Ćwiczenia językowe

Postanowiłem poświęcić dzisiejszy wpis najczęstszym błędom językowym popełnianym przez Polaków. Są to błędy, które są tak powszechne, że być może wkrótce staną się normą. Ale na razie normą nie są – są błędami. Wystarczy je sobie uświadomić, żeby w łatwy sposób wyeliminować ze swojego języka. Bo skoro można mówić poprawnie, to dlaczego tego nie robić?

.

1

Absolutnie najpowszechniejszym błędem jest używanie słowa: ilość tam, gdzie powinno się użyć słowa: liczba. A zasada jest prosta: ilość odnosi się do czegoś, co jest niepoliczalne, a liczba do czegoś policzalnego. Będziemy więc mówić o dużej ilości wody, ale o dużej liczbie samochodów. Zdanie o dużej ilości samochodów będzie błędne. Zasada jest klarowna i łatwa do zastosowania; zupełnie nie mogę zrozumieć dlaczego tak duża liczba ludzi popełnia błąd. Wczoraj portal Natemat.pl opublikował wywiad z Michałem Rusinkiem (tutaj). Pan Rusinek mówi m.in.: ‚Niemiecki poeta Hans Magnus Enzensberger twierdzi, że w każdym narodzie jest stała ilość ludzi czytających poezję: 1354 osoby’. Pozostawiam to bez komentarza.

.

2

Chyba drugim, co do powszechności, błędem językowym jest mylenie słów: zamieszkały i zamieszkany. Dom lub miasto są zamieszkane przez mieszkańców, natomiast mieszkaniec tego domu lub miasta jest w nim zamieszkały. Wydaje się to oczywiste i nie powinno budzić wątpliwości, a jednak zdania typu: ‚kraj jest zamieszkały przez dużą ilość imigrantów’ są na porządku dziennym. Siedem wyrazów i aż dwa błędy. Prawidłowo będzie oczywiście: ‚kraj jest zamieszkany przez dużą liczbę imigrantów’.

.

3

Na podium najpowszechniejszych błędów językowych umieściłbym jeszcze błędne wymawianie liczebników, a właściwie mylenie liczebników głównych z porządkowymi. Brzmi skomplikowanie? Więc powiem prościej: większość ludzi nie potrafi poprawnie powiedzieć, który mamy aktualnie rok. Bo mamy rok dwa tysiące piętnasty, a nie dwutysięczny piętnasty. Ta druga forma jest błędna. Co ciekawe nikt nie robił takich błędów w ubiegłym wieku i nie mówił: mamy rok tysięczny dziewięćsetny dziewięćdziesiąty, tylko: mamy rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty. Aż przyszedł rok dwutysięczny, nazywany prawidłowo – dwutysięcznym. Ale już rokiem następnym był rok dwa tysiące pierwszy, a wszyscy z rozpędu mówili błędnie: dwutysięczny pierwszy. I wielu osobom tak zostało: przez piętnaście lat nie nauczyli się, jak prawidłowo powiedzieć, w którym roku żyją.

.

4

W czasach, gdy jeszcze oglądałem telewizję, niezwykle irytowało mnie błędne akcentowanie czasowników w liczbie mnogiej, w 1 i 2 osobie czasu przeszłego (czyli tych z końcówką -śmy, -ście). Było to tak powszechne, że właściwie nie zdarzały się osoby poprawnie akcentujące. Oczywiście wszyscy prezenterzy i wszystkie telewizyjne gwiazdy akcentowały błędnie. Obecnie nie oglądam telewizji, ale myślę, że nic się pod tym względem nie zmieniło. Otóż w wyrazach, o których powyżej (np. byliśmy, widzieliśmy, kupiliście, zabraliście) akcent pada nie na drugą sylabę od końca (tak jak w większości słów w języku polskim), ale na trzecią od końca – tę podkreśloną. Natomiast większość ludzi, z przyzwyczajenia i niechlujstwa, akcentuje drugą sylabę od końca, co brzmi bardzo nieładnie i źle świadczy o poziomie kultury takiej osoby. Sprawa z akcentowaniem jest zresztą jeszcze bardziej skomplikowana, bo są wyrazy (bylibyście, napisalibyśmy), w których akcent pada na czwartą sylabę od końca. Jednak te wyrazy rzadko występują w mowie potocznej, więc rzadziej razi ich błędne akcentowanie.

.

5

Niewiele osób zapewne wie, że w języku polskim istnieje czas zaprzeszły. Tak naprawdę język doskonale obywa się bez niego – z jednym wyjątkiem. Jeśli mówimy: powinienem przeczytać książkę, to odnosimy się do przyszłości. Mamy na myśli, że jest taka książka, którą wkrótce powinniśmy przeczytać. Ale identyczną formę stosujemy w przypadku odniesienia do przeszłości: gdy byłem w szkole średniej, powinienem przeczytać ‚Krzyżaków’. I to jest błąd. Prawidłowo powinniśmy użyć czasu zaprzeszłego i powiedzieć: gdy byłem w szkole średniej, powinienem był przeczytać ‚Krzyżaków’. Tak jest nie tylko prawidłowo, ale także elegancko. Warto tej formy używać.

.

6

Okazuje się, że odmiana przez przypadki zaimka: ta była tak trudna dla wielu ludzi, że w końcu to co było przez dziesięciolecia błędem, stało się normą. Brzmi to skomplikowanie, więc wyjaśnię na przykładzie. Mówimy do kogoś: ‚zajmij się sprawą’ albo ‚weź się za sprawę i ją załatw’. Tak jest poprawnie. Jeśli mamy do czynienia z V przypadkiem (narzędnik – kim? czym?) – używamy formy: , natomiast w IV przypadku (biernik – kogo? co?) używamy formy: . Przykłady biernika: weź tę książkę, odłóż tę łyżkę, opisz tę sytuację. Przykłady narzędnika: zajmij się tą książką, posługuj się tą łyżką, nie przejmuj się tą sytuacją. Ale, jak wspomniałem powyżej, zasady okazały się za trudne i obecnie dopuszczalne jest używanie formy: , także w bierniku (weź książkę), wszakże z zastrzeżeniem, że tylko w mowie potocznej. W pisowni należy nadal stosować zasadę rozróżnienia pomiędzy formą biernikową a narzędnikową.

.

7

Odmiana przez przypadki sprawia też często kłopoty z nowymi słowami. Jakże często mówimy: wyślij mi linka. To błąd, bowiem słowo link występuje tu w bierniku (kogo? co?), a nie w dopełniaczu (kogo? czego?), powinniśmy więc powiedzieć: wyślij mi link. Ale, jeśli ktoś nam go jednak nie wysłał, to upomnimy go: nie wysłałeś mi linka. Tak samo jest SMS-em, prawidłowo powinniśmy powiedzieć: wyślij mi SMS. A przecież mówimy błędnie: wyślij mi SMS-a. Dziś przeczytałem wywiad z jednym ze znanych blogerów, który powiedział, że prowadzi bloga już cztery lata. I nie nauczył się przez tyle lat, że w rzeczywistości prowadzi blog (biernik – kogo? co? a nie dopełniacz – kogo? czego?). Formy: bloga mógłby użyć ewentualnie w zdaniu: nie potrafię prowadzić bloga (dopełniacz – kogo? czego?). Byłoby poprawnie językowo, a może także zgodnie z prawdą?

.

8

Zgodnie z zasadami języka polskiego imiona i nazwiska obce podlegają odmianie, jeśli tylko jest możliwe przyporządkowanie imienia lub nazwiska jakiemuś wzorcowi odmiany. Mówiąc prościej: obce imiona i nazwiska należy odmieniać, z wyjątkiem tych, które odmianie się nie poddają. Choć brzmi to skomplikowanie, to nie jest trudne, bowiem działa się ‚na wyczucie’. Nazwiska: Lee nie da się odmieniać, ale już imię: Bruce, jak najbardziej. Powiemy więc o filmie z Brucem Lee. Z jakiegoś powodu panuje u nas jednak straszliwy bałagan z odmianą nazwisk i większość ludzi popełnia błędy. Np. odmienia imię, nie odmienia nazwiska, albo odwrotnie. Istnieją kalki, które ktoś, kiedyś stworzył, i te kalki są bezmyślnie stosowane. Najbardziej typowym przykładem jest Monthy Python. Funkcjonuje kalka, że nazwisko Python się odmienia, a imię Monthy – nie. I mówi się o cyrku Monthy Pythona lub filamach z Monthy Pythonem. To błędne określenia, bowiem prawidłowo należy powiedzieć o cyrku Monthy’ego Pythona i filmach z Monthy’m Pythonem. Ten przykład jest może trochę za trudny, bo pojawia się potrzeba użycia apostrofu. Więc inny przykład: we Francji odbywają się zawody balonowe o puchar Gordona Bennetta. Ale ktoś, kiedyś (zapewne jakiś redaktor w redakcji sportowej) wymyślił kalkę, że jest to puchar Gordon Bennetta. I tak zostało – wszyscy to powtarzają. Albo malarz Salvador Dali. Wszyscy mówią o Salvadorze Dali i o obrazach Salvadora Dali. A przecież poprawnie będzie powiedzieć o Salvadorze Dalim i obrazach Salvadora Dalego. I tak dalej; przykłady można mnożyć. Pamiętajmy o odmienianiu imion i nazwisk!

10 komentarzy

  1. Piotr Bobołowicz 26/01/2015
  2. Dariusz Kazimierczak 26/01/2015
    • Jan Adamski 26/01/2015
      • PaniPonura 11/02/2015
        • LadyM. 09/02/2016
  3. LT 26/01/2015
  4. PaniPonura 10/02/2015
  5. Mariola 29/01/2016
    • Jan Adamski 30/01/2016
  6. LadyM. 09/02/2016

Zostaw komentarz