Najwięksi truciciele umysłów

W najnowszym Newsweeku czytam, na czwartej stronie, artykuł ‚Mina w pakiecie klimatycznym’ podpisany przez Radosława Omachela i nie mogę się nadziwić, że w tak krótkim tekście zawartych zostało tak wiele manipulacji, które mają utwierdzić czytelnika w wierze w religię globalnego ocieplenia i wzbudzić niechęć do szatana tej religii, czyli dwutlenku węgla. Poniżej zamieszczam kilka cytatów z artykułu oraz moich do nich komentarzy. Tym razem nie chodzi mi jednak o polemizowanie z poglądem, że emitowany przez człowieka CO2 ma wpływ na przebieg cyklów klimatycznych na planecie. Chodzi mi wyłącznie o perfidię zastosowaną przez autora artykułu, której celem jest wtłoczenie w umysły czytelników kłamliwych tez i wyrobienie w nich odruchów mających ułatwić akceptację politycznych decyzji, za które czytelnikom i ich dzieciom przyjdzie zapłacić wysoką cenę.

.

Cytat: Aby firmy mogły sprostać nowym normom, muszą zainwestować w czystsze technologie, albo kupić prawa do emisji zanieczyszczeń na giełdzie.

Komentarz: Polityka klimatyczna dotyczy wyłącznie emisji dwutlenku węgla, więc nie może być mowy ani o zanieczyszczeniach, ani o czystszych technologiach. W rzeczywistości chodzi o technologie, które pozwalają produkować energię przy mniejszej emisji CO2 oraz o prawa do emisji CO2 kupowane na giełdzie. Postawienie znaku równości pomiędzy zanieczyszczeniami a dwutlenkiem węgla, ma wyrobić odruch bezwarunkowy: dwutlenek węgla to zło, z którym należy walczyć. Jeśli dla autora dwutlenek węgla to zanieczyszczenie, to dlaczego do cholery, pije wodę gazowaną, coca colę, piwo, szampan i wiele innych napojów, w których jest ogromna ilość tych „zanieczyszczeń”?

.

Cytat: To koniec raju dla trucicieli – w nowym pakiecie klimatycznym Bruksela przygotowała sobie narzędzie, które pozwoli podbijać cenę tych uprawnień [do emisji CO2].

Komentarz: Truciciele, czyli emitenci związków siarki, azotu, cyjanków, rakotwórczych pyłów itp. mogą spać spokojnie. Bruksela zajęła się tylko emitentami dwutlenku węgla. Ale niezbyt uważny czytelnik tego zdania zapisze sobie w pamięci dwie informacje: (1) dwutlenek węgla to trucizna (2) na szczęście mądra Komisja Europejska walczy z trucicielami. I o to chodzi!

.

Cytat: Na unijnym szczycie klimatycznym nasi negocjatorzy wywalczyli dla elektrowni ulgi […] warte nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Oszczędności powinny trafić na budowę nowych elektrowni węglowych (emitują mniej CO2) i wsparcie dla sektora odnawialnych źródeł energii (OZE).

Komentarz: Absurd tego zdania polega na tym, że nie ma tu żadnych pieniędzy, które można by na coś przeznaczyć. Istota ulg, o których mowa polega na tym, że moglibyśmy zapłacić kary np. w wysokości 100 mld złotych, ale zapłacimy „tylko” 40 mld. Więc mamy do dyspozycji 60 mld, które możemy przeznaczyć na różne cele. Guzik prawda, nic nie mamy! Nie tylko nie mamy 60 mld na wsparcie OZE, ale musimy zapłacić 40 mld, więc tracimy na tej wspaniałej decyzji wywalczonej przez naszych dzielnych negocjatorów. I znów nieuważny czytelnik zapamięta, jak to wspaniałomyślnie otrzymaliśmy od Brukseli 60 mld. Dr Goebbels mawiał, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą. Kłamstwo podane tak pięknie, jak w artykule Newsweeka, od razu staje się prawdą!

.

Cytat: Właściciele hut mogą zacząć przenosić miejsca pracy poza UE, tam gdzie obowiązują łagodniejsze przepisy o emisji zanieczyszczeń.

Komentarz: Oczywiście chodzi o przepisy dotyczące emisji CO2, a nie zanieczyszczeń. Ale nie zaszkodzi powtórzyć kłamstwa drugi raz, bo dzięki temu bliżej mamy do recepty dr Goebbelsa.

.

Cytat: Jeśli do klimatycznej krucjaty UE nie przyłączą się najwięksi truciciele, czyli Chiny i USA, to wewnątrzunijna presja na dalsze ograniczanie emisji spadnie.

Komentarz: Dr Goebbels byłby bardzo dumny z autora artykułu. Po pierwsze autor postawił znów znak równości pomiędzy truciem a emisją CO2, a po drugie, na końcu zdania (po słowie ’emisji’), sprytnie nie użył nazwy ‚CO2′ lub ‚dwutlenek węgla’, bo to mogłoby zainicjować niepotrzebny proces myślowy u czytelnika. To prawda, że nie użył tam też słowa ‚trucizn’, ale widocznie doszedł do wniosku, że to także, na zasadzie przekory, stwarzałoby niebezpieczeństwo samodzielnego myślenia u czytelnika. A przecież wiadomo, że samodzielne myślenie to drugie największe zło tego świata. Zaraz po dwutlenku węgla.

Zostaw komentarz