Ukraina: inne spojrzenie

Interia.pl opublikowała artykuł o raporcie przygotowanym przez komisję ds. Unii Europejskiej działającą przy Izbie Lordów brytyjskiego parlamentu. Raport ten nie zostawia suchej nitki na polityce Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii wobec Ukrainy. Jest on wart odnotowania, gdyż pokazuje inne spojrzenie na Ukrainę niż to, które jest nam bez ustanku wtłaczane do głów przez polityków niemal wszystkich partii oraz media głównego nurtu. To politycznie poprawne spojrzenie opiera się na następujących przesłankach:

  1. Ukraińcy powszechnie pragną demokracji i zbliżenia z Europą Zachodnią.
  2. Głównym wrogiem, który przeszkadza Ukraińcom w ich szlachetnych dążeniach, jest Rosja, a w szczególności jej prezydent Władimir Władimirowicz Putin.
  3. Reżym Janukowicza, we współpracy z putinowską Rosją przeszkadzał w słusznych dążeniach narodu ukraińskiego.
  4. Pomocna dłoń wyciągnięta przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską pomogła Ukraińcom zrzucić jarzmo znienawidzonego Janukowycza i zaprowadzić upragnioną demokrację.
  5. Wojna została wywołana przez Rosję, której celem jest zniszczenie niepodległej Ukrainy.

Czy coś przekręciłem w formułowaniu tez, którymi karmi nas oficjalna propaganda? Chyba nie, chociaż może język nieznacznie ustylizowałem na ten jaki obowiązywał w czasach PRL-u. Nasze nieszczęście polega na tym, że nasi wybitni ‚mężowie stanu’ postrzegają politykę zagraniczną jako grę emocji, podczas gdy powinna to być gra interesów. Zimna i bez sentymentów, ukierunkowana na długofalowy interes Polski. Poddawanie się emocjom czy romantyczna ‚walka o wolność naszą i waszą’ zwykle polskim interesom szkodzi.

A wracając do raportu Izby Lordów. Stwierdza on, że: ‚brak solidnych zdolności analitycznych w Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej doprowadził do katastrofalnie błędnej interpretacji nastrojów w okresie poprzedzającym kryzys’. Przypomina, że Wielka Brytania, jako sygnatariusz porozumienia budapesztańskiego z 1994 roku, w którym zagwarantowano integralność terytorialną Ukrainy w zamian za zrzeczenie się strategicznej broni nuklearnej, nie wywiązała się ze swojego zobowiązania, co jest wielką hańbą.

Dziś wszyscy udają, że nie ma sprawy, bo przecież cały cywilizowany świat próbuje skłonić watażkę – Putina do zmiany polityki. A że to się nie udaje, no to trudno; trzeba z tym jakoś żyć. Więc postanowiłem spróbować wyobrazić sobie, jak potoczyłyby się losy Ukrainy, gdyby na przełomie 2013 i 2014 roku, rządy i służby specjalne Niemiec, USA i Polski nie zaangażowały się w obalenie legalnego prezydenta Ukrainy. Najprawdopodobniej byłoby tak:

  1. Protesty na Majdanie zostałyby krwawo stłumione. Śmierć poniosłoby kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset osób. Byłaby to bez wątpienia wielka tragedia.
  2. W wyborach (zarówno parlamentarnych, jak i prezydenckich) ugrupowanie Janukowycza i on sam ponieśliby klęskę i dziś układ sił politycznych byłby prawdopodobnie zbliżony do tego, jaki rzeczywiście jest.
  3. Kryzys ekonomiczny Ukrainy też byłby zbliżony do obecnego, chociaż jego nasilenie byłoby nieco mniejsze ze względu na pomoc ze strony Rosji.
  4. Krym należałby nadal do Ukrainy.
  5. Nie byłoby wojny w rejonie donieckim.
  6. Kilka lub kilkanaście tysięcy osób uniknęłoby śmierci, a południowo-wschodnia część Ukrainy nie leżałaby w gruzach.

Muszę jeszcze dodać, że z punktu widzenia interesów Polski, obecna sytuacja nie jest zła. Wzajemna wrogość Rosji i Ukrainy jest utrwalona na dziesięciolecia, a może nawet na pokolenia. Istnienie pomiędzy Polską a Rosją ogromnego państwa wrogiego Rosji, jest sytuacją dla nas wymarzoną, jakkolwiek cynicznie by to nie zabrzmiało. Długofalowa polityka wschodnia Polski powinna teraz mieć dwa cele: wspieranie gospodarcze Ukrainy połączone z ekspansją kulturalną (na Ukrainie powstanie ogromna luka w obszarze kultury po ograniczeniu kontaktów z Rosją), oraz budowanie poprawnych relacji z Rosją, szczególnie relacji gospodarczych. W konflikcie Rosji i Ukrainy Polska powinna zachować daleko idącą wstrzemięźliwość. Celem pobocznym powinno być budowanie dobrych relacji z Białorusią i jak najszersze wciąganie jej w orbitę naszych wpływów gospodarczych. Tylko czy naszych polityków stać na wyeliminowanie emocji i kierowanie się zimnym racjonalizmem?

4 komentarze

  1. qq 25/02/2015
    • Jan Adamski 25/02/2015
  2. Wiktor2190 26/02/2015
  3. taxus 08/07/2016

Zostaw komentarz