NBP przyznaje mi rację

W dniu 27 października 2014 roku opublikowałem wpis Czy wprowadzać w Polsce euro?, w którym wskazałem podstawowe argumenty za i przeciw. Jako argument za – wymieniłem obniżkę kosztów obsługi zadłużenia państwa, a jako argument przeciw – pozbawienie się bufora na czas kryzysu. Biorąc pod uwagę, że państwo nie powinno się zadłużać (czyli żyć na koszt przyszłych pokoleń), argument o obniżce kosztów obsługi tracił na znaczeniu i pozostawał jedynie silny argument przeciw.

W dniu 20 listopada 2014 roku NBP opublikował obszerny (177-stronicowy) raport Ekonomiczne wyzwania integracji Polski ze strefą euro, w którym drobiazgowo analizuje korzyści i koszty ewentualnego przyjęcia przez Polskę – waluty euro. Raport konkluduje m.in., że domniemane korzyści z przyjęcia euro – wynikające z niższych stóp procentowych, zmniejszenia ryzyka kursowego i zmniejszenia kosztów transakcyjnych w handlu zagranicznym – dziś nie wydają się już takie pewne. Kryzys pokazał, że dla państw, których gospodarki są słabo dopasowane do reguł funkcjonowania w ramach unii walutowej, wejście do niej może okazać się bardzo kosztowne. Święta prawda!

Dalej raport NBP wskazuje, że posiadanie własnej waluty daje Polsce skuteczne narzędzie regulowania kursów tej waluty, czyli możliwość wychodzenia z różnych kryzysowych sytuacji w Europie. I dodaje, że oddanie polskiej polityki pieniężnej Europejskiemu Bankowi Centralnemu i pozbycie się płynnego kursu własnej waluty wymuszałoby konieczność wytwarzania znacznych nadwyżek budżetowych w okresach dobrej koniunktury, co nie jest możliwe ze względów politycznych. Mówiąc innymi słowy raport stwierdza, że przyjęcie waluty euro byłoby niekorzystne dla polskiej gospodarki oraz, że nie można liczyć na mądrość polskich polityków; raczej można być pewnym ich głupoty (to ostatnie to jest mój przekład tego co napisano w raporcie, stwierdzenia o głupocie polityków nie padają wprost).

Nie powiem, że nie odczuwam satysfakcji z tego, że najważniejsza instytucja ekonomiczna w Polsce, w oficjalnym dokumencie sygnowanym przez 20 wybitnych specjalistów, potwierdza to, o czym mówię i piszę od dawna. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejsze jest to, że pojawił się dokument, który jest rzetelną analizą, a nie płytką propagandą. Być może pohamuje to trochę głupie zapędy polityków, pchających Polskę ku katastrofie. Przynajmniej jest jakaś nadzieja. Bo nadziei na to, że rolę taką spełnią moje teksty – raczej nie ma.

2 komentarze

  1. spokojny 18/12/2014
    • Jan Adamski 18/12/2014

Zostaw komentarz