Co się wydarzy w KW w ciągu 10 miesięcy

Zauważyłem, że w moim blogu jest wyraźna nadreprezentacja tematów związanych z górnictwem węgla kamiennego. Postanowiłem o tym więcej nie pisać, przynajmniej przez jakiś czas. Ale jak tu nie pisać, kiedy życie dostarcza przykładów głupich i szkodliwych działań, za które płacimy my wszyscy. To znaczy płaci Rząd, ale pieniędzmi z naszych podatków. I nawet specjalnie nie ukrywa, że są to łapówki płacone górniczym związkom zawodowym, w celu zamknięcia im gęby. Gdy dzielne CBA przyłapie funkcjonariusza państwowego na wzięciu łapówki w wysokości 10 tys. złotych, to jest główny temat wszystkich mediów przynajmniej przez tydzień. A gdy Rząd wręczy łapówkę w wysokości 280 mln złotych (pisałem o tym tutaj), żeby uspokoić związkowców przed wyborami, to ani mru mru.

A wracając do tytułu wpisu, czyli Kompanii Węglowej. Jakiś czas temu związkowcy zażądali odwołania prezesa spółki – Mirosława Tarasa. Naraził się im, ponieważ do tematu restrukturyzacji spółki podszedł z pełną powagą i miał zamiar go realizować. Tego było związkowcom za wiele więc zarządzono protest, a Rada Nadzorcza zebrała się w trybie pilnym i prezesa odwołała. Przed trzema dniami nadeszła informacja, że Rada Nadzorcza oddelegowała swojego członka – Krzysztofa Sędzikowskiego – do czasowego pełnienia funkcji prezesa Zarządu. No pięknie: i co dalej? A dalej normalnie – oto moje prognozy.

  1. Ponieważ oddelegowany członek Rady Nadzorczej może pełnić funkcję prezesa nie dłużej niż 3 miesiące, więc rada ogłosi konkurs na stałego prezesa Zarządu spółki.
  2. Zgłosi się od 8 do 12 kandydatów, więc rada będzie miała dużo roboty, żeby wyłowić obiektywnie najlepszego i powierzyć mu tę zaszczytną funkcję. Wśród kandydatów, którzy się zgłoszą będzie też Krzysztof Sędzikowski.
  3. Po przeprowadzeniu bardzo żmudnej i rzetelnej procedury kwalifikacyjnej, rada zakwalifikuje 3 kandydatów do drugiego etapu postępowania. Będzie wśród nich Krzysztof Sędzikowski.
  4. W wyłonionej trójce nie będzie już słabeuszy. Rada weźmie na siebie tytaniczny wysiłek przeprowadzenia z każdym z kandydatów, rozmowy o tym, jak widzą możliwość skutecznej restrukturyzacji spółki. Kandydaci będą mieli nieco inne pomysły, ale wszyscy wykażą się niebagatelną wiedzą i determinacją do przezwyciężenia piętrzących się trudności, celem wdrożenia ambitnego programu uzdrowienia spółki. Żaden z kandydatów nie będzie się wahał przed podjęciem trudnych, choć niezbędnych decyzji. Po całonocnych obradach Rada Nadzorcza postanowi postawić na Krzysztofa Sędzikowskiego.
  5. Nowo powołany prezes dostanie czas na opracowanie programu naprawczego i przedstawienie go radzie. Po upływie tego czasu poprosi radę o przedłużenie terminu, ze względu na skomplikowanie problemu, a Rada Nadzorcza udzieli prolongaty.
  6. Prezes Krzysztof Sędzikowski przedstawi wreszcie ambitny, trudny, ale realny program naprawczy. Będzie to wprawdzie program przygotowany wcześniej przez prezesa Tarasa (z kosmetycznymi zmianami), ale przecież nie o prawa autorskie tu chodzi, a o dobro spółki strategicznej dla gospodarki narodowej.
  7. Zaczną się lekkie niepokoje wśród związków zawodowych, które zgłoszą do planu całe mnóstwo zastrzeżeń. Dlatego rola Rady Nadzorczej będzie niezwykle ważna: będzie musiała znaleźć kompromis pomiędzy interesem spółki a „interesem społecznym”. Ale przecież nie po to właściciel, czyli Skarb Państwa, powołał do rady fachowców o tak wielkiej wiedzy i doświadczeniu, żeby sobie nie poradzili z takim problemem. Poradzą sobie. Po licznych dyskusjach i korektach – plan zostanie przyjęty.
  8. W międzyczasie sytuacja spółki znacznie się pogorszy. Spółka zamknie rok 2014 stratą 440 mln złotych, a to i tak wyłącznie dzięki różnym sztuczkom księgowym. Bez nich strata wyniosłaby ponad 1 miliard złotych. Płynność zostanie zachowana wyłącznie dzięki specjalnej linii kredytowej banków państwowych, które dostaną od Rządu nakaz otwarcia takiej linii.
  9. Prezes Krzysztof Sędzikowski popełni ten sam błąd, który popełnił prezes Mirosław Taras: będzie usiłował wprowadzić w życie plan naprawczy. Na pierwszy ogień pójdzie kwestia zamknięcia wysoce nierentownej spółki Sośnia-Makoszowy. Spółka ta powstała w 2005 r. wskutek połączenia dwóch nierentownych kopalń: Sośnia i Makoszowy. Zgodnie z planem miała zaistnieć synergia, której skutkiem miało być odzyskanie rentowności. Synergia nie zaistniała i Sośnia-Makoszowy przyniosła, w latach 2005 – 2014, okrągły miliard złotych strat.
  10. Nad likwidacją miejsc pracy, związki zawodowe nie mogą przejść obojętnie. Zostanie ogłoszony strajk w obronie miejsc pracy. Zbiegiem okoliczności strajk wypadnie na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi. W związku z tak poważną sytuacją będzie musiał wkroczyć Rząd. Powołana zostanie spółka, która zostanie zasilona kapitałem Skarbu Państwa w kwocie 800 mln złotych. Spółka ta kupi od Kompanii Węglowej, spółkę Sośnia-Makoszowy, spłaci jej zaległe zobowiązania i podpisze ze związkami zawodowymi porozumienie, gwarantujące odstąpienie od likwidacji i podwyżki dla fedrujących górników.
  11. Pomysł likwidacji spółki Sośnia-Makoszowy będzie kroplą, która przeleje czarę goryczy. Związkowcy ogłoszą okupację budynku zarządu spółki domagając się odwołania prezesa Krzysztofa Sędzikowskiego. Ponieważ będzie to miało miejsce na trzy tygodnie przed wyborami, Rada Nadzorcza spółki zbierze się w trybie pilnym i odwoła prezesa Sędzikowskiego. Wybory parlamentarne, jak przystało na święto demokracji, odbędą się w atmosferze powagi i zadumy nad rolą polityki w kreowaniu procesów gospodarczych. Jedynym poszkodowanym będzie Rada Nadzorcza spółki, przed którą znowu będzie huk roboty.

Zostaw komentarz