Imigranci szansą dla Polski?

Nie, nie mam na myśli obecnej fali imigracji z Bliskiego Wschodu i Afryki. Zresztą imigranci z tej fali zupełnie nie są zainteresowani naszym krajem. Ci, którzy zostaną do Polski sprowadzeni w ramach podziału kwot w Unii Europejskiej, prędzej czy później wyjadą do Niemiec lub do Skandynawii. Więc cały zgiełk, jaki u nas panuje w związku z kryzysem imigracyjnym w Europie i ewentualnym udziałem Polski w jego rozwiązywaniu, jest tylko przedwyborczą frazeologią i nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

Mam na myśli inną falę imigracji, która nastąpi za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat i może się przyczynić do awansu Polski do grona najbogatszych krajów Europy. Przewiduję, że za owe kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, życie w niektórych europejskich krajach zdominowanych wtedy przez obcą kulturowo społeczność muzułmańską, stanie się nie do zniesienia dla bogatych Francuzów, Włochów czy Niemców. Będą szukać zacisznej oazy, gdzie mogliby prowadzić swoje interesy i wieść spokojne życie. Polska może być dla nich idealnym miejscem. Po pierwsze klimat panujący w basenie Bałtyku będzie wtedy prawdopodobnie zbliżony do obecnego klimatu śródziemnomorskiego. Po drugie kulturowo i emocjonalnie Polska też będzie się jawić jako miejsce nie całkiem obce. Nie mamy wprawdzie tradycji wielkiego imperium rzymskiego, ale niecałe 500 lat temu byliśmy jednym z dwóch europejskich (a więc i światowych) supermocarstw (drugim była Hiszpania). Więc tradycja historyczna będzie elementem sprzyjającym tej fali emigracji. Problemem może być negatywne nastawienie sporej części Polaków. Nasze kompleksy, zaściankowość i obawa przed obcymi (patrz emocje, jakie budzi hasło ‚wykupywanie polskiej ziemi’), podsycane obecnie przez część partii politycznych, mogą przybrać takie rozmiary, że staną się barierą nie do przebycia, dla pożądanych europejskich imigrantów. Mamy jednak sporo czasu, żeby to zmienić. Czy znajdą się jednak politycy na tyle dalekowzroczni, żeby dostrzec naszą szansę i zacząć się do niej przygotowywać? Nie widać ich na horyzoncie. Ale prędzej czy później do polityki wejdzie przecież nowe pokolenie. Chcę wierzyć, że nie będą to oportuniści dbający wyłącznie o swój prywatny interes i schlebiający najbardziej skretyniałej części naszego społeczeństwa. Może uda się wykorzystać szansę, o której piszę; bo po raz drugi już się nie pojawi.

Tags:

6 komentarzy

  1. Kewin 29/09/2015
    • taxus 15/04/2016
      • Jan Adamski 16/04/2016
  2. Pablinho 29/09/2015
  3. Marcus L. Lucullus 29/09/2015
    • Jan Adamski 29/09/2015

Zostaw komentarz