Księga zdziwień odc.2

Liczba publikacji i komentarzy na temat katastrofy smoleńskiej przekroczyła w ostatnich dniach granicę wytrzymałości przeciętnego odbiorcy. To mnie dziwi, ale umiarkowanie. Wiadomo bowiem, że partie starają się wykorzystać sprawę w kampanii wyborczej. Nic tak dobrze nie działa na wyobraźnię, jak trupy. Więc gra się nimi bez umiaru. Dla mnie jest to niesmaczne, ale gawiedź to lubi.

Bardzo dziwi mnie natomiast to, jak ochoczo wszelkie media podjęły temat, próbując nam wmówić, że jest jeszcze cokolwiek do wyjaśniania. Każdy, kto potrafi robić użytek z mózgu (szkoda, że to mniejszość) ma wyrobione zdanie na temat przyczyn katastrofy i wie, że nie pojawi się już nic nowego, co mogłoby istotnie zmienić ten obraz. Możemy ewentualnie dowiedzieć się, czy presja psychologiczna była ciut większa, czy ciut mniejsza niż się powszechnie sądzi. Czy to jednak ma jakiekolwiek znaczenie? Czy chcemy i czy mamo prawo roztrząsać, czy wina jednej z ofiar katastrofy była nieco mniejsza, a innej – nieco większa? Nasza psychika jest tak ukształtowana, że trudno przychodzi nam przyjmować do wiadomości, że winę (w jakiejkolwiek sprawie) ponosi ktoś kogo lubimy lub lubiliśmy. Natomiast ochoczo przyjmujemy informację o winie kogoś, kogo nie lubimy (lub nie lubiliśmy). Wydaje mi się, że oczywistą reakcją w kolejną rocznicę katastrofy powinna być cisza i zaduma. Dlatego harmider, kłótnie i wzajemne obrzucanie się błotem, przy ochoczym – wręcz radosnym – udziale mediów, bardzo mnie dziwią.

Jedna odpowiedź

  1. Dariusz Kazimierczak 11/04/2015

Zostaw komentarz