Księga zdziwień odc.15

Istotą demokracji było kiedyś to, że istniały partie, które miały różne pomysły w jaki sposób można polepszać byt obywateli. Pomysły te zebrane były w programach partii i w razie zwycięstwa w wyborach – były wcielane w życie. Ponieważ przeciętny obywatel nie był w stanie śledzić wszystkich programów a później decyzji podejmowanych przez władze, na straży realizacji programów partii stały opiniotwórcze media, które przekładały działania rządów na język zrozumiały dla obywateli. Pluralizm mediów powodował, że musiały one być w miarę obiektywne, bowiem w przeciwnym wypadku traciły czytelników, słuchaczy czy widzów. Wyborcy na ogół ufali mediom i dokonywali wyborów pod wpływem tego, co w nich przeczytali, usłyszeli lub zobaczyli.

W owych czasach media były prawdziwą potęgą co skutkowało m.in. tym, że mało dawał o sobie znać fakt, że większość każdej populacji stanowią ludzie nie rozumiejący świata i nie umiejący samodzielnie wyciągać wniosków z otaczającej ich rzeczywistości. Czyli mówiąc brutalnie – ludzie głupi. Bowiem byli oni pod wpływem potężnych mediów, a te z kolei starały się trzymać wysoki poziom intelektualny i nie głosić jawnych idiotyzmów. Cały ten uporządkowany świat runął, wraz z rozwojem mediów, a szczególnie wraz ze wzrostem znaczenia telewizji, a później powstaniem Internetu. To co kiedyś było pożywką wyłącznie brukowców i tabloidów, nie mających większego znaczenia w kształtowaniu świadomości politycznej, stało się główną treścią wszystkich mediów. Rozpoczął się wyścig w schlebianiu najbardziej prymitywnym gustom i głoszeniu tez nie mających nic wspólnego z logiką i rozsądkiem. Politycy szybko spostrzegli, że skoro w wyborach decydują głównie ludzie głupi, to należy skierować swój przekaz bezpośrednio do nich, nie zwracając uwagi na tych, którzy potrafią myśleć, bo jest ich przecież garstka. Ludzie myślący byli ważni dopóty, dopóki mieli wpływ na głupią większość. Gdy go utracili, przestali mieć polityczne znaczenie.

W Polsce ten proces odbywał się na naszych oczach w ciągu ostatnich 10 – 15 lat. Pierwszym politykiem, który dostrzegł, że warto zwracać się bezpośrednio do głupiej większości, nie zaprzątając sobie głowy myślącą mniejszością, był Jarosław Kaczyński. Nie sposób jednak nie zauważyć, że doprowadził ten system do perfekcji przy pomocy ludzi niewątpliwie mądrych, tyle tylko, że do szpiku cynicznych, nastawionych na dążenie do władzy za wszelką cenę. Ich mottem stało się hasło: ‚Wiemy, że to lipa, ale ciemny lud to kupi’. Z czasem tę metodę przyjęły pozostałe partie. Różnica między nimi polega tylko na tym, że jedne robią to z większą, a inne z mniejszą ostentacją. Zresztą jednym udaje się to lepiej, a innym gorzej. Całkowitym niepowodzeniem (choć po początkowych sukcesach) zakończyło się np. zaimplementowanie tej metody przez Janusza Palikota. Trzeba bowiem dodać, że warunkiem powodzenia zastosowanej metody jest albo cynizm, albo głupota polityków. Są partie, gdzie w tym mikście przeważa cynizm, są i takie gdzie przeważa głupota.

Ostatnio wkraczamy w zupełnie nowy etap wykorzystywania głupiej większości. Bowiem do tej pory partie starały się obiecywać, czyli mieć jednak coś w rodzaju programu. Nie miało znaczenia, że ten program był całkowicie nierealny, ale był. Skierowany był wyłącznie do głupiej większości, bo człowiek myślący łatwo dostrzegał jego nierealność, a niekiedy także szkodliwość. Ale każdy członek większości mógł się cieszyć, że wszyscy dostaną podwyżki, zlikwiduje się bezrobocie, obniży wiek emerytalny, będą większe zasiłki dla bezrobotnych i na dzieci, a więzienia zapełnią się politykami-przestępcami. A do tego jeszcze naprawi się służbę zdrowia, wyposaży armię w najnowocześniejsze uzbrojenie i (jakżeby inaczej) obniży podatki. Nowy etap polega na tym, że nie ma żadnego programu. Zamiast niego jest ogólne hasło: ‚Będzie lepiej’. Oraz rozbrajające przyznanie: ‚Nie wiemy co zrobimy po wyborach, ale coś się wymyśli’. I choć trudno w to uwierzyć znajdują się setki tysięcy osób, które to biorą za dobrą monetę. I to mnie właśnie dziwi. Bo, że w każdej populacji większość stanowią ludzie głupi jest prawdą dość trywialną. Ale żeby aż tak?!

5 komentarzy

  1. Piotr M. 06/08/2015
  2. Zbyszek 07/08/2015
    • Arek 17/08/2015
      • Jan Adamski 17/08/2015
  3. Paweł T 15/09/2015

Zostaw komentarz