Raj urzędników

Adam i Ewa w rajskim ogrodzie. Obraz Jana Brueghela starszego: olej na blasze miedzianej.

Jak informuje Rzeczpospolita, w 2015 roku wydatki na wynagrodzenia administracji zwiększą się o 447 mln złotych i wyniosą ponad 28 miliardów złotych (dokładniej: 28,14 mld). Liczba urzędników przekroczy prawdopodobnie w przyszłym roku 650 tysięcy! Oto polski raj urzędników!

Żeby sprawdzić ile każdy z nas – podatników – składa się rocznie na pensje urzędników, dokonałem następującego obliczenia. Od liczby wszystkich podatników podatku PIT (24.326 tys. osób) odjąłem liczbę urzędników. Różnica wyniosła: 23.676 tysięcy. Następnie kwotę wydatków na pensje urzędników podzieliłem przez tę liczbę i otrzymałem: 1.188,55 zł. To nie jest żart! Każdy z nas dorzuca rocznie, z zarobionych przez siebie pieniędzy, 1.188,55 zł do pensji urzędników. Jest to niezwykle bulwersujące, ale to nie jest ostatnie słowo naszych drogich (nomen omen) polityków. Ciągle padają nowe propozycje, jak tu przerzucić więcej pieniędzy z kieszeni podatników do kieszeni urzędników. Niekiedy zastanawiam się nad motywami, jakimi się kierują posłowie, głosując za utworzeniem kolejnego urzędu, agencji, państwowego banku, spółki itp. Dość powszechnie podejrzewani są o cynizm: oto stworzy się kilkaset nowych etatów, więc zatrudni się tych spośród członków rodziny, którzy jeszcze dotychczas się nie załapali. Ja uważam, że nie jest to motywacja dominująca. Oni robią to po prostu z głupoty: im się wydaje, że w ten sposób coś polepszą, naprawią, zmodyfikują i dzięki temu Polakom będzie się żyło lepiej. Do głowy im nie przychodzi, że jest odwrotnie.

.

Poniżej podaję listę kilku najbardziej idiotycznych pomysłów, w jaki sposób zwiększyć liczbę urzędników. Zastrzegam, że (poza jednym) to nie są moje prześmiewcze wymysły. To są projekty, które są w różnej fazie przygotowawczej i większość z nich wkrótce wejdzie w życie. Podaję też przykłady kilku wybranych instytucji już istniejących, których przydatność jest wątpliwa, a które pasożytują na budżecie państwa.

  1. Fundusz Wzajemnej Pomocy Stabilizacji Dochodów Rolniczych. W sytuacjach, gdy rolnik nie będzie mógł osiągnąć godziwych dochodów ze swojej produkcji (np. w przypadku embarga ogłoszonego przez państwo – importera żywności), fundusz wypłaci stosowną rekompensatę. Ta ustawa jest forsowana przez PSL i z całą pewnością zostanie uchwalona. Nasuwa się oczywiście pytanie: dlaczego tylko rolnicy? A co z innymi przedsiębiorcami, którym się też nie powiodło?
  2. Bank Eksportowo-Importowy: projekt także autorstwa PSL. Miałby wspierać tych producentów (głównie rolników), którzy chcą rozwijać eksport, a brakuje im środków. Oczywiście najlepszym źródłem środków jest budżet, czyli pieniądze od podatników. Problem polega na tym, że Bank Eksportowo-Importowy powielałby dokładnie to, co już robi inny państwowy bank: BGK i co kosztuje podatników 227,3 mln złotych (dane z roku 2013).
  3. Urząd Regulacji Rynku Bazarowego (URRB). Bazary to jeden z nielicznych obszarów pozostających poza kontrolą urzędników. Zadaniem urzędu będzie przygotowanie przepisów dotyczących handlu bazarowego (w tym obowiązku posiadania kas fiskalnych), a następnie kontrola ich przestrzegania. Wydatki na URRB nie zostały przewidziane w budżecie na rok 2015, należy więc oczekiwać, że zacznie on działać dopiero w roku 2016.
  4. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). W PRL-u nie istniał rynek i ceny były ustalane przez urzędników (istniało nawet ministerstwo ds. cen). Powoli wracamy do tych standardów. Urzędnicy AOTMiT ustalą na pewno właściwe ceny, bowiem zainkasują za tę – jakże potrzebną pracę – 47 milionów złotych w roku 2015.
  5. Komisje lekarskie w Zakładzie Emerytalno-Rentowym MSW: całkowicie nowy twór, który da zatrudnienie 160 osobom.
  6. Polska Agencja Kosmiczna: to już nie projekt, to istniejąca agencja. Ostatnio było o niej głośno, bowiem posłowie uchwalili poprawkę do rządowego projektu ustawy budżetowej, zwiększającą środki na PAK z 10 do 30 milionów złotych. Chodzą jednak słuchy, że senatorowie przyjmą poprawkę zmniejszającą środki na PAK z 30 do 10 milionów złotych.
  7. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości to twór nienowy; powstała w roku 2000. Wspominam o niej dlatego, że często piszę o wrogości państwa wobec przedsiębiorców i podaję przykłady niszczenia przedsiębiorczości przeciętnych obywateli poprzez szkodliwe działania różnych urzędów. A tu proszę: państwowa agencja, której zadaniem jest wspieranie przedsiębiorczości i przedsiębiorców. 23 jednostki organizacyjne (w tym 15 departamentów i 8 biur) i prawie 1000 etatów.
  8. Agencja Rynku Rolnego: gigantyczny twór biurokratyczny, w skład którego wchodzi 18 biur i 16 oddziałów terenowych. Jego istnienie wynika z powszechnego dziś myślenia, że rynek sam z siebie nie może funkcjonować; musi być regulowany przez urzędników. Ponieważ każda regulacja wprowadza zamieszanie, konieczne są kolejne regulacje, które naprawią to, co ona zepsuła. Ale kolejne regulacje wprowadzają kolejny zamęt, aż dochodzi do sytuacji, że rynek przytłoczony masą przepisów, ograniczeń, koncesji, zakazów i nakazów – nie jest w stanie działać. Jego część przenosi się wówczas do szarej strefy, a pozostała część poddaje się władzy urzędników. Istnienie instytucji regulacyjnej staje się wtedy niezbędne.
  9. Ochotnicze Hufce Pracy (OHP). Komenda Główna i Komendy Wojewódzkie OHP zatrudniały w roku 2012 (nie znalazłem świeższych danych) 6.681 urzędników. Zatrudnienie wzrasta z roku na rok. Np. w latach 2008 -2012 wzrosło o 114% (!) – z poziomu 3.119 etatów.

Jak zaanonsowałem powyżej, jeden z zaprezentowanych tworów jest żartem – moim wymysłem. Jestem pewien, że ci wszyscy, którzy doczytali tekst do tego miejsca, pomyśleli sobie: no jasne! OHP! Otóż nie. OHP istnieje i ma się dobrze, co można sprawdzić tutaj. Więc który?

4 komentarze

  1. Kazik 29/12/2014
    • Jan Adamski 29/12/2014
  2. Dariusz Kazimierczak 01/01/2015
    • Jan Adamski 02/01/2015

Zostaw komentarz