Księga zdziwień odc.18

W Portalu Bankier.pl natknąłem się na dwa artykuły dotyczące Grupy Tauron, niemal sąsiadujące ze sobą. W pierwszym – Dariusz Lubera, prezes Tauronu nie może się nadziwić, że kurs grupy leci na łeb, na szyję. Mówi: ‚W roku 2015 wyniki za pierwsze półrocze są bardzo zbliżone do roku ubiegłego, wtedy, kiedy kurs Grupy osiągał wartość ponad 5 zł za akcję, dlatego z pewnością nasza sytuacja finansowa nie jest przyczyną takiej wyceny przez akcjonariuszy’ (3,30 zł za akcję). I dodaje: ‚Ubolewam, że kurs tak bardzo spadł, ale cieszy mnie to, że ostatnie kilka dni mamy trend odwrócony. Będziemy musieli ciężko pracować, aby akcjonariusze znowu chcieli kupować akcje Tauronu’.

W drugim artykule – Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu chwali się doskonałą inwestycją, jaką dla grupy będzie zakup kopalni Brzeszcze. Kopalni przynoszącej ogromne straty i przeznaczonej do likwidacji, którą Tauron zamierza uczynić bardzo zyskowną. Wydatki inwestycyjne związane z cudowną przemianą kopalni nierentownej w rentowną, pan wiceprezes szacuje na 260 mln zł. Jest to oczywiście informacja dla ciemnego ludu, bowiem lud bardziej kumaty zdaje sobie sprawę, że albo inwestycje wyniosą 1 – 1,5 mld złotych, a związki zawodowe zgodzą się na zmianę organizacji pracy, albo z całej restrukturyzacji nic nie wyjdzie. (Związki się nie zgodzą, a 1,5 mld na inwestycje, nawet Tauron nie wygospodaruje)

Wydaje mi się, choć to tylko niczym nie poparte przypuszczenia, że wśród inwestorów giełdowych występuje przewaga kumatego ludu nad ciemnym ludem. Więc ja się dziwię, że prezes Dariusz Lubera się dziwi. Chyba, że robi to tylko tak dla jaj?

2 komentarze

  1. Jakub 21/08/2015
    • Jan Adamski 21/08/2015

Zostaw komentarz