Narodowa Rada Rozwoju – lek na całe zło

Za kilka dni prezydent Andrzej Duda spełni swoją obietnicę wyborczą: powołana zostanie Narodowa Rada Rozwoju. Gdy piszę ten tekst nie wiadomo kto wejdzie w jej skład (zdjęcie przedstawia skład kancelarii prezydenta), wiadomo tylko, że będzie ‚pluralistyczna’. Tak przynajmniej zapowiedział minister w kancelarii prezydenta Maciej Łopiński. No a skoro będzie pluralistyczna, to spowoduje bez wątpienia znaczące przyspieszenie rozwoju Polski.

Zawsze w takiej sytuacji zastanawiam się, czy autorzy pomysłu wierzą w jego sensowność, czy od początku wiedzą, że to lipa, a ich celem jest jedynie uzyskanie pożądanego efektu propagandowego. Nie wiem kto wejdzie w skład rady, ale mogę się założyć o każde pieniądze, że nie zaproponuje ona zmniejszenia i uproszczenia podatków, deregulacji gospodarki, prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, reformy systemu oświaty, usunięcia barier dla inicjatywy i przedsiębiorczości obywateli, natomiast zaproponuje ochronę socjalną najuboższych, wspieranie polskiego górnictwa, nacjonalizację banków (pod hasłem repolonizacji), i łączenie nielicznych państwowych przedsiębiorstw, które przynoszą zyski, z licznymi, które przynoszą straty. Czyli zaproponuje działania idące dokładnie w odwrotnym kierunku, niż cel w jakim została powołana. Bo taka jest logika poprawności politycznej skrupulatnie przestrzeganej przez wszystkie siły polityczne obecne dziś w Sejmie. Dodam, że jest to poprawność polityczna oparta na socjalistycznej wizji świata. W dzisiejszych czasach tylko taka ma szansę się przebić, bowiem wszystkie główne telewizje i większość opiniotwórczej prasy (w tym także tej zwanej niepokorną) taką wizję uznaje za jedynie słuszną.

Niestety!

Co nam przyjdzie z tego, że będziemy mieli kolejne fasadowe ciało do robienia gawiedzi wody z mózgu? Pewnie kilka osób nieźle na tym zarobi, a kilka innych się przy okazji wypromuje. I na tym koniec.

Zostaw komentarz