Słuszny protest!

Protestują rolnicze związki zawodowe. To taki nasz polski folklor, że przedsiębiorcy pewnej branży tworzą związki zawodowe. Na razie przedsiębiorcy branży rolnej, ale pewnie wkrótce doczekamy się związków zawodowych przedsiębiorców meblarskich, producentów samochodów osobowych, a może nawet związków zawodowych przedsiębiorców przemysłu ciężkiego (na funkcji przewodniczącego tego związku widziałbym Lakshmiego Mittala). No ale skoro rząd ustępuje związkom zawodowym we wszystkim, to grzechem byłoby przepuścić taką okazję.

Związki zawodowe rolników zapałały słusznym oburzeniem, że rząd nic nie robi ze spadającymi cenami nabiału oraz mięsa. A już na absolutny skandal zakrawa fakt, że rząd dopuścił do szkód poczynionych przez dziki. I nie dość, że dopuścił, to jeszcze nie wypłacił odszkodowań tym, którzy ponieśli straty w wyniku niezgodnych z prawem poczynań dzików. Gorąco popieram ten postulat związkowców, bowiem mam działkę, na której dziki powykopywały i zżarły cebulki wszystkich kwiatów. W związku z tym musiałem zainwestować w ogrodzenie, żeby nie dopuścić do powtórzenia się sytuacji. Ale czy jest do pomyślenia, żeby w cywilizowanym kraju w Europie, rząd nie skompensował mi wydatków na to ogrodzenie przeciwdzikowe? Mam zamiar przyłączyć się do protestu, gdy związki zawodowe rolników urządzą zapowiadany najazd na Warszawę. Nie mam wprawdzie petard, ale pozostały mi z Sylwestra niewykorzystane fajerwerki chińskiej produkcji. Więc pójdę pod kancelarię premiera i odpalę.

Jeśli ktoś myśli, że to wszystko jaja, to niech sobie poczyta tutaj, albo tutaj. To nie jaja – to życie.

Zostaw komentarz