Na szczęście to nie u nas

Na szczęście to nie u nas: panorama Bolonii. Foto: pl.wikipedia.org

Swoistym post scriptum do wpisu Fin de siècle Europy jest informacja, którą znalazłem w Interii. Otóż właściciele sklepów i lokali w Bolonii muszą płacić podatek od każdej informacji wywieszonej w witrynie – np. informacji o wyprzedaży w sklepie. Pazerność fiskusa i jego bezwzględność, w połączeniu z głupotą urzędników daje efekty tyleż komiczne co dramatyczne. Postronnego obserwatora to może śmieszy, ale nie do śmiechu jest na pewno właścicielom lokali, którzy muszą płacić znaczące kwoty. Tytułowe westchnienie: na szczęście to nie u nas, to tylko z pozoru westchnienie ulgi, bowiem jest tylko kwestią czasu kiedy i nas dotkną podobne absurdy. Jak powiedział Alexis de Tocqueville, XIX-wieczny francuski myśliciel polityczny i dyplomata: ‚nie ma takiej podłości, której nie dopuściłby się najbardziej nawet sympatyczny rząd, gdy zabraknie mu pieniędzy’.

A wracając do podatku w Bolonii: właściciele lokali dostają wezwania do zapłacenia podatku za absolutnie wszystko co wywiesili w witrynie. Np. informacje o przyjmowaniu zapłaty kartą, menu w restauracjach, a nawet informację o godzinach otwarcia. Pewien jubiler dostał nakaz zapłaty za wycieraczkę przed jego salonem, ponieważ na wycieraczce widnieje jego logo.

Zostaw komentarz