Pozdrowienia z Bhutanu

Kilka dni temu dostałem pocztówkę z pozdrowieniami z Bhutanu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że na znaczku pocztowym widnieje zdjęcie osób, które pozdrowienia przesyłają. Jeśli się zastanowić, to w dzisiejszych czasach, nie ma w tym nic dziwnego. A jednak zrobiło to na mnie wielkie wrażenie; może dlatego, że z takim pomysłem zetknąłem się po raz pierwszy. Pomyślałem sobie, że jest to świetny pretekst, żeby pokazać trochę zdjęć z tego bardzo ciekawego kraju. W dodatku – kraju u nas mało znanego. Czy wiecie na przykład, że liczba Polaków odwiedzających rocznie Bhutan, wynosi zaledwie 300? Wprost trudno w to uwierzyć!

Bhutan jest krajem niezwykłym choćby ze względu na swoje położenie. Leży we wschodniej części Himalajów, pomiędzy Tybetem a Indiami, a ponad połowa jego terytorium leży na wysokości ponad 3 tys. m n.p.m. 67% powierzchni pokrywają lasy, zaś łąki i pastwiska stanowią 6% powierzchni, a grunty orne: 2%. Jak łatwo się domyślić ludność utrzymuje się z pasterstwa i rolnictwa. Liczba ludności wynosi prawdopodobnie nieco ponad milion. Używam słowa ‚prawdopodobnie’ gdyż najbardziej miarodajne źródło na temat wielkości populacji w różnych krajach świata, czyli CIA World Factbook, podaje liczbę 2,2 mln. Natomiast spis powszechny przeprowadzony przez rząd Bhutanu w roku 2003 wykazał liczbę nieco ponad 700 tysięcy. Większość specjalistów kwestionuje obie te liczby.

Bhutan jest królestwem dziedzicznym, chociaż pierwszy król został wybrany dopiero w roku 1907. Wyboru dokonało zgromadzenie mnichów buddyjskich. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Bhutanie powstawały różne instytucje demokratyczne. Obecnie istnieje tam dwuizbowy parlament, którego zadaniem jest zatwierdzanie rozporządzeń rządu (który zresztą jest powoływany przez króla). Dochodzenie do demokracji było ciekawym procesem; np. w roku 2007 odbyły się ‚próbne wybory’, w których obywatele wybierali jedną z czterech fikcyjnych partii. Pierwsze prawdziwe wybory odbyły się w marcu 2008 roku. Królem jest obecnie 35-letni Jigme Khesar Namgyel Wangchuck, który w roku 2011 poślubił Diecyn Pemę – ‚dziewczynę z ludu’. Para królewska jest otoczona w Bhutanie bardzo dużym kultem.

Bhutanu nie można zwiedzać samodzielnie. Trzeba zgłosić się do instytucji, która się tym zajmuje. Otrzymuje się wtedy indywidualnego opiekuna, z którym uzgadnia się program, a on organizuje przejazdy, noclegi wyżywienie itp., a później cały czas towarzyszy w podróży. Z naszego punktu widzenia jest to dość tanie i łatwe do zorganizowania (przez Internet). Opiekun nic nie narzuca, co najwyżej sugeruje jakieś ciekawe miejsca. A ciekawych miejsc jest naprawdę dużo. Najsłynniejsze jest Tygrysie gniazdo – klasztor przyczepiony do skalnej ściany na wysokości 3100 m n.p.m.

We wpisie wykorzystałem zdjęcia pobrane ze stron: bbc.co.uk/ bhutansojourn.com/ bhutantour.bt/ bruceklepinger.com/ bryshospitality.com/ chronoswatchmagazine.com/ dictionarybank.com/ ellisonroberts.co.uk/ epicquest.com/ escapesltd.com/ footloosebhutan.com/ littlebhutan.com/ mapsoftheworld.xyz/ news.com.au/ norecipes.com/ royalcorrespondent.com/ transindiaholidays.com/ turismodigital.com/ un.org/

Tags:

2 komentarze

  1. spokojny 26/10/2015
    • Jan Adamski 26/10/2015

Zostaw komentarz