Zapraszam na piwo!

 

Z okazji przekroczenia, na moim blogu, stu tysięcy odsłon, zapraszam moich czytelników na piwo. Stawiam piwo każdemu, kto pojawi się w sobotę 15 listopada, w godzinach 19.00 – 20.00 w restauracji BIERHALLE w centrum handlowym Arkadia w Warszawie, przy al. Jana Pawła II 82, w sąsiedztwie Ronda Zgrupowania AK „Radosław” i powoła się na ten wpis. Trafić do Bierhalle jest bardzo łatwo, bowiem restauracja znajduje się przy głównym wejściu do centrum. Wejść można z zewnątrz bezpośrednio do restauracji, albo z galerii handlowej tuż obok EMPiK-u.
Będzie miło jeśli osoby wybierające się na spotkanie, uprzedzą mnie o tym w komentarzach. Ale nie jest to warunek; można także wpaść bez uprzedzania.

.

Dlaczego Bierhalle?

Dlatego, że chciałem zaprosić moich czytelników na prawdziwe piwo, a nie na napój piwopodobny. Niestety większość piw dostępnych obecnie w sklepach i restauracjach nie zasługuje na miano piwa. Są to napoje mniej lub bardziej podobne do piwa, niekiedy nawet pije się je z przyjemnością, ale dla prawdziwego smakosza są trudne do zaakceptowania. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnię w dalszej części. Zaznaczam jednak, że jest to moja subiektywna opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać. Kto jednak choć raz spróbował prawdziwego piwa, temu trudno będzie przywyknąć ponownie do napojów piwopodobnych. I żeby postawić kropkę nad i; stwierdzam, że Bierhalle jest jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie można się napić prawdziwego piwa.

Ponieważ konkurencja na rynku piwa jest bardzo duża, zatem duzi producenci przyjęli dwie podstawowe strategie: maksymalnego unowocześnienia i automatyzacji procesu wytwarzania oraz minimalizacji kosztów. Automatyzacja spowodowała, że wszystkie piwa upodobniły się do siebie, a obniżka kosztów negatywnie wpłynęła na jakość. W dodatku proces pasteryzacji oraz sztucznego szprycowania dwutlenkiem węgla spowodowały, że piwo zatraciło swój pierwotny charakterystyczny smak i aromat. Kolejnym wrogiem piwa jest proces transportu. Im dalej piwo jest transportowane i w im gorszych warunkach (przegrzewanie, albo przechładzanie), tym gorszy ma smak w miejscu docelowym. To dlatego to samo piwo z nalewaka smakuje lepiej niż z butelki. Niestety nalewak nalewakowi nierówny. Najczęściej potrzebne ciśnienie uzyskuje się przy pomocy sprężonego dwutlenku węgla, co nie jest obojętne dla smaku piwa. W dodatku sztucznie dogazowane piwo źle się pije. Właściwie jedyne akceptowalne piwo to piwo z tanka. W Polsce to ciągle jeszcze rzadkość, a np. w Czechach – normalka (tam nazywa się to pivo z tanku). O co chodzi z tym tankiem? Otóż jest to duży zbiornik, który jest napełniany z cysterny przyjeżdżającej bezpośrednio z browaru. Piwo nie ma tam żadnego kontaktu z powietrzem ani z dwutlenkiem węgla. Bowiem zbiornik ma wewnętrzny wkład z folii, który kurczy się wraz z ubywaniem piwa. (Chyba każdy zetknął się z taką technologią w przypadku soków owocowych w kilkulitrowych kartonach, albo wina kupowanego np. we Włoszech w 3-litrowych kartonach.) Więc jeśli browar dba o jakość i jego piwo jest niepasteryzowane i serwowane z tanka, to do smaku, aromatu, konsystencji piany, czy jej przylegania do szkła, trudno się przyczepić. Ale jednak piwo takie było wlewane ze zbiornika do cysterny, przebyło drogę w cysternie, a następnie było wlewane do tanka. Więc trochę swoich walorów jednak utraciło. Jak łatwo się domyślić z powyższego wywodu, piwo powinno się pić w browarze, nalewane bezpośrednio ze zbiornika. Właśnie! Tutaj dochodzimy do sedna, bowiem Bierhalle, to nie tylko restauracja, ale także browar. I nie dość, że produkuje piwo według tradycyjnych receptur, dbając o reżym technologiczny i jakość, to jeszcze serwuje go bezpośrednio ze zbiornika. Piwo ma piękny kolor i gęstą, długo utrzymującą się pianę, która przylega do ścianek kufla, pozostawiając na nim historię picia w postaci kręgów. Dwutlenek węgla jest wyłącznie naturalny, pochodzący z procesu fermentacji, więc pijąc piwo nie ma się wrażenia „bąbelkowania”. I takim piwem chcę uraczyć moich czytelników.

Pamiętam, że swoją piwną edukację przechodziłem wiele lat temu, kiedy podczas wakacji w Chorwacji spotkałem piwosza – pasjonata z Austrii. M.in. polecił mi kilka miejsc w Wiedniu, gdzie można się napić dobrego piwa. Więc przy okazji najbliższej swojej bytności w Wiedniu odwiedziłem jedno z tych miejsc: browar i restaurację 7SternBräu (Browar Siedmiu Gwiazd), przy ulicy (jakżeby inaczej) Siebensterngasse. Odwiedziłem – i zakochałem się! Od tego czasu był to stały punkt mojego programu, ilekroć bawiłem w Wiedniu.

Później przestałem bywać w Wiedniu i urwał się mój kontakt z prawdziwym piwem. Chwilowo odżył, gdy wybrałem się na kilka dni do Pragi, ale później już definitywnie zamarł, a ja zacząłem coraz bardziej rozsmakowywać się w winie. Aż w końcu piwna gwiazda rozbłysła z całą mocą w Warszawie. Wprawdzie pod nazwą mniej poetycką, ale za to wzbudzającą zaufanie, bo kojarzącą się niemiecką solidnością: BIERHALLE.

Więc zapraszam do BIERHALLE!

7 komentarzy

  1. pawełek 11/11/2014
    • Jan Adamski 11/11/2014
  2. pawełek 12/11/2014
  3. Andrzej 12/11/2014
  4. Dominik 13/11/2014
  5. Arturo 14/11/2014
  6. Marek Oglęcki 15/11/2014

Zostaw komentarz