New York Fashion Week

Na początku września, w Nowym Jorku, odbył się kolejny Tydzień Mody NYFW – jedna z najważniejszych imprez modowych świata. Spróbowałem się przyjrzeć stylizacjom obecnych tam,  znanych postaci świata filmu, telewizji, estrady i sportu. Nie wszyscy wypadli przekonywująco.

Na początek to co najlepsze; różne pokolenia, ta sama klasa. Justinowi Therouxowi (po lewej) zmieniłbym tylko buty, a Mattowi Lauerowi włożyłbym poszetkę do brustaszy.

Joe Jonas w dwóch odsłonach: świetne garnitury, świetne buty. W obu stylizacjach bez skarpetek, czyli włoska sprezzatura w natarciu. Trochę za wąskie spodnie w dwurzędowym garniturze, no i ciemne koszule psują efekt końcowy.

Perfekcja: Johanes Huebl (po lewej) w świetnym garniturze z dwurzędową kamizelką i w dobrze dobranych butach. Hendrik Lundquist: wzorzec.

Próbka stylu Dandy. Zastanawiam się, czy aby Al Sharpton (po lewej) nie zagląda do mojego bloga. Bo Chris Bosh raczej nie – w przeciwnym razie byłby w marynarce.

Prosta i poprawna stylizacja Jaya Pharoaha (po lewej) i awangardowa – Victora Cruza. Stylizacja Victora nie podoba mi się, ale doceniam inwencję. Gdyby założył muszkę, albo przynajmniej rozpiął górny guzik koszuli – byłoby lepiej.

Davidowi Beckhamowi (po lewej) rzadko można coś zarzucić. Tym razem można: za długie spodnie. Za to Baz Luhrmann pomylił marynarki; wziął tę o jeden rozmiar za małą.

Brad Goreski (po lewej) wyglądałby całkiem dobrze, gdyby strzepnął jakieś paprochy, które przyczepiły mu się do marynarki. Z kolei Ben McKenzie powinien oddać marynarkę do krawca, celem skrócenia rękawów.

Bramkarze na dyskotece w Koziołkach Dolnych nie wpuściliby Tiësta (po lewej) w takim stroju, do środka. A przecież stylizacja ze sweterkiem też może być udana, co udowadnia Alan Cumming.

Pharrell Williams (po lewej) zawsze wkłada wiele wysiłku w to, żeby źle wyglądać. I znów mu się udało: wygląda fatalnie. DJ Cassidy jest usprawiedliwiony, bo prawdopodobnie śpieszy się na tenisa. Tylko po co mu ten kapelusz?

Nie znam się na kalesonach, więc nie wiem po co są te białe naszywki na łydkach u Russela Westbrooka (po lewej). Stylizację trudno ocenić ze względu na niekompletność: brak spodni. J.R. Smith ubierał się pewnie po ciemku i wkładał na siebie co popadnie. No i nie wyszło.

Wiele lat temu mama kupiła mi taką kapotę w GS-ie. Też o dwa numery za dużą, ale była przynajmniej ciepła. Afrojack (po lewej) musiał ją trafić w jakimś secondhandzie. Jeśli chodzi o stylizację Brendana Fallisa, to nie mam nic przeciwko eksperymentom kolorystycznym, ani użyciem tkanin, które wyszły z mody 20 lat temu. Ale przynajmniej rozmiar mógł dobrać właściwy, a nie o numer za duży i na całkiem inny wzrost.

.

.

Przy ilustrowaniu niniejszego wpisu wykorzystałem zdjęcia z gq.com.

3 komentarze

  1. Paweł 07/11/2014
    • Jan Adamski 09/11/2014
      • Paweł 09/11/2014

Zostaw komentarz