Jak bez sensu wydać 3 miliardy?

25 września Sejm uchwalił nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia. Nowelizacja przewiduje dofinansowywanie tych pracodawców, którzy zatrudnią młodych pracowników (do 30 roku życia) na co najmniej rok. W myśl przepisów ustawy, przez pierwszych 12 miesięcy państwo będzie refundowało pensję nowo zatrudnionego, ale tylko do kwoty będącej równowartością płacy minimalnej. By pracodawca nie musiał zwracać dofinansowania, musi po tym okresie zagwarantować zatrudnienie danego pracownika przez kolejny rok. Na refundację przeznaczono 3 miliardy złotych w ciągu roku.

Nowelizacja ustawy, która jest przedstawiana jako wielki sukces Rządu Ewy Kopacz, ma dać zatrudnienie 100 tysiącom młodych ludzi pozostających dziś bez pracy, a tym samym zmniejszyć bezrobocie, które w grupie osób młodych jest szacowane na 20%. Moim zdaniem ustawa jest kompletnym nieporozumieniem i nie zmniejszy bezrobocia oraz nie przełoży się na żadne inne korzyści dla pracobiorców, a jedynie przyczyni się do obniżki kosztów co cwańszych pracodawców. Uzasadnienie mojej opinii przedstawiam w kilku punktach.

1.

Nowelizacja ustawy jest jednym z wielu przykładów błędnego myślenia, że urzędnik wie lepiej, jak przedsiębiorca powinien wydać swoje pieniądze. Bo przecież żeby  rozdać owe 3 miliardy, to najpierw trzeba je odebrać przedsiębiorcom i innym obywatelom, w postaci podatków. Ba! Żeby rozdać 3 miliardy, to odebrać trzeba znacznie więcej. Bo przecież proces pobierania, a następnie sprawiedliwego rozdziału – kosztuje. Więc gdyby o te, powiedzmy, 4 miliardy zmniejszyć obciążenie pracodawców, to efekt byłby prawdopodobnie lepszy, niż w przypadku rozdania 3 miliardów.

2.

Żeby uzyskać zauważalny w skali całej gospodarki, efekt zwiększenia zatrudnienia, trzeba spowodować powstanie 1 – 2 miejsc pracy w bardzo dużej liczbie małych przedsiębiorstw, a nie powstanie kilkudziesięciu lub kilkuset miejsc pracy w niedużej liczbie wielkich korporacji. Tymczasem z ustawy zapewne nie skorzystają mali oraz mikro przedsiębiorcy, bowiem mało który z nich planuje w perspektywie dwuletniej. Branie sobie na głowę pracownika na dwa lata, byłoby dla nich zbyt dużym ryzykiem. Aplikować o ustawową refundację będą w tej sytuacji duzi pracodawcy, którzy na pewno nie będą myśleć kategoriami zwiększenia zatrudnienia, a kategoriami obniżki kosztów. Być może zwolnią część pracowników po to, żeby zatrudnić nowych i skorzystać z dofinansowania, być może planują od jakiegoś czasu zatrudnianie nowych i po prostu wstrzelą się w ustawę. Łykną 3 miliardy jak pelikan rybę i nikt tego nie odczuje oprócz nich samych.

3.

W tej sytuacji, zabawny wydaje mi się sposób, w jaki Rząd wyliczył owe 100 tysięcy nowych zatrudnionych. Mianowicie kwotę 3 miliardy podzielił przez roczną pensję minimalną. Z tego działania wyszedł wynik 112 tysięcy. Założono, że skuteczność wyniesie 90%, zatem 100 tysięcy nowych miejsc pracy wpisano do uzasadnienia ustawy. Nie wiem czy Rząd jest na tyle naiwny, że wierzy w sensowność tego wyliczenia, czy może wie, że to lipa, ale przecież chodzi o to, żeby ‚ciemny lud to kupił’.

5 komentarzy

  1. Jakub 06/10/2015
    • Jan Adamski 06/10/2015
  2. Martial 06/10/2015
    • Jan Adamski 06/10/2015
      • Martial 06/10/2015

Zostaw komentarz