Urywanie łba Hydrze

Hydra to wielogłowy potwór, którego musiał pokonać Herkules. I pokonał, wykorzystując w tym celu nie tylko siłę, lecz także spryt i inteligencję. Nasza współczesna, polska Hydra to biurokracja – uzbrojona w niezmierzoną liczbę przepisów utrudniających życie zwykłym obywatelom. W naszych codziennych z nią zmaganiach wykorzystujemy nie tyle siłę, ile spryt i inteligencję. I przeważnie wygrywamy, chociaż byłoby lepiej, gdybyśmy energię przeznaczoną na tę walkę, mogli spożytkować inaczej. Każdy zna wiele przykładów skutecznego urywania łba Hydrze, poniżej jeden z nich.

Ustawa z dnia 29 sierpnia 2014 r. o charakterystyce energetycznej budynków, określiła m.in. zasady sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej budynków i zobowiązała wszystkich właścicieli i użytkowników budynków i lokali do posiadania takiego świadectwa. Zasady sporządzania świadectw ujęte w 22 artykułach ustawy, w połączeniu z zasadami kontroli systemu ogrzewania i systemu klimatyzacji budynków, które są opisane w kolejnych 8 artykułach, wymusiły potrzebę powstania nowego zawodu: certyfikatora energetycznego. Zasady funkcjonowania tego zawodu są opisane w odrębnych przepisach; bardzo szczegółowych i skomplikowanych. Oczywiście, żeby zostać certyfikatorem energetycznym trzeba zdobyć stosowne uprawnienia. Zdobywa się je w skomplikowanym procesie certyfikowania certyfikatora.

Oto Hydra. A jak wygląda obywatelski proces urywania jej łba? Bardzo prosto: świadectwo charakterystyki energetycznej kupuje się na Allegro za 40 zł. I żeby była jasność: to nie jest żadna lipa, ani żadne oszustwo. Świadectwa takie sprzedają certyfikowani przez państwo certyfikatorzy energetyczni, którzy wykonują wszystkie czynności przewidziane w przepisach, czyli badają stan energetyczny budynku. Robią to na podstawie prostej ankiety, którą trzeba wypełnić i im przesłać oraz dokumentów, których skany też trzeba im przesłać. Genialne w swojej prostocie!

Niestety Hydra ma jedną bardzo nieprzyjemną cechę: na miejscu urwanej głowy wyrastają dwie nowe. Więc w najbliższym czasie będziemy świadkami ‚uszczelniania przepisów’. Ustawa zostanie znowelizowana, wydanych zostanie mnóstwo rozporządzeń wykonawczych, które skomplikują cały proces. Przewiduję, że zostanie też wprowadzona cena minimalna na usługi certyfikatorów, na poziomie przynajmniej 1000 zł. A także surowe kary za pomysły ułatwiające życie. Czy nowe przepisy i surowe kary wyeliminują naturalne dążenie każdego z nas do radzenia sobie z barierami stwarzanymi przez Rząd, Sejm i biurokrację? Oczywiście – nie! W latach 1939 – 1944 prawo okupacyjne przewidywało karę śmierci za szmuglowanie mięsa ze wsi do miast. I kara taka była wykonywana bez sądu, przez pierwszy lepszy patrol żandarmerii lub wojska. A jednak szmuglowanie było powszechnym procederem. Zresztą dzięki niemu ludność miast przetrwała w jakiej takiej kondycji całą okupację. Bo ludzie są zdeterminowani w dążeniu do zaspokajania swoich potrzeb i pokonywania trudności. Więc na pewno wymyślimy kolejny sposób na urwanie kolejnego łba Hydry.

Ilustracje: deviantart.com

Zostaw komentarz