Przepis na wydmuszkę

W działalności gospodarczej robienie wydmuszek jest dość powszechnym procederem. Żeby nie było wątpliwości, to od razu stwierdzę jednoznacznie – procederem oszukańczym. Sam przepis na wydmuszkę jest niezbyt skomplikowany. Wyobraźmy sobie spółkę, która nie radzi sobie na rynku. Przynosi straty, a funkcjonuje tylko dlatego, że finansuje się pożyczkami i zobowiązaniami. To znaczy nie płaci swoim dostawcom, zalega z wypłatami dla pracowników a nawet z zobowiązaniami publiczno-prawnymi. Spółka taka powinna wystąpić do sądu o ogłoszenie upadłości, a wyznaczony przez sąd syndyk powinien spieniężyć cały majątek, a uzyskane środki przeznaczyć na zaspokojenie wierzycieli (czyli spłacić długi). Prawie nigdy nie udaje się w pełni zaspokoić wierzycieli, bowiem majątku spółki na to nie wystarcza. Często zdarza się, że wierzyciele godzą się na układ: redukują swoje żądania i pozwalają spółce nadal działać z nadzieją, że odzyska ona płynność, zacznie przynosić zyski i z czasem, spłaci przynajmniej część zobowiązań. W każdym razie, z chwilą ogłoszenia upadłości (czy to likwidacyjnej, czy też układowej) właściciel traci kontrolę nad spółką. I na ogół traci też cały kapitał, który w nią zainwestował. Wszelkie decyzje podejmuje syndyk, którego podstawowym obowiązkiem jest dążenie do maksymalnego zaspokojenia wierzycieli.

Przeważnie właściciel nie chce się pogodzić z utratą zainwestowanego kapitału. W tym celu ze swojej spółki robi wydmuszkę, przenosząc jej aktywa do innej spółki, a w wydmuszce pozostawiając wyłącznie zobowiązania. Po ogłoszeniu jej upadłości wierzyciele zostają na lodzie, bo nie ma już majątku do ewentualnego spieniężenia celem ich zaspokojenia. Żeby to zadziałało po myśli właściciela, majątek przenoszony z wydmuszki do innej spółki musi zostać odpowiednio wyceniony. Wytłumaczę to na przykładzie. Powiedzmy, że mam zadłużoną spółkę A, która ma nieruchomość o wartości rynkowej 1 mln zł. Ale znajduję eksperta z odpowiednimi uprawnieniami, który sporządza operat szacunkowy, w którym wycenia nieruchomość na 50 tys. zł. Tworzę spółkę B o kapitale 200 tysięcy złotych. Na ten kapitał składa się: moja wpłata gotówkowa w kwocie 50 tys. zł, aport w postaci mojej prywatnej nieruchomości o wartości 100 tys. zł oraz aport w postaci nieruchomości spółki A o wartości 50 tys. zł. Muszę tu jeszcze dodać, że moja prywatna nieruchomość, którą wnoszę jako aport do spółki B, jest nic nie warta, ale znalazłem eksperta, który ją wycenił na 100 tys. zł. W ten sposób powstała spółka B, w której ja mam 75% udziałów, a spółka A ma 25%. Jeśli teraz spółkę B szybko sprzedam, to mogę za nią uzyskać powiedzmy 600 tys. zł (przecież ma nieruchomość wartą 1 mln). Te 600 tys. jest dzielone pomiędzy mnie (450 tys.) a spółkę A (150 tys.). Spółka A pozbyła się nieruchomości wartej 1 mln zł a w efekcie uzyskała 150 tys. Ale mnie udało się z tego ‚uratować’ 400 tys.

W rzeczywistości operacje wydmuszkowe są nieco bardziej skomplikowane, żeby cały złodziejski proceder bardziej zamaskować. Ale idea jest taka jak opisałem. Oczywiście robiąc taką operację dokonuję ordynarnej kradzieży: okradam wierzycieli spółki A. Więc muszę to zrobić na tyle sprytnie, żeby nie dać się złapać prokuratorowi. Jednak dla ewentualnych kandydatów na złodziei mam dobrą wiadomość: nie zawsze robienie wydmuszki i okradanie wierzycieli jest ścigane. Czasami odbywa się wręcz w blasku jupiterów i przy powszechnym aplauzie gawiedzi. Oto jeden z przypadków, który właśnie jest w trakcie realizacji O szczegółach można przeczytać np. tutaj; ja przedstawię go w dużym uproszczeniu.

Kompania Węglowa jest bankrutem, o czym wie każdy (jest to spółka A). Więc właściciel (Skarb Państwa) postanowił zrobić z niej wydmuszkę, a cały majątek wyprowadzić do innych spółek. Tworzy się spółkę B o nazwie ‚Nowa KW’. Udziały w niej obejmie państwowy Węglokoks oraz Skarb Państwa, który wniesie aport w postaci rentownych kopalń ze spółki A. Wydmuszka A zostanie bez majątku, ale za to z długami (głównie zresztą wobec Skarbu Państwa), po czy się ją zlikwiduje. Syndyk nie będzie miał co dzielić pomiędzy wierzycieli, więc będą się oni musieli obejść smakiem. Warto jeszcze dodać, że majątek spółki A, który zdaniem właściciela, jest nic niewart (czyli kopalnie tzw. ‚trwale nierentowne’), nie jest wyprowadzany do spółki B, lecz do jeszcze innej spółki, oczywiście też państwowej, o nazwie Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK). SRK będzie naturalnie ponosić z tego tytułu gigantyczne straty, ale będą one pokrywane z budżetu, czyli z naszych podatków. Jest to na tyle sprytnie pomyślane, że tej pomocy publicznej nie zakwestionuj Bruksela, bowiem pomoc publiczna w celu restrukturyzacji – jest zgodna z europejskim prawem. Problem pojawi się po kilku latach, gdy nie będzie żadnych efektów restrukturyzacji (przecież związkowcy nie pozwolą na żadne racjonalne ruchy!). Ale tym nikt sobie dziś głowy nie zawraca, bo przecież wtedy będzie już całkiem inny rząd. I będzie to jego problem.

Mógłbym na tym zakończyć przedwielkanocną opowieść o wydmuszkach, ale nie mogę się powstrzymać przed jeszcze jednym komentarzem. Bo czy jest choćby jedna osoba, która wierzy, że Nowa KW, pozbawiona balastu długu i nierentownych kopalń, będzie przynosić zyski i rzetelnie płacić podatki? Przecież za kilka lat wszystko się powtórzy: Nowa KW będzie zadłużona, kopalnie będą nierentowne, a górnicy będą strajkować bo nie dostali w terminie 16 pensji. Więc z Nowej KW zrobi się wydmuszkę, a majątek przeniesie do Nowej-Nowej KW. Górnikom da się podwyżkę i ustanowi 17 pensję, więc spokojnie wrócą do pracy w swojej Nowej-Nowej. I tak to się będzie kręcić.

2 komentarze

  1. leszek55 03/03/2015
    • Jan Adamski 03/03/2015

Zostaw komentarz