Panama

Jest ironią losu, że najbardziej znany na świecie rodzaj kapelusza, wywodzący się z Ekwadoru i tylko w Ekwadorze produkowany, nosi nazwę: PANAMA. Czasy największej świetności panamy przeminęły, tak jak przeminęły czasy świetności innych kapeluszy, ale w ostatnich kilu latach można zaobserwować triumfalny ich powrót. Wracają w nieco innej postaci: bardziej kolorowej i fantazyjnej. W tym powrocie na czoło wysuwa się (jakżeby inaczej) król kapeluszy, czyli panama. O panamach wspominałem już we wpisie Kapelusze wracają, ale tym razem postanowiłem poświęcić im więcej miejsca. Temat jest bowiem fascynujący i wart większej uwagi, a sposób produkcji panam, który przedstawiam w szczegółach, jest naprawdę bardzo ciekawy. No a poza wszystkim: ja kocham panamy!

Kapelusze panama charakteryzuje sposób wykonania: są one ręcznie wyplatane z włókien rośliny zwanej łyczkowcem dłoniastym, a właściwie tylko z jednego podgatunku tej rośliny, który rośnie wyłącznie w pewnych rejonach Ekwadoru. Próby uprawiania łyczkowca w innych miejscach nie powiodły się. Dlatego właśnie Ekwador jest ojczyzną panam, a ojczyzna ta ma dwie stolice: Montecristi i Cuenca. Są to miasta leżące w dwóch różnych dolinach, w których rośnie właściwy podgatunek łyczkowca. Montecristi leży w pobliżu wybrzeża, natomiast Cuenca w głębi kraju, w jego południowej części.

Kapelusze panama wyplatane były w Ekwadorze od niepamiętnych czasów, chociaż wtedy nie miały jeszcze swojej mylącej nazwy. Ale pierwsza wielka popularyzacja panam jest już związana z Panamą. Nastąpiła ona w okresie gorączki złota w Kalifornii w 1849 roku. Wielkie rzesze poszukiwaczy bogactw i przygód przybywały wtedy statkami do Panamy, żeby po pokonaniu przesmyku zaokrętować się ponownie celem dopłynięcia do Kalifornii. I niemal wszyscy zaopatrywali się w lekkie, przewiewne kapelusze, bardzo przydatne dla ochrony przed palącymi promieniami słońca. Więc nazwa panama wydawała się dla nich całkowicie oczywista. Europejczycy zakochali się w panamach po wystawie światowej w Paryżu, w roku 1855, gdzie kapelusze te zrobiły prawdziwą furorę. Natomiast najważniejszym etapem wynoszenia panam na tron króla kapeluszy, była budowa kanału panamskiego. Absolutnie wszyscy związani z budową kanału, od robotników, poprzez urzędników, aż do dyrekcji – nosili panamy. Oczywiście nie wszyscy takie same. Panamy mają bowiem to do siebie, że mogą być bardzo tanie, gdy są wyplatane z szerokich pasków niebielonej słomy łyczkowca, ale potrafią też być bardzo drogie, gdy są wyplatane z cieniutkich włókien. Decydująca jest liczba splotów przypadających na jednostkę długości (centymetr lub cal). Popularne, ale całkiem niezłe panamy, zaczynają się od 4 – 5 splotów na cm, te najlepsze mają ich powyżej 20. Ponieważ liczba splotów w poziomie jest przeważnie inna niż liczba splotów w pionie, dlatego często mnoży się je przez siebie i podaje jako liczbę splotów na jednostkę powierzchni. Na zdjęciu poniżej widzimy fragment kapelusza, który ma 23 sploty na cal w poziomie (ok. 9 na cm) i 27 – w pionie (prawie 11 na cm). Jest to więc 621 splotów na cal kwadratowy (99 splotów na cm²).

Kapelusz o gęstości splotów jak powyżej, czyli 621 na cal kwadratowy, należy uznać za bardzo dobrej jakości. Jeśli tych splotów będzie mniej niż 100 (16 na cm²) to będzie to marny kapelusz. Z kolei liczba splotów powyżej 1000 (160 na cm²) będzie oznaczać, że mamy do czynienia z rzadkim rarytasem. I będzie on bardzo drogi. W jednym ze specjalistycznych artykułów natknąłem się na informację o najgęściej tkanym kapeluszu z jakim zetknął się autor tego artykułu. Miał on 3472 sploty na cal kwadratowy, co zostało udokumentowane na zdjęciu (poniżej).

Poniżej zdjęcia trzech kapeluszy różniących się gęstością splotu i ceną: pierwszy kosztuje 475 USD, drugi 1.000 USD, a trzeci… 25.000 USD. Tak, to nie pomyłka – dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Dodam jeszcze, że zdarzają się panamy droższe; powyżej 100 tysięcy dolarów.

Produkcja panam wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Samo wyplatanie to proces bardzo praco- i czasochłonny. Zanim dojdzie jednak do wyplatania – włókna muszą być odpowiednio przygotowane i wybielone. Na kolejnych zestawach zdjęć pokazuję poszczególne etapy produkcji. Wydają mi się ciekawe i warte poznania, dlatego poświęcam im dość dużo miejsca. Informacje i zdjęcia zaczerpnąłem ze znakomitej strony The Panama Hat Company.

Etap pierwszy, to zbiór pędów. Do dalszej przeróbki nadają się pędy młode o odpowiedniej długości. Takie pędy nazywają się cogollos.

Cogollos składają się z wielu warstw. Trzeba je od siebie oddzielić. Warstwy zewnętrzne się odrzuca (są zbyt twarde), a wewnętrzne przygotowuje do dalszej obróbki.

A dalsza obróbka to gotowanie, które przypomina gotowanie spaghetti, oraz suszenie. Suszenie odbywa się na wolnym powietrzu.

Jednym z najbardziej zadziwiających etapów przygotowania włókien jest ich wybielanie. Odbywa się w czymś co przypomina prymitywną, przydomową wędzarnię. Jest to drewniana skrzynia, do której wkłada się wysuszone cogollos. Skrzynię zamyka się od góry i przykrywa kilkoma warstwami szmat. Natomiast od dołu wstawia się pojemnik ceramiczny, w którym znajdują się granulki siarki oraz rozżarzone kawałki węgla drzewnego. Włókna wędzą się w siarkowym dymie przez całą noc. Rano są wybielone. Metoda prosta, ale bardzo nieekologiczna.

No to można przystąpić do wyplatania. Początki nie są zbytnio spektakularne, ale dają wyobrażenie o ogromie pracy, jaką trzeba włożyć.

Gdy górna część główki jest już wypleciona, dalsza praca jest wykonywana na drewnianej formie. To bardzo dziwny widok: setki zwisających włókien i tkacz lub tkaczka wsparci klatką piersiową na formie, zaplatają włókna.

Po tej operacji kapelusz jest już prawie gotowy, ale ciągle z jego ronda zwisają frędzle włókien. Następują dość prozaiczne etapy mycia i suszenia, ale później już zupełnie nieprozaiczne etapy uklepywania (z posypywaniem sproszkowaną siarką) i golenia. I to golenia czymś przypominającym starodawną żyletkę, tyle tylko, że trzymaną bezpośrednio w palcach. Uklepywanie nie jest prostą pracą bowiem zbyt słabe klepanie nie da efektu zmiękczenia kapelusza, o który tu chodzi. Ale zbyt mocne – może spowodować jego bezpowrotne zniszczenie. Dlatego specjalista od tej czynności ma swoją nazwę: apelador.

Pozostały prace wykończeniowe, z których najważniejsze to wykańczanie krawędzi ronda. Polega to na tym, że specjalista od tej czynności, zwany rematadorem, stosuje splot zwrotny, przetykając włókna w drugą stronę. Powstaje w ten sposób gładka i piękna krawędź ronda, co wyróżnia panamy dobrej klasy od panam klasy niższej. Te ostatnie mają krawędzie ronda wywinięte ku dołowi i obszyte. Ostatnia faza to nadawanie kapeluszowi ostatecznej formy i prasowanie, co jest wykonywane przez planchadora. Kapelusz jest gotowy.

Gotowe panamy trafiają na stragany, których w Ekwadorze, Panamie, na Kubie i w innych krajach Ameryki Środkowej i Południowej – jest co niemiara. Po niewygórowanych cenach są kupowane przez turystów. Trafiają też na głowy ludzi, którzy są związani z ich produkcją – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. No i oczywiście trafiają w ręce pośredników, którzy ekspediują je w najróżniejsze zakątki świata. Są do nabycia w ekskluzywnych butikach w Stanach Zjednoczonych, Europie, Japonii, Korei i wielu innych krajach. Wtedy mają już ceny przyprawiające o zawrót głowy. No i wreszcie trafiają na głowy eleganckich i stylowych mężczyzn.

Ale powiedzenie, że panamy trafiają na głowy eleganckich i stylowych mężczyzn jest prawdziwe tylko w części. Bowiem trafiają także na głowy stylowych kobiet, które wyglądają w panamach niezwykle uroczo. Panamy są niemal obowiązkowym nakryciem głowy publiczności na prestiżowych turniejach tenisowych. Tam mają je na głowach zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Pozostaje już tylko odpowiedzieć na pytanie: do czego nosić panamy? Odpowiedź na nie jest niezwykle prosta: do wszystkiego! Trzeba tylko pamiętać, że panama jest kapeluszem typowo letnim, którego zadaniem jest ochrona przed słońcem. Nie sprawdzi się więc przy brzydkiej pogodzie a także w chłodnych porach roku. W zasadzie jest też kapeluszem dziennym, ale na wieczorny/nocny piknik na plaży – nadaje się jak najbardziej. W letni słoneczny dzień możemy założyć panamę zarówno do garnituru (byle nie czarnego), do zestawu koordynowanego lub casualowego najlepiej z lnianą lub bawełnianą marynarką, do zestawu bez marynarki – z koszulą z podwiniętymi rękawami, do koszulki polo połączonej z chinosami, do T-shirtu z dżinsami lub szortami, a nawet do stroju plażowego.

Na głównym zdjęciu wpisu widzimy Seana Conneryego w panamie, którą założył do grubego, kaszmirowego golfa i chinosów w kolorze piaskowym. Z tym golfem wprawdzie trochę przesadził zważywszy, że zmoczone nogawki świadczą o tym, że przed chwilą brodził w morzu. Ale wygląda rewelacyjnie. W jakiej mierze jest to zasługą panamy, którą ma na głowie, a w jakiej tego, że jest to po prostu Sean Connery – każdy musi rozstrzygnąć samodzielnie.

Wybierając kapelusz panama trzeba zdecydować się na jego rodzaj, szerokość ronda i kolor taśmy rypsowej. Wszystkie te elementy będą miały wpływ na jego zastosowania do konkretnych stylizacji. O różnych rodzajach kapeluszy pisałem tutaj. Podział jaki tam przedstawiłem nie w pełni jednak można zastosować do panam. Wprawdzie najpowszechniejsze rodzaje kapeluszy, to znaczy fedora i homburg, mają swoje odpowiedniki wśród panam, ale już kanotier i melonik – nie. Z drugiej strony są panamy, które są bardzo zbliżone do melonika czy kanotiera, mają jednak swoje specyficzne nazwy. Klasyfikację utrudnia fakt, że swoje własne nazwy rodzajowe nadają panamom duże firmy zajmujące się handlem. Bardzo specyficznym rodzajem panamy, nie mającym swojego odpowiednika wśród kapeluszy wykonanych z innych materiałów jest optimo, z charakterystycznym garbem przebiegającym przez środek główki. Nawiasem mówiąc jest to jedyny rodzaj panam, który dobrze znosi zwijanie w cienki rulonik, pod warunkiem jednak, że jest to kapelusz najwyższej jakości. Z kapeluszami ze średniej i niższej półki nie radzę wykonywać takich prób.

Dla ułatwienia nawigacji po różnych rodzajach kapeluszy panama, przygotowałem poniższe zestawienie. Zastrzegam jednak, że możecie się zetknąć także z innymi nazwami. Np. nie uwzględniłem w zestawieniu trilby i plantation, gdyż uważam, że są to odmiany fedory: trilby z wąskim, a plantation z szerokim rondem.

Taśma rypsowa w klasycznej panamie ma kolor czarny. Warto wiedzieć, że początki jej stosowania wiążą się z żałobą po śmierci brytyjskiej królowej Wiktorii, w 1901 roku. Kolor czarny jest uważany za mało uniwersalny, więc zakładając panamę z czarną wstążką można mieć wątpliwości, czy będzie pasować do innych składników ubioru. Nie ma obawy! Panama z czarną taśmą jest bowiem uniwersalna i pasuje do wszystkich kolorów. Trudniej będą mieli ci, którzy zdecydują się na wstążkę w innym kolorze, lub nawet na wstążkę wzorzystą. W takim przypadku będą musieli zadbać o jej koordynację kolorystyczną z innymi składnikami ubioru. Proszę zwrócić uwagę na zdjęcie Roberta Redforda powyżej. Ma na głowie piękną panamę z szeroką taśmą idealnie dopasowaną do kolorystyki garnituru i krawata. Z kolei u dżentelmena w białym garniturze możemy zaobserwować jeszcze wyższy stopień kolorystycznego wyrafinowania. Taśma w jego fedorze doskonale współgra nie tylko z muszką, poszetką i podeszwami butów, ale także z łatami dalmatyńczyków. O smyczy już nawet nie wspominam.

Jeśli chodzi o dobór szerokości ronda, to w przypadku panam, obowiązują uniwersalne zasady, o których pisałem tutaj. Powtórzę, że wąskie ronda (do 5 cm) pasują do mężczyzn o drobnej budowie, szerokie ronda (powyżej 6 cm) dobrze sprawdzą się w przypadku mężczyzn wysokich i postawnych. Szerokość ronda w przedziale 5 – 6 cm jest najbardziej uniwersalna i pasuje właściwie do każdego. Jeśli mężczyzna wysoki i potężnie zbudowany włoży kapelusz z wąskim rondem – nie będzie dużego dysonansu. Ale sytuacja odwrotna, gdy drobny mężczyzna założy kapelusz z szerokim rondem – to już będzie problem. Taki kapelusz go zdominuje; będzie w nim wyglądał jakby przygnieciony jakimś ciężarem.

Na koniec rzut oka na panamy barwione na różne kolory. Nie przekonują mnie i chyba sam nigdy takiej nie kupię. Ale też nie sposób odmówić im swoistego uroku.

We wpisie wykorzystałem zdjęcia ze stron: brentblack.com/ bamfstyle.files.wordpress.com/ binichic.com/ dallasvintageshop.com/ gentlemansgazette.com/ kaufmann-mercantile.com/ keikari.com/ panamaholic.com/ panamas.co.uk/ vogue.mx/ pinguimo.com/ telegraph.co.uk/ thehouseofmajd.com/ theversatilegent.com/ zimbio.com/ gentlemensweardaily.com/ gq.com/ menswearstyle.co.uk/ gentlemenofthestreet.com/ mdvstyle.com/ thebespokedudes.com/

16 komentarzy

  1. LT 30/04/2015
    • Jan Adamski 30/04/2015
  2. Marek 30/04/2015
    • Jan Adamski 30/04/2015
      • Marek 30/04/2015
        • Jan Adamski 30/04/2015
  3. spokojny 04/05/2015
    • Jan Adamski 04/05/2015
  4. czesioszpachelka 05/05/2015
  5. Ania 19/05/2015
    • Jan Adamski 19/05/2015
  6. Antoni 10/05/2016
  7. Kris 11/05/2016
    • Jan Adamski 11/05/2016
      • Bolesław Czyszak 02/06/2016
        • Jan Adamski 02/06/2016

Zostaw komentarz