Zarząd JSW popełnia przestępstwo

Jarosław Zagórowski – prezes zarządu JSW S.A. Foto: PTWP (Piotr Waniorek)

Zgodnie z art.21 Prawa upadłościowego i naprawczego, zarząd ma obowiązek złożyć wniosek o upadłość spółki w ciągu dwóch tygodni od wystąpienia przesłanki do takiego wniosku. Są dwie przesłanki upadłości, przy czym obowiązek zgłoszenia wniosku pojawia się w chwili spełnienia jednej z nich. Tymczasem w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, obie zostały spełnione.

Oto przesłanki upadłości:

  1. Spółka nie wykonuje swoich zobowiązań, czy to cywilnoprawnych, czy publicznoprawnych. JSW nie wykonuje, przede wszystkim, zobowiązań publicznoprawnych tzn. nie płaci podatków i składek ZUS.
  2. Zobowiązania spółki przekraczają jej majątek. Majątek JSW liczony jako wartość księgowa spółki wynosi obecnie 7.960 mln złotych, natomiast zobowiązania wynoszą 8,120 mln zł.

Zarząd JSW nie ma żadnego pola manewru. Musi zgłosić wniosek o upadłość. W przeciwnym razie popełnia przestępstwo i naraża się na odpowiedzialność karną.

Uważam, że ścieżka przez upadłość, jest szansą na wyciągnięcie branży górniczej z głębokiego kryzysu. Kupowanie przez rząd czasu do kolejnych wyborów, poprzez spełnianie wszystkich żądań związków zawodowych, jest spiralą, która ciągnie w dół nie tylko górnictwo, ale całą gospodarkę. Po rozpoczęciu postępowania likwidacyjnego, syndyk powinien sprzedać na otwartej licytacji, wszystkie kopalnie należące do JSW. Prywatni właściciele byliby prawdopodobnie w stanie każdą z nich wyprowadzić na prostą. Dowodzi tego przykład kopalni Silesia, która została spisana na straty i miała być zlikwidowana ze względu na trwałą nierentowność. Prywatny właściciel dokonał inwestycji, zmienił organizację pracy i w ciągu dwóch lat uczynił kopalnię dochodową. Przy okazji zwiększył zatrudnienie o… 100% (ale tylko przy wydobyciu, zatrudnienie w administracji radykalnie zredukował).

Prywatyzacja kopalń JSW, poprzez upadłość i likwidację spółki-matki, byłaby najszybszą ścieżką do uzdrowienia górnictwa. Warto też podkreślić, że pozwoliłaby zachować miejsca pracy górników, a w perspektywie kilku lata – znacznie je zwiększyć. To jednocześnie byłby impuls rozwojowy dla całego Górnego Śląska, bowiem inwestycje prywatnych właścicieli kopalń stworzyłyby zapotrzebowanie na maszyny, urządzenia i usługi, co pociągnęłoby za sobą rozwój lokalnych firm. I kolejne zwiększenie liczby miejsc pracy w branżach okołogórniczych.

Czy jest szansa, że stanie się tak jak opisałem powyżej?

Nie ma. Populistyczni politycy się na to nie zgodzą. A innych nie mamy.

Niestety.

2 komentarze

  1. Czarek 10/02/2015
    • Jan Adamski 10/02/2015

Zostaw komentarz