Trzymam kciuki!

Negocjacje pomiędzy rządem a związkami zawodowymi, w sprawie restrukturyzacji górnictwa,  zostały zerwane. Możemy o tym przeczytać m.in. tutaj. Po raz pierwszy zdarza mi się, że trzymam kciuki za rząd. Żeby była jasność: tzw. program restrukturyzacji górnictwa uważam za jedną wielką lipę i obśmiewałem go tutaj. Nie mam wątpliwości, że w najbliższych latach, my podatnicy, będziemy dopłacać ogromne pieniądze do tego, żeby górnicy mogli sobie fedrować, a po przejściu na emeryturę w wieku 45 lat, żyć spokojnie dorabiając na drugim etacie. Jednak opór jaki stawiają związkowcy nawet dla bardzo nieśmiałych prób wprowadzenia jakichkolwiek zmian, rodzi pewną nadzieję. Nadzieję na złamanie kręgosłupa związków zawodowych w interesie nas wszystkich: Polaków – podatników. Każdy tzw. kompromis będzie klęską Polski i Polaków. Wiem, że są ludzie, którzy ucierpią wskutek wprowadzanych zmian. Boleję nad tym. Ale są one niezbędne. Taką operację przećwiczono w Wielkiej Brytanii w latach 80-tych ubiegłego wieku. Na rzezi, jaką związkom zawodowym urządziła Margaret Thatcher, straciły setki, może nawet tysiące rodzin. Ale zyskały miliony! Wielka Brytania stanęła na nogi, choć była już bliska upadku.

Dziś w Polsce potrzebny jest ktoś formatu Margaret Thatcher. Wizjoner, który twardo powie, że nie ma świętych krów i będzie działał w interesie wszystkich Polaków, a nie w interesie niektórych grup. I w interesie wszystkich Polaków ukróci wszechwładzę związków zawodowych. Czy tym kimś będzie Ewa Kopacz? Nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Ale z drugiej strony nigdy nie wiadomo co drzemie w człowieku nim nie stanie przed skrajnymi wyzwaniami. Więc na wszelki wypadek trzymam kciuki. A nuż tym razem się uda!

2 komentarze

  1. Spokojny 12/01/2015
    • Jan Adamski 12/01/2015

Zostaw komentarz