Szanowny Panie Profesorze!

Profesor Marek Belka – prezes NBP

.

Szanowny Panie Profesorze!

Był pan łaskaw udzielić wywiadu Gazecie Wyborczej (wydanie sobotnio-niedzielne 18-19 lipca). Wywiad ten bardzo mnie rozbawił, ale niestety jest to śmiech przez łzy. Mówiąc wprost czuję się po jego lekturze jak drink Jamesa Bonda: ‚wstrząśnięty i zmieszany’. Serio pan uważa, że system jaki panuje w naszym kraju to kapitalizm? W dodatku ‚wyczynowy’ jak pan to dowcipnie określił? Serio pan uważa, że mamy w Polsce niskie i proste podatki? Serio pan uważa, że więcej socjalizmu i etatyzmu oraz wyższe podatki poprowadzą nas w świetlaną przyszłość? Czy pan tak naprawdę myśli, czy to tylko ściema dla ‚ciemnego ludu’? Który – jeśli to kupi – to zakrzyknie zapewne ochoczo: Więcej socjalizmu! Prowadź nas profesorze! Bądź naszym Hugonem Chavezem i Robertem Mugabem! Czy o to panu chodzi?

Mówi pan: ‚powinniśmy podnieść płace’. My, to znaczy kto? Rząd? Parlament? Ja też jestem za tym, żeby Polacy zarabiali więcej. Ale uważam, że jedyną do tego drogą jest szybki rozwój gospodarczy Polski. A będzie szybki wtedy, gdy podatki będą niskie, a zakres wolności (w tym gospodarczej) wysoki. Pan uważa odwrotnie. Pan uważa, że podatki powinny być wysokie, a gospodarka wymaga państwowych regulacji. Pan uważa, że bogactwo bierze się z pieniędzy. Ja uważam, że bogactwo bierze się z pracy. Boleje pan nad tym, że nie ma u nas silnych związków zawodowych, co wskazuje pan jako przyczynę zbyt powolnego wzrostu płac. Ja uważam, ze związki zawodowe (szczególnie w firmach państwowych) są u nas wszechwładne, a ich ustawowe uprawnienia są hamulcem w usprawnianiu firm. Czy my na pewno żyjemy w tym samym kraju? Bo jeśli tak, to któryś z nas stracił kontakt z rzeczywistością.

Mówi pan: ‚Liberalizm Friedmana zagościł u nas ćwierć wieku temu’. Coś się panu pomyliło panie profesorze, a Milton Friedman bardzo by się zdziwił gdyby to usłyszał. Podczas wizyty w Polsce w 1989 roku przestrzegał on bowiem, że idziemy złą drogą budując państwo socjalne. Mówił, że powinniśmy naśladować nie te rozwiązania, które wówczas były stosowane w krajach zachodnich ale te, które kraje zachodnie stosowały wtedy, gdy były tak biedne jak Polska w roku 1989. Kapitalizm mieliśmy w Polsce krótko w roku 1988, gdy weszła w życie ustawa Wilczka. Później był stopniowo wypierany i zastępowany etatyzmem i socjalizmem. W tym procesie odegrał pan zresztą dość istotną rolę. M.in. namówił pan prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do zawetowania ustawy upraszczającej i obniżającej podatki. Czy czuje pan satysfakcję z tego, że milionom ludzi powodzi się dziś gorzej niż mogłoby się powodzić, gdyby nie pana doktrynerskie podejście? Czy czuje pan satysfakcję z tego, że jeden z licznych podatków, które nas gnębią, nazywany jest podatkiem Belki?

Zauważa pan, że: ‚Ludzie emigrują nie tylko z powodu zarobków. Może z powodu atmosfery w kraju szukają szczęścia w świecie?’ Ma pan rację; w Wielkiej Brytanii – głównym kierunku emigracji – aparat państwowy jest nastawiony przyjaźnie do obywatela, w Polsce jest nastawiony wrogo. Czy nie czuje pan odpowiedzialności za taki stan rzeczy? Przecież dołożył pan do tego swoją cegiełkę jako doradca prezydenta, minister finansów, czy premier.

Był pan już bohaterem jednego z moich wpisów, w którym omawiałem wywiad jakiego udzielił pan tygodnikowi Polityka w 2010 roku. Był pan łaskaw stwierdzić wtedy, że ‚krzywa Laffera to bzdura’. Czyli uważa pan, że każdy wzrost stawki podatkowej przekłada się na zwiększone przychody budżetu. Serio pan uważa, że przy stawce 100% budżetowe przychody z tego tytułu byłyby największe z możliwych? Bo mnie się wydaje, że zmierzałyby wtedy raczej do zera. Czy nie zauważa pan licznych przykładów z naszej najnowszej historii, gdy podwyżka stawki podatkowej spowodowała zmniejszenie wpływów z tego podatku? Najświeższy tego przykład to zwiększenie stawki akcyzy na wódkę od 1 stycznia 2014 roku. Przyniosło ono spadek wpływów do budżetu z tego tytułu, a przy okazji doprowadziło do zapaści przemysł spirytusowy i spowodowało drastyczny wzrost przemytu. Pański pomysł na zwiększanie podatków to droga do recesji i wzrostu bezrobocia.

Tags:,

4 komentarze

  1. marzena 20/07/2015
  2. spokojny 20/07/2015
    • Jan Adamski 21/07/2015
  3. lolo 21/07/2015

Zostaw komentarz