Księga zdziwień odc.23

W dzisiejszym świecie mamy niezwykłą łatwość w dostępie do informacji. Właściwie jedyna trudność sprowadza się do znalezienia właściwego słowa kluczowego, które należy wpisać do Googla. Wydawałoby się, że w tej sytuacji nie powinno być już żadnych błędów w polityce czy gospodarce. Bo niemal wszystko zostało już przetestowane. Wystarczy sprawdzić jakie skutki przyniosło w innych krajach, rozwiązanie, które chce się wprowadzić. I już wiadomo czy należy je wprowadzać, czy nie. Niestety tak to nie działa. Autorom różnych zbawiennych pomysłów albo nie chce się sprawdzać, albo nie potrafią wpisać do Googla właściwego słowa, albo są za głupi, żeby zrozumieć informacje, które pozyskają. I to mnie dziwi.

Oto pojawia się partia młodych, ideowych ludzi, którzy chcą wprowadzić w Polsce rozwiązania przetestowane w Wenezueli przez Hugona Chaveza i jego następców. Nie dziwi mnie, że nie mają wiedzy o tym jak działa państwo i gospodarka. Po twarzach widać, że raczej nie spędzali nadmiernie dużo czasu na czytaniu różnych grubych książek. Ale dziwi mnie, że nie chce im się sprawdzić jaki skutek przyniosło w Wenezueli, zaaplikowanie niektórych z arsenału pomysłów, które oni chcą zaaplikować Polsce. I wyjaśnię od razu: doprowadziło Wenezuelę do kompletnej ruiny i drastycznego spadku stopy życiowej obywateli. Można to sprawdzić w Googlu, albo można zajrzeć do mojego wpisu Po prostu socjalizm.

Nie tylko młodym ideowcom nie chce się sprawdzać jakie negatywne skutki mogą przynieść ich pomysły. Oto odchodzący rząd  uczepił się, jak wesz psiego ogona, tezy, że własność państwowa jest lepsza od własności prywatnej. I czyni niewiarygodne wygibańce, żeby tak dopłacać do nierentownych państwowych kopalń z pieniędzy podatników, żeby Bruksela się nie połapała, że jest to pomoc publiczna. Nawiasem mówiąc tym samym tropem pójdzie nowy rząd, który właśnie w glorii zwycięzcy, szykuje się do przejęcia Polski. Ten przypadek dziwi podwójnie, bowiem żeby znaleźć właściwe rozwiązanie nie trzeba się nawet trudzić wpisywaniem słów kluczowych do Googla. Wystarczy spojrzeć na przykład kopalni Silesia, która miała najwyższe straty w całej historii polskiego górnictwa, została sprywatyzowana trzy lata temu i dziś ma zyski. Pisałem o tym m.in. tutaj. Nic z tego, bowiem w myśleniu partii dominuje doktryna. Zdrowy rozsądek jest surowo zakazany.

Polityka uchodzi (całkiem słusznie) za twardą, brutalną grę, a politycy to na ogół ludzie cyniczni i bez skrupułów. A jednak od czasu do czasu, natykamy się w polityce na dziecinną niemal, naiwność. Bo czym innym jest wiara w to, że uda nam się to, co przez 20 lat nie udawało się naszym poprzednikom, choć bardzo się starali i choć stosowali te same metody, które my właśnie chcemy zastosować. Brzmi to trochę skomplikowanie, więc spieszę wyjaśnić o co mi chodzi. Otóż jest dość oczywiste, że im bardziej skomplikowane jest prawo, tym większe pole do popisu mają różni kombinatorzy i oszuści. Mamy w Polsce niezwykle skomplikowane prawo podatkowe, a w nim przepisy o VAT, bijące absolutne rekordy niejasności i niejednoznaczności. Więc i pole dla oszustów jest ogromne. Istnieje cała potężna ‚gałąź gospodarki’ polegająca na wyłudzaniu VAT-u. Walczyły z tym wszystkie dotychczasowe rządy stosując zawsze tę samą metodę tzw. ‚uszczelniania przepisów’, czyli mówiąc inaczej: dalszego komplikowania prawa. Walczyły z wiadomym skutkiem, bowiem komplikowanie prawa raczej polepszało, niż pogarszało warunki działania oszustów. Właśnie się dowiadujemy, że nowe władze zamierzają rozwiązać ten problem raz na zawsze. Jak? Oczywiście komplikując przepisy o VAT. Zostanie uchwalona nowelizacja ustawy o VAT, która wreszcie wyeliminuje patologie i oszustwa, a do budżetu wpłynie wartkim strumieniem dodatkowe 30 mld złotych (które zresztą zawczasu zostały wydane). Oczywiście bardzo bym chciał, żeby oszustwa podatkowe zostały wyeliminowane, a oszuści trafili za kratki. To da się osiągnąć poprzez radykalne upraszczanie przepisów (jednolita stawka na wszystko, żadnych wyjątków, żadnych ulg, żadnych zwolnień). Natomiast wiara, że można to osiągnąć komplikując (uszczelniając) przepisy – bardzo mnie dziwi.

Zostaw komentarz