Krótkie spojrzenie poza Europę

Zauważyłem, że pisząc o ekonomii lub gospodarce, koncentruję się na sprawach polskich lub europejskich, rzadko sięgając do tematów z regionów odleglejszych. Tym razem nadarzyła się świetna okazja spojrzenia poza Europę, bowiem przeczytałem na portalu Obserwatorfinansowy.pl, bardzo ciekawy wywiad z Richardem Vedderem – emerytowanym profesorem Ohio University, ekonomistą i historykiem, zwolennikiem klasycznej ‚szkoły austriackiej’ w ekonomii, który zasłynął m.in. opublikowaną w roku 2007 pracą (był jej współautorem), w której dowiódł, że zwiększenie podatków o jedną jednostkę powoduje zwiększenie wydatków rządowych o więcej niż jedną jednostkę.

W wywiadzie, profesor Vedder prezentuje opinie odmienne od tych, na jakie natykamy się na co dzień w mediach głównego nurtu. Twierdzi np., że obecne ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych wcale nie wynika ze wzmożonych wydatków rządowych sprzed 4-6 lat. Mówi wręcz, że dziś gospodarka rosłaby szybciej, gdyby nie obciążono wcześniej podatników kosztami ratowania systemu. To o tyle ciekawe twierdzenie, że profesor Vedder był, w roku 2008, w gronie zwolenników ratowania banków publicznymi pieniędzmi. Zmienił zdanie na podstawie badań empirycznych, czyli bez zaślepienia ideologią. Nie muszę dodawać, że w Europie obowiązuje wykładnia, że to rząd wydając publiczne pieniądze na ratowanie banków i godząc się na druk pustego pieniądza na masową skalę – uratował gospodarkę przed krachem.

 Richard Vedder bardzo krytycznie ocenia reformę ubezpieczeń społecznych Obamy, słynne Obamacare. Mówi: ‚Żaden z problemów, które ta reforma miała rozwiązać, nie został rozwiązany, a tylko namnożyły się nowe. Tę reformę według sondaży popiera 40 proc. Amerykanów, a 55 proc. jest jej przeciwnych. Są w tej grupie także lekarze, którzy w jej wyniku mniej zarabiają. Niektórzy sądzą, że zawód ten przestaje być lukratywnym zajęciem i mniej osób zechce go studiować, więc za jakiś czas możemy mieć w Stanach deficyt lekarzy’. Bardzo ciekawe spojrzenie prezentuje Vedder odnośnie zbliżających się wyborów prezydenckich w Stanach (2016). Mówi: ‚Wybory prezydenckie w 2016 roku będą przełomowe. Amerykanie wybiorą, czy chcą powrotu do indywidualistycznej tradycji, w której ważna jest przedsiębiorczość, osobista odpowiedzialność, niskie podatki i niewielka liczba regulacji, czy może chcą kontynuować dryfowanie w stronę socjalnej Europy i modelu państwa dobrobytu. Nie chodzi o to, że jeśli wybiorą demokratę, to natychmiast staniemy się Szwecją, tylko o pewną cywilizacyjną decyzję, drogowskaz na kolejne lata’. I z wyraźną sympatią mówi o takich republikańskich kandydatach jak Mark Nubio, Rand Paul (mój faworyt) czy Jeb Bush. Ale jednocześnie zauważa, że Hilary Clinton jest wyraźnie mniej lewicowa od Obamy.

Zachęcam wszystkich do przeczytania całego wywiadu.

Zostaw komentarz