Wybitny strateg

Trwa dyskusja na temat zapowiedzi Andrzeja Dudy, złożenia projektu ustawy przywracającej poprzednie zasady przechodzenia na emeryturę. Słychać głosy, że byłoby to cofnięcie reformy, która jest niezbędna dla równowagi finansów państwa. Z kolei ze strony prezydenta słyszymy, że to nieprawda, że nie ma pieniędzy: pieniądze się znajdą i wszyscy będą zadowoleni. Otóż głosy z jednej i z drugiej strony są niezwykle bałamutne. Jakoś nie odnotowałem głosów, które wskazywałyby w czym jest naprawdę problem. Więc postanowiłem ująć to w kilku punktach.

  1. Tzw. reforma emerytalna polegająca na podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat, nie była żadną reformą. Nie zmieniła nic w systemie emerytalnym, a jedynie odsunęła nieco w czasie to co nieuchronne, czyli załamanie się całego systemu i brak pieniędzy na wypłatę emerytur.
  2. Nadal, z roku na rok, wzrastać będzie liczba emerytów, a maleć liczba osób czynnych zawodowo, na których barkach spoczywa ciężar utrzymania emerytów. To pociągnie za sobą konieczność zwiększania obciążeń osób pracujących, czyli zarobki netto nie będą rosły w satysfakcjonującym tempie, albo wręcz będą spadać. Dla ludzi młodych będzie to oznaczało dramatyczny brak perspektyw, więc będą w dużej liczbie emigrować.
  3. Emigracja przyśpieszy jeszcze nakręcanie sprali niewydolności systemu, który w końcu musi runąć. Po prostu nie będzie pieniędzy na wypłatę emerytur. Trzeba je będzie drastycznie zmniejszyć.
  4. Powrót do wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, tak naprawdę niczego nie zmieni. Oczywiście oprócz tego, że przyśpieszy (i to znacznie) moment katastrofy.
  5. Często używane sformułowania: ‚są pieniądze’ lub ‚nie ma pieniędzy’ nie bardzo mają sens, bo jest to tylko kwestia ułożenia budżetu. W każdym budżecie uchwalanym w Polsce od dziesięcioleci jest pozycja: deficyt budżetowy. Wynosi on obecnie (2015) ok.  46 mld złotych. Jeśli uchwali się budżet z deficytem np. 65 mld złotych będzie to znaczyło, że pieniądze na emerytury się ‚znalazły’. Co zresztą wizjonersko zapowiada prezydent Duda.
  6. W kolejnym roku uchwali się budżet z deficytem 90 mld złotych i znów wystarczy na wszystkie obietnice prezydenta i partii, która właśnie szykuje się do objęcia władzy. A najciekawsze jest to, że z punktu widzenia głupiej gawiedzi, sytuacja się ‚poprawi’: będzie więcej zasiłków, wcześniejsze emerytury, nastąpi wzrost płac w służbie zdrowia, oświacie, wojsku i policji. Będzie można zatrudnić nowych urzędników i dać im wyższe pensje. Będzie po prostu ‚lepiej’.
  7. A skąd pieniądze na to wszystko? Są trzy źródła: jedno to resztki naszych pieniędzy w OFE. Jeśli OFE się znacjonalizuje to wystarczy tego na rok lub dwa. Drugie źródło to pożyczki. Jeśli zwiększy się tempo zadłużania państwa (deficyt budżetowy finansowany obligacjami), to miliardy złotych popłyną wartkim strumieniem. Trzecie źródło to finansowanie deficytu przez NBP, czyli dodruk pustego pieniądza. Wprawdzie na razie ta metoda nie może być zastosowana, ale po odpowiednich zmianach w prawie – nie będzie już przeszkód.

Wszystkie, najgłupsze nawet pomysły, można sfinansować z pożyczek, chętnie udzielanych przez instytucje finansowe. Jest wprawdzie jeden szkopuł: konstytucyjna bariera zadłużania wynosząca 60% PKB. Ale dzięki rabunkowi środków z OFE dokonanemu przez spółkę Tusk-Rostowski, obecne zadłużenie jest niewiele większe od 50% PKB. Kolejny rabunek, którego prawdopodobnie dokona spółka Szydło-Szałamacha, znów obniży wskaźnik zadłużenia o kilka punktów procentowych. Więc można się będzie zadłużać bez opamiętania.

Myślę, że kalkulacja Wybitego Stratega (WS) jest następująca: likwidacja OFE i wzrost tempa zadłużania zapewnią środki co najmniej na jedną kadencję. Ludzi ostrzegających przed katastrofą załamania finansów publicznych da się spacyfikować – przecież szefem CBA będzie Mariusz Kamiński. A gawiedź będzie zachwycona (dostępność zasiłków i dopłat dla rolników, wzrost wynagrodzeń w budżetówce) i w kolejnych wyborach masowo zagłosuje na PiS. W połączeniu z dużą emigracją ludzi młodych i wykształconych, da to efekt w postaci zdobycia przez PiS większości konstytucyjnej w kolejnych wyborach. No i wtedy zniesie się konstytucyjną barierę zadłużania – przy okazji innych zmian w konstytucji o charakterze hurapatriotycznym. I wtedy można będzie jeszcze zwiększyć tempo zadłużania. Pytanie tylko, czy cały ten dług będzie w ogóle możliwy do spłacenia? A jeśli tak to czy nie kosztem znacznego obniżenia standardu życia przyszłych pokoleń? Ależ po co sobie tym zaprzątać głowę: to będzie problem kolejnych rządów – po 12 latach rządów PiS.

Aha, przecież jeszcze mogą być problemy z Brukselą, której taka polityka się nie spodoba. Myślę, że WS zastosuje metodę, którą opanował do perfekcji: metodę szczucia. Tym razem będzie to szczucie narodu na unijną biurokrację, która będzie oponowała przeciwko wzrostowi dobrobytu Polaków, zafundowanemu przez PiS. Gdy się opanuje telewizję, to wszystko się da ciemnemu ludowi wcisnąć. Oczywiście samym szczuciem nie załatwi się problemów, ale jest nadzieja, że w podobnym kierunku jak w Polsce sytuacja będzie się rozwijać w Hiszpanii, Włoszech czy Francji, więc unijni urzędnicy będą musieli zmięknąć. WS znów zatriumfuje.

Obraz, który nakreśliłem jest niezwykle ponury. To pchanie Polski w przepaść. To stwarzanie problemów przyszłym pokoleniom. To zahamowanie rozwoju Polski na długie lata lub nawet dziesięciolecia. Tak, ale zanim upadek w przepaść nastąpi, to da się porządzić dwie, albo nawet trzy kadencje. I myślę, że to jest właśnie istota strategii Wybitnego Stratega. Czyż nie jest genialna? A do tego prosta jak konstrukcja cepa!

18 komentarzy

  1. LT 12/08/2015
    • Jan Adamski 12/08/2015
      • teeoth 12/08/2015
  2. Jakub 12/08/2015
    • Jan Adamski 12/08/2015
  3. lolo 12/08/2015
    • Jan Adamski 12/08/2015
      • lolo 12/08/2015
        • Beretzantenką 12/08/2015
          • Jan Adamski 12/08/2015
  4. Patryk 12/08/2015
    • Jan Adamski 12/08/2015
      • Teoś 15/08/2015
        • Maciej 17/08/2015
          • Teoś 22/08/2015
    • Greg 29/01/2016
  5. Dariusz Kazimierczak 12/08/2015

Zostaw komentarz