Szczęśliwy kraj szczęśliwych ludzi

Zapewne każdy kto przeczytał tytuł wpisu i zobaczył wykres stanowiący jego ikonę, zastanowił się czy mowa będzie o Norwegii, Szwajcarii, czy może Australii? Otóż mowa jest o… Polsce. A właściwie – żeby być precyzyjnym – mowa jest o wynikach badań przeprowadzanych od lat w Polsce przez Wyższą Szkołę Finansów i Zarządzania w Warszawie. Projekt pod nazwą Diagnoza społeczna, uwzględnia w jednym badaniu, wszystkie ważne aspekty życia poszczególnych gospodarstw domowych i ich członków – zarówno ekonomiczne (np. dochód, zasobność materialną, oszczędności, kredyty), jak i pozaekonomiczne (np. edukację, leczenie, sposoby radzenia sobie z kłopotami, stres, dobrostan psychiczny, styl życia, zachowania patologiczne, uczestnictwo w kulturze, korzystanie z nowoczesnych technologii komunikacyjnych i wiele innych). Kierownikiem i ‚twarzą’ projektu jest znany psycholog społeczny, prof. Janusz Czapiński.

Metodologia badań polega na przeprowadzaniu ankiet wśród tych samych gospodarstw i osób. Pierwszy pomiar odbył się w 2000 r., następny trzy lata później. Kolejne pomiary odbyły się w odstępach dwuletnich. Najnowszy raport za rok 2015 został omówiony na konferencji prasowej niecałe dwa tygodnie temu, ale nie został jeszcze opublikowany na oficjalnej stronie projektu. Warto podkreślić, że w badaniach uczestniczy imponująca liczba 12 tysięcy gospodarstw. Jeszcze większe wrażenie robi liczba respondentów: 20 tysięcy. Każdy zauważy, że wyniki badań w dość istotny sposób rozbiegają się z obrazem społeczeństwa, jaki wyłania się w trakcie walki politycznej przed wyborami parlamentarnymi. Nie należy jednak mylić niezadowolenia ze sposobu sprawowania władzy przez rządzących (które to odczucie rzeczywiście dominuje) z oceną własnego życia i sytuacji materialnej (a to jest przedmiotem badania).

Warto więc przytoczyć kilka wybranych wyników. Zaledwie 3,3% badanych gospodarstw domowych twierdzi, że żyje w ubóstwie. W poprzednich badaniach deklarowało tak 5,2%, a 10 lat temu aż 11,5%. W gospodarstwach ubogich żyje 350 tys. dzieci, zaś w gospodarstwach ubogich, w których brakuje pieniędzy na jedzenie – 85 tys. Zmniejsza się odsetek gospodarstw deklarujących, że ich stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb. W 1993 r. było ich 74%, w 2003 r. – 41%, zaś teraz – 19%.

Zadłużonych gospodarstw jest 34%. Głównie chodzi o kredyty mieszkaniowe – spłaca je 27% polskich rodzin. Ponadto Polacy pożyczają pieniądze głównie po to, by kupić dobra trwałego użytku (33% wszystkich zadłużonych) i w celu zaspokojenia bieżących potrzeb (14%). Spada odsetek kredytobiorców zalegających ze spłatą kredytu mieszkaniowego, chociaż w roku 2013 odnotowano ich wzrost. Obecnie odsetek ten wynosi 1,4% i należy go uznać za bardzo niski.

Wzrasta liczba Polek i Polaków zadowolonych ze stanu własnego zdrowia. W 2015 r. zadowolenie deklarowało 75,4% badanych, w 2013 – 74,4%, a w 1996 – 65,7%. Spada liczba osób mających poważne symptomy chorobowe. Polki i Polacy są też coraz mniej zestresowani. Problem ze stresem ma 6,3% badanych, podczas gdy w 2000 r. było to 8,4%. Jednak z drugiej strony znacznie wzrosły wydatki na łapówki w ochronie zdrowia. Do ich wręczania w ciągu ostatnich trzech miesięcy przyznaje się 2,2% badanych gospodarstw domowych. Przeciętnie wydano na nie 362 zł w ciągu kwartału.

Badanie, którego wynik najbardziej mnie zdziwił, dotyczyło pytania ‚od kogo/od czego zależało, jaki był miniony rok?’ Było kilka możliwości odpowiedzi, przy czym respondent mógł wybrać więcej niż jedną, dlatego wynik jest trochę zagmatwany. Ja zwracam uwagę na dwie możliwe odpowiedzi, bo to właśnie one mnie zaszokowały. Odpowiedź ‚ode mnie’ wybrało 74% badanych, zaś odpowiedź ‚od władz’ wybrało 5,4%. Każdy powie, że odpowiedzi są zgodne z logiką, więc nie ma w nich nic dziwnego, a tym bardziej szokującego. Ależ właśnie to jest szokujące, że odpowiedzi są zgodne z logiką. Gdy właściwie cała nasza polityka obraca się wokół roszczeń różnych grup, a opozycja podsyca wiarę w to, że państwo jest odpowiedzialne za los ludzi, a nie oni sami; spodziewałem się wyniku odwrotnego. Czyżby lud, w swej masie, nie był aż tak głupi, jakby to wynikało z medialnych enuncjacji?

Na koniec kilka słów o wykresie, który stanowi ikonę wpisu. Widać, że zadowolonych z własnego życia jest, z badania na badanie, coraz więcej. W roku 2000 było ich 68,6%, obecnie jest 81,2%. Tak wysoki wskaźnik jest dość zaskakujący tym bardziej, że jest on wyższy nie tylko od analogicznego wskaźnika w większości krajów naszego regionu, ale także wyższy niż w wielu krajach Europy Zachodniej. Wykres zaczyna się od roku 1991, ale dane sprzed roku 2000 pochodzą z innych badań, nie wiadomo więc czy ich metodologia uprawnia do połączenia w jeden wykres. W każdym razie tendencja jest zdecydowanie rosnąca i to nie ulega wątpliwości.

4 komentarze

  1. Dariusz Kazimierczak 24/09/2015
  2. krzysztofc 24/09/2015
    • Dariusz Kazimierczak 24/09/2015
    • Jan Adamski 24/09/2015

Zostaw komentarz