Pochwal się swoją stylizacją: Aleksander

Przed dwoma tygodniami zaanonsowałem stylizację Aleksandra. Oto ona.

Aleksander wykazał się nie lada talentem przy komponowaniu swojej stylizacji, bowiem zrobił kilka kroków, które teoretycznie powinny były dać efekt nie najlepszy, tymczasem dały efekt więcej niż dobry. Znakomity! Przede wszystkim mam na myśli dużą dawkę czerni: krawat, sweter, wpinka do butonierki oraz (uwaga! uwaga!) poszetka. Zastosowanie dodatków w kolorze czarnym trochę zostało wymuszone przez czarne łaty na rękawach marynarki, ale Aleksander postanowił iść na całość. Efekt jaki osiągnął bardzo mi się podoba; jest wielce intrygujący.

Stylizację Aleksandra można określić jako klasycznie smart casualową z jednym elementem wybijającym się na pierwszy plan. Tym elementem jest oczywiście marynarka w odważnym kolorze przyszarzałego różu, z białymi guzikami i czarnymi łatami. W takiej marynarce nie sposób się roztopić w tłumie; zawsze będzie wyróżniać. Jest dość krótka, dopasowana, ma wąskie rękawy i klapy takiej szerokości jak trzeba. Ciekawym akcentem są zaokrąglone patki na kieszeniach. Kolor marynarki świetnie się odcina od czerni dodatków i bieli koszuli. Jeśli chodzi o koszulę to mam jedną uwagę. Jest to koszula z małym kołnierzykiem, takim jakie lansuje Zara i niektóre inne sieciówki. Taki kołnierzyk nie prezentuje się dobrze z krawatem. Powinien być takiej wielkości, żeby jego wyłogi skryły się pod klapami marynarki. Natomiast na duże uznanie zasługuje sposób zawiązania krawata. Mam tu na myśli nie tyle sam węzeł, ile wyeksponowanie drugiej części krawata, która zwykle jest skryta pod częścią główną – przednią. Taki sposób noszenia krawata, stosowany niekiedy przez eleganckich Włochów, w Polsce jest niespotykany. Stanowi więc element wyraźnie wyróżniający i świadczy o dużej stylowej dojrzałości Aleksandra.

Spodnie to ciemnoszare chinosy, które na jednych zdjęciach występują w postaci podwiniętej u dołu, a na innych – nie. Gdy nie są podwinięte – są stanowczo za długie i psują pozytywny efekt całości. Podwinięte wyglądają dobrze, radziłbym tylko podwinięcie co najmniej dwukrotne (tak jak na zdjęciu w pozycji siedzącej). Lepiej wyglądają wielokrotne, wąskie podwinięcia, niż jednokrotne, szerokie wywinięcie. Spodnie są dość wąskie, więc idą z duchem czasu, są też starannie uprasowane – za co duży plus.

Buty i skarpetki, to te kroki, o których wspomniałem na wstępie: ryzykowne, ale ostatecznie dobrze się broniące. Brązowe buty wprawdzie dobrze pasują do szarości spodni, ale pozostają w opozycji do czerni dodatków i łat na rękawach marynarki. Gdybym ja miał dobierać buty do tej stylizacji, postawiłbym na czarne, zamszowe derby na szarej podeszwie (łatwo mi mówić, bo takie akurat posiadam). Ale wybór Aleksandra bardzo mi się podoba; nie mam poczucia dysonansu, gdy patrzę na zdjęcia. W dodatku wybór brązowych butów ma jeszcze jedną ważną zaletę. Gdyby buty były czarne, to czarny musiałby być też pasek do zegarka. A obawiam się, że wtedy zegarek nie prezentowałby się tak fantastycznie! (to chyba Breitling?) Za skarpetki: duże brawa! Znów odważna decyzja o wprowadzeniu zupełnie nowego koloru, okazała się bardzo trafna.

7 komentarzy

  1. LT 19/01/2015
  2. LadyM. 20/01/2015
  3. Wojtek 22/01/2015
  4. Majkel 22/01/2015
  5. Mateusz Marecki 28/01/2015
  6. Wszerad 13/02/2015
  7. Zibi 24/04/2016

Zostaw komentarz