Podatki w Polsce na tle UE

Foto: nationallibertyparty.com.au

Co jakiś czas natykam się na różne wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Finansów, z których wynika, że podatek dochodowy płacony przez Polaków, jest niższy niż w innych krajach europejskich. Jest to kłamstwo, które służy wyłącznie temu, żeby poddani, dojeni przez fiskusa w sposób niemiłosierny, za bardzo nie protestowali. Smutne przy tym jest, że to kłamstwo jest powtarzane przez główne media, które działają tu albo z wyrachowania (agenci służb ulokowani w różnych redakcjach), albo z głupoty (jako tzw. pożyteczni idioci). Zanim pokażę przykłady, świadczące o kłamliwości twierdzeń o niskich podatkach w Polsce, jednen abstrakcyjny przykład.

Wyobraźmy sobie, że w Polsce obowiązuje progresywny podatek dochodowy według następującej skali: kwota wolna od podatku – do 1 mln zł, przedział od 1 mln zł do 10 mln zł – stawka 55%, przedział od 10 mln zł do 100 mln zł – stawka 75%, przedział ponad 100 mln zł – stawka 95%. Można sformułować dwie opinie: (1) w Polsce są najwyższe podatki na świecie, w żadnym innym kraju stawki podatkowe nie są tak wysokie, (2) w Polsce są najniższe podatki na świecie, 99,9% podatników nie płaci podatku wcale. O żadnej z tych opinii nie można powiedzieć, że jest całkowicie fałszywa, chociaż każdy czuje, że ta pierwsza jest zmanipulowana. I to właśnie wykorzystują przedstawiciele Rządu i Ministerstwa Finansów, manipulując informacjami. A przeciętny odbiorca, gdy usłyszy jakąś informację w Wiadomościach, Faktach i Wydarzeniach, a później przeczyta w różnych gazetach i portalach, to raczej nie ma wątpliwości, że to jest obiektywny obraz rzeczywistości. Dr Goebbels czułby się usatysfakcjonowany.

Kolejnym elementem wprowadzania Polaków w błąd odnośnie podatków, jakie płacą, jest rozpatrywanie poszczególnych elementów podatku w oderwaniu od siebie. U nas, mówiący o podatku od osób fizycznych przeważnie „zapominają” o jego ważnym elemencie składowym, zwanym eufemistycznie składkami. A przecież jeśli chcemy wiedzieć jaki podatek płaci obywatel, to musimy wziąć pod uwagę jego płacę brutto i netto. Różnica pomiędzy nimi będzie już dość dobrym przybliżeniem podatku, jaki płaci. (Tych, którzy chcieliby dokładniej zgłębić temat, odsyłam do wpisu Ile naprawdę płacimy podatku?)

A zatem jak wyglądają podatki w Polsce na tle UE? Porównajmy wysokości podatku (plus składki na ubezpieczenie) w kilku krajach Europy. Porównanie zrobiłem dla 4 przypadków miesięcznej płacy brutto wynoszącej: 3 tys. zł, 4 tys. zł, 6 tys. zł i 10 tys. zł.

Źródło: opracowanie własne

.

Ciekawe jest także przyjrzenie się, jaką część płacy zabiera fiskus tym osobom, które zarabiają średnią dla danego kraju i ile pozostaje im nominalnie w kieszeni. Płaca podana jest w PLN.

Źródło: Bankier.pl

Wnioski z powyższych danych są takie, że podatki płacone przez Polaków należą do najwyższych w Europie oraz, że pazerność fiskusa jest nakierowana głównie na ludzi najmniej zarabiających (kwota wolna od podatku jest u nas najniższa w Europie). Ponieważ najmniej zarabiają przeważnie ludzie młodzi, zaczynający dopiero swoje samodzielne życie, zatem to oni najboleśniej odczuwają wrogość swojego państwa. Więc emigrują. A rzut oka na pierwszą tabelę podpowiada kierunki emigracji: Wielka Brytania i Irlandia.

Polska jest też jedynym krajem w Europie, a może nawet na świecie, gdzie fiskus konfiskuje aż 26,3% ustawowej płacy minimalnej! Jeśli w jakimś kraju istnieje ustawowa płaca minimalna, to zwykle jest bardzo nisko opodatkowana. 

Patrząc na średnie płace Szwajcarów, Luksemburczyków, czy Duńczyków można tylko westchnąć z zazdrością. Ale patrząc na średnie płace Irlandczyków (też godne westchnięcia) warto mieć na uwadze, że 30 lat temu Irlandia była najbiedniejszym krajem Wspólnoty Europejskiej, w dodatku przeżywającym kryzys. Zdesperowany rząd zdecydował się wówczas na reformę prawa pracy, obniżenie podatków, radykalne obcięcie transferów socjalnych i prywatyzację niewydolnych państwowych przedsiębiorstw i banków. Warto też pamiętać, że 20 lat temu Słowacja była w tyle za Bułgarią i Rumunią, i bardzo daleko w tyle za Węgrami, w dodatku w kryzysie po okresie rządów Vladimira Meciara. Wówczas rząd Mikulasa Dzurindy zdecydował się na reformę prawa pracy, obniżenie podatków, radykalne obcięcie transferów socjalnych i prywatyzację niewydolnych państwowych przedsiębiorstw. Skutki może nie były tak spektakularne jak w Irlandii, ale wprowadziły Słowację do pierwszej ligi w regionie.

9 komentarzy

  1. mirek 22/11/2014
    • Jan Adamski 22/11/2014
  2. tryby 28/06/2015
    • Jan Adamski 28/06/2015
  3. Marcin 17/08/2015
    • Jan Adamski 17/08/2015
  4. mikrotariat 13/06/2016
    • Jan Adamski 13/06/2016
  5. niktwazy 22/07/2016

Zostaw komentarz