywam sztuczną jabłonią. Celem tego karmnika jest przywabienie jemiołuszek. W ubiegłym roku się to nie udało; jemiołuszki się nie pojawiły. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Ale nieobecność jemiołuszek nie oznacza, że karmnik był bezużyteczny. Korzystały z niego głównie szpaki, ale także kosy i kwiczoły, a od czasu do czasu podjadały jabłka sójki, modraszki i kapturka. No i zjadły przez zimę ponad 20 kilogramów jabłek.

Celem wygodnego uzupełniania jabłek, cała konstrukcja musi być zdejmowana, więc system mocowania do słupka jest identyczny, jak w karmniku dla dzięcioła.

.

Tradycyjny karmnik jest odwiedzany przez najszerszą rzeszę ptaków: bogatki, modraszki, sosnówki, dzwońce, czyże, kulczyki, grubodzioby, jery, szczygły, mazurki, wróble, kapturki, rudziki, zięby, sierpówki i sójki. Skonstruowałem go tak, żeby pożywiające się w nim ptaki były dobrze wyeksponowane do fotografowania. Dlatego daszek wspiera się na jednej, środkowej kolumience; żadne boczne ścianki nie zasłaniają widoku. Uzupełnianie pokarmu polega na jego dosypywaniu i nie wymaga zdejmowania karmnika, jednak też jest on mocowany przy pomocy mojego patentu. To umożliwia zdjęcie go od czasu do czasu celem wyczyszczenia. Widoczny na ostatnim zdjęciu 25-kilogramowy worek słonecznika wystarczy mniej więcej do lutego. No i trzeba będzie kupić kolejny.

Zostaw komentarz