Przyszła gwiazda rządu Beaty Szydło

Paweł Szałamacha, poseł PiS, były wiceminister skarbu i prawdopodobnie przyszła gwiazda rządu Beaty Szydło – wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę – udziela ostatnio wielu wypowiedzi, które przechodzą niemal bez echa. Niesłusznie! Bowiem zawarte są w nich prawdopodobne kierunki działań przyszłego rządu w obszarze gospodarki. Dla mnie wizja kreślona przez Pawła Szałamachę jest przerażająca: jest to wizja dalszego wzmacniania roli państwa w gospodarce, nowych regulacji ograniczających przedsiębiorczość i aktywność obywateli i firm, wspieranie firm państwowych i drenowanie prywatnych (dodatkowe podatki dla hipermarketów i banków), ‚ratowanie miejsc pracy’ – co przetłumaczone na ludzki język oznacza dotowanie nierentownych spółek skarbu państwa. Na domiar złego Paweł Szałamacha używa niezwykle bełkotliwego języka – specyficznej technokratycznej nowomowy – który dodatkowo zaciemnia obraz.

Kilka dni temu przeczytałem, w Bankier.pl, krótką notatkę zawierającą cytaty z wystąpienia Pawła Szałamachy na kongresie zjednoczonej prawicy w Katowicach. Weźmy np. taki cytat: ‚Jako PiS uważamy, że Polska powinna odejść od modelu opartego na niskich płacach. Musimy wykorzystać tę przewagę, po to, aby zbudować trwałą przewagę konkurencyjną, czyli stworzyć sektory wytwarzające dobra wysokiej jakości, generujące wysokie marże’. Konia z rzędem temu, kto zrozumie o co tutaj chodzi. Przyszły wicepremier chce wykorzystać przewagę, żeby zbudować trwałą przewagę! Pięknie. Tylko nie wiemy co to jest ta przewaga, bo poprzedzające zdanie mówi o odejściu od modelu opartego na niskich płacach. Należy się domyślać, że podwyższenie płac (ciekawe jak pan premier wprowadzi powszechne podwyżki płac – ustawą?) da nam przewagę, która pozwoli stworzyć sektory generujące wysokie marże. Jeśli rozumieć marżę jako różnicę pomiędzy cenę produktu, a kosztami jego wytworzenia, to podwyższając płace zwiększymy koszty. W ślad za tym trzeba będzie zwiększyć cenę. I to będzie ta nasza przewaga konkurencyjna? Może ktoś powie, że to bełkot stworzony na potrzeby kongresu zjednoczonej prawicy, a w rzeczywistości będziemy mieli jednak do czynienia z konkretami. Wątpię. Ktoś, kto rozumie gospodarkę i ma wizję jej rozwoju nie mówi takim językiem. To jest język idioty, który plecie trzy po trzy.

Albo inny cytat: ‚Uważamy, że rząd nie może odgrywać roli stróża, ale powinien być katalizatorem pozytywnych zmian gospodarczych. (…) Przede wszystkim zmienimy zasady wydatkowania środków krajowych i unijnych na B+R, tak aby wynagradzać za realne osiągnięcia, za patenty, za wyniki, za wzrost eksportu, a nie tylko za to, że dana firma po prostu jest’. Pomijając bełkotliwy język, mamy tu do czynienia z modelowym przykładem socjalistycznego myślenia: firmy trzeba wspierać ś’rodkami krajowymi i unijnymi’, żeby się rozwijały. Bo same z siebie rozwijać się nie będą). Jest to też przykład socjalistycznego języka: przecież ‚środki krajowe i unijne’ to nic innego jak podatki. Ale socjaliście nie przejdzie przez gardło prawda: że chce przeznaczać podatki na wspieranie firm (zapewne państwowych, a nie prywatnych).

Paweł Szałamacha lubi zaczynać zdania od słów: ‚jako PiS uważamy’. Nikt nie może mieć wątpliwości, że jest partyjnym guru od gospodarki. Moim zdaniem powinien też czasem odwoływać się do swoich doświadczeń na stanowisku wiceministra skarbu i zaczynać wypowiedź od frazy: ‚ja jako były wiceminister uważam’. Pierwsze pięć sylab takiej frazy, nieco inaczej ze sobą połączone – w dwa a nie w trzy wyrazy, stanowiłoby miłe wprowadzenie do dalszych głębokich wynurzeń i wprowadzało nieco ciepła do wypowiedzi. Czego przyszłemu wicepremierowi życzę, bo nadziei na to, że usłyszę z jego ust coś mądrego – raczej nie mam.

Tags:,

Jedna odpowiedź

  1. lolo 08/07/2015

Zostaw komentarz