Lista nieobecności

Jak już pisałem, tegoroczna łagodna zima spowodowała, że odwiedza mnie mniej ptaków niż w latach poprzednich. Więc postanowiłem sporządzić listę nieobecności i zaprezentować te gatunki, które odwiedzały mnie kiedyś, a których tej zimy albo nie ma wcale, albo pojawiają się sporadycznie. Na pierwszy ogień idzie pokrzywnica, bowiem to ptak, który pojawiał się przez dwie kolejne zimy kilka lat temu, po czym zniknął definitywnie.

Poprzednie zimy przyzwyczaiły mnie, że kapturka była zawsze w zasięgu wzroku, ilekroć wyjrzałem przez okno. W zasadzie zimy spędzał u mnie samiec kapturki (w czarnym bereciku), samica (brązowy berecik) pojawiała się dopiero wiosną. Po czym tworzyła się para, która zakładała gniazdo. W ubiegłym roku udało mi się nawet sfotografować młode kapturki dokarmiane przez mamę, co zaprezentowałem tutaj.

Zięba pojawiła się kilka razy na początku zimy, ale później przepadła. Zięby zresztą należą do ptaków, które nie spoufalają się z innymi i do karmnika nie zaglądają. Wolą trzymać się na uboczu i zbierać ziarna rozsypane na trawniku.

Szczygieł nie pojawił się w tej zimy ani razu. Ale w ubiegłych latach bywał raczej pod koniec zimy; jest zatem szansa,że może jeszcze przyleci.

Gdy zaczynałem pracę nad tym wpisem wpisałem na listę nieobecności także grubodzioba i kwiczoła. I najwyraźniej zawstydziło to ptaki, bo zaraz obydwa się zjawiły. Zdążyłem już zrobić im kilka zdjęć. Grubodziób na razie nie czuje się jeszcze pewnie, wpada na krótko i szybko odlatuje, jakby czymś przestraszony. Natomiast kwiczoł zadomowił się na dobre. Wyjada zarówno jabłka, jak i jarzębinę ze sporządzonych przeze mnie kiści.

2 komentarze

    • Jan Adamski 15/05/2016

Zostaw komentarz