Księga zdziwień odc.20

Czy jest choć jedna osoba, która nie słyszała o kontrakcie na statki typu Mistral, zawartym pomiędzy Rosją a Francją? To pytanie retoryczne, bo zapewne nie ma takiej osoby. Szczególnie głośno było o sprawie ostatnio, gdy na naszych oczach toczyła się batalia o rozwiązanie kontraktu. Ale co najmniej równie głośno było o Mistralach w czerwcu 2011 roku, kiedy to umowa została zawarta. Francuskie media niemal nie przestawały o tym mówić i pisać. Było to wielkie wydarzenie i powód do dumy dla przeciętnych francuzów. Oto wielki i potężny kraj, który wielu z nich darzy niekłamaną sympatią i podziwem, postanowił kupić wytwory francuskiego przemysłu i francuskiej myśli technicznej. W dodatku za kwotę 1,2 mld euro! To miało uratować podupadający przemysł stoczniowy, dać potężny impuls całej francuskiej gospodarce i spowodować powstanie wielu nowych miejsc pracy. Prezydent Nicolas Sarkozy triumfował, a Francja kipiała z dumy i szczęścia.

W kwietniu 2015 roku rząd Polski ogłosił, że zdecydował o zawarciu kontraktu na dostawę 35 śmigłowców dla polskiej armii, z francuską firmą Airbus Helicopters. Kontrakt będzie opiewał na około 3 mld euro z opcją rozszerzenia o kolejne 1,2 mld. Czy informacja ta wywołała we Francji euforię? Nie. A może choćby zaciekawienie? Też nie. Została zwyczajnie olana. Wprawdzie odnotowały ją najpoważniejsze dzienniki, ale raczej na specjalistycznych kolumnach. Nie przebiła się na pierwsze strony, ani do serwisów popularnych telewizji. Ot, jakiś ubogi kraj przyjeżdża do Francji na zakupy. Wiele osób i wiele krajów tak robi. Więc czym tu się ekscytować?

Nie przemawia przeze mnie żadna urażona duma, ale jednak dysproporcja pomiędzy medialną otoczką obu wydarzeń, bardzo mnie dziwi. Przy czym bardziej dziwi mnie niebywały rozgłos sprawy rosyjskiej, niż milczenie w sprawie polskiej. Zastanawia mnie tylko czy rozgłos mistralowego kontraktu miał charakter podażowy czy popytowy. To znaczy, czy był ktoś zainteresowany nadaniem rozgłosu i cel ten skutecznie zrealizował (charakter podażowy), czy też zainteresowanie opinii publicznej było tak duże, że wymuszało ciągłe informowanie o sprawie (charakter popytowy).

Zostaw komentarz