Biały smoking

We wpisie sprzed ponad roku, o Jamesie Bondzie jako ikonie stylu, napisałem m.in.: ‚Z nostalgią wspominam czasy, gdy Bond używał białych marynarek smokingowych. Było to w czasach Conneryego i Moora, gdy w niektórych filmach pojawiali się w bieli.’ I oto realizatorzy Spectre wyszli naprzeciw moim życzeniom. W dodatku nie dość, że Daniel Craig pojawił się w pięknym smokingu z białą marynarką nawiązującą wyraźnie do smokingu Seana Conneryego z filmu Goldfinger, to jeszcze zdjęcie w tym ubiorze jest głównym zdjęciem reklamującym film. Muszę jeszcze dodać, że Bond kazał nam czekać równe 30 lat na powrót do tradycji tropikalnego smokingu z białą marynarką. Poprzedni taki ubiór nosił Roger Moore w filmie Zabójczy widok z 1985 roku. Niestety wszystko co z tym ubiorem związane było trochę naciągane i budziło spore kontrowersje (o czym w dalszej części wpisu). Może właśnie dlatego zniknął na 30 lat?

Użyte przeze mnie w tytule określenie: biały smoking jest nieprecyzyjne i zapewne wywołało u niektórych czytelników odruch sprzeciwu. Takim określeniem moglibyśmy nazwać ubiór, w którym zarówno marynarka, jak i spodnie byłyby białe – a coś takiego w zasadzie nie istnieje. Piszę ‚w zasadzie’, bowiem są u nas firmy odzieżowe (wcale niemałe) oferujące tzw. ubiory ślubne. I w ich ofercie znajdziemy coś w rodzaju smokingu w całości białego. Nie zalecam jednak zapoznawania się z ofertą tych firm, bowiem jest niebezpieczeństwo, że szok estetyczny jaki się przeżyje, może pozostawić trwały ślad w psychice. Jednak określenia biały smoking użyłem w pełni świadomie, chciałem bowiem zwrócić uwagę na fakt, że smoking tropikalny (to jeszcze inna nazwa omawianego ubioru) występuje w dwóch odmianach: pierwsza – to znana wszystkim biała marynarka połączona z czarnymi spodniami i butami, białą koszulą i czarną muszką. Druga odmiana, która została niemal całkowicie zarzucona, składała się z czarnej marynarki połączonej z białymi spodniami i białymi butami. Kolejna nieścisłość w nazwie biały smoking wynika z faktu, że marynarka… przeważnie wcale nie jest biała. Otóż marynarka smokingu tropikalnego jest najczęściej szyta z wełny o luźnym splocie (tzw. tropiku). A wełna ma to do siebie, że nie da się jej całkowicie wybielić. Najlepsze określenie jej koloru to: kość słoniowa. I o ile w języku polskim używamy powszechnie określenia: ‚biała marynarka smokingowa’, to w języku angielskim mówi się: ‚ivory dinner jacket’. Ivory to właśnie: kość słoniowa. Właśnie takie marynarki nosił Sean Connery, który wcielał się w Bonda pięć razy w latach 1962 – 1967, a później jeszcze raz w roku 1971 (po jednym filmie z udziałem Georga Lazenbyego z roku 1969). Poniżej dwa zdjęcia; pierwsze pochodzi z filmu Goldfinger, z roku 1964, drugie – z Diamenty są wieczne, z roku 1971. A dalej – scena z Goldfingera, w której warto zwrócić uwagę nie tylko na piękny smoking, ale także szereg elementów charakterystycznych dla filmów o Bondzie. Mnie najbardziej podoba się moment, gdy Sean Connery zdejmuje kombinezon płetwonurka, spod którego wyłania się nieskazitelny smoking, po czym niedbałym ruchem, wkłada do butonierki czerwony goździk (skąd on go wziął?). Drugi fascynujący moment: Bond zauważa zbliżającego się od tyłu napastnika, bowiem jego postać odbija się jak lustrze… w oku dziewczyny. Fenomenalne! I jak tu nie kochać filmów z Bondem? Zachwyty zachwytami, ale w scenie z Goldfingera mamy też wpadki. Connery zdejmuje swoją, przecudnej urody, marynarkę i okazuje się, że nie ma ani pasa hiszpańskiego, ani szelek. Toż to zgroza! Ja rozumiem, że producentom filmu nie udało się dogadać z firmą Albert Thurston (producent szelek, patrz: Zwyczajne szelki) w sprawie product placement. Ale czy nie można było zastosować czegoś w zastępstwie?

Biały smoking, podobnie jak jego tradycyjna odmiana, jest strojem wieczorowym. Ale nie zawsze i nie wszędzie można go zastosować. Pasuje idealnie do tropików i są nawet tacy, którzy twierdzą, że geograficznymi granicami jego zastosowania – są zwrotniki. Ja uważam, że nie ma przeszkód, żeby użyć go latem w Europie na wybrzeżu Morza Śródziemnego, albo w południowych stanach USA. Biała marynarka smokingowa może być zarówno jedno, jak i dwurzędowa. Ta pierwsza może mieć kołnierz szalowy lub klapy zamknięte, ta druga – także, ale w tym przypadku klapy zamknięte dominują. Kołnierz szalowy jest niezwykłą rzadkością. Klapy nie powinny być i przeważnie nie są pokryte jedwabiem i jest to najważniejsza różnica (oprócz koloru) odróżniająca smoking biały od tradycyjnego. Także guziki są inne: nie są pokryte jedwabiem lecz wykonane z masy perłowej. Poza tym, podobnie jak w marynarce tradycyjnego smokingu, kieszenie nie powinny mieć patek, a marynarka powinna być zapinana na jeden guzik. Do marynarki jednorzędowej obowiązkowy jest pas hiszpański albo kamizelka; i jedno, i drugie, w kolorze czarnym. Ale jest tu możliwe pewne odstępstwo od pełnego rygoryzmu. Ponieważ smoking tropikalny jest przez wielu znawców mody uważany za nieco mniej formalny od klasycznego czarnego lub granatowego, dopuszcza się zatem, że pas i muszka mogą być w kolorze innym niż czarny. Trzeba jednak uważać, bo łatwo tu o przegięcie. Np. dość popularny w Ameryce zwyczaj, że drużbowie na ślubach, występują w białych smokingach z kolorowymi pasami i muszkami, uważam za groteskowy (pierwsze zdjęcie). Ale już ten sam zwyczaj, z zastosowaniem klasycznej muszki, wygląda całkiem dobrze (drugie zdjęcie), jeśli oczywiście przymknąć oko na porę dnia i bukieciki przypięte do klap przy pomocy agrafek.

Ja wyznaję pogląd, że jakiekolwiek ingerencje w doskonały klasyczny wzorzec, są w złym guście. Chyba jednak, w takim widzeniu spraw, jestem odosobniony. Pod koniec wpisu powiem nieco więcej o ulubionym zajęciu współczesnych projektantów męskich ubiorów, którym jest łamanie klasycznych reguł. Zanim to zrobię, proponuję rzut oka na idealny zestaw. Jest to propozycja marki J.Hilburn i nie mam do niej żadnych uwag.

Trzeba przyznać, że rzadko jest okazja do obserwowania (choćby tylko na zdjęciach) mężczyzn ubranych w białe smokingi. Jedną z takich okazji bywają gale wręczania Oskarów, gdzie zawsze pojawia się jeden lub kilku gości w białych marynarkach. Moim zdaniem zakładanie tropikalnego smokingu na gale wręczania Oskarów jest co najmniej kontrowersyjne. Wprawdzie klimat Kalifornii temu sprzyja, ale już pora roku – zdecydowanie nie. W dodatku niektórzy z aktorów występujących w białosmokingowych kreacjach wyraźnie nie odrobili lekcji z zasad klasycznej elegancji. Nie ma co jednak wybrzydzać, bowiem postęp jaki się dokonał, w ciągu ostatnich 4 – 5 lat, w kwestii ubiorów osób uczestniczących w Oskarowych galach – i tak jest ogromny. Więc pal licho te czarne poszetki, patki na kieszeniach, za długie rękawy, brak pasów smokingowych, buty derby, za długie spodnie czy dwuguzikowe marynarki. Jeszcze 2 -3 lata temu do tej listy z całą pewnością musiałbym dorzucić gotowe muszki albo wręcz krawaty zakładane do smokingu (nierzadko śledzie); dziś te błędy zostały niemal całkowicie wyeliminowane.

Wracam teraz do filmu, ale na razie jeszcze nie do Bonda (do niego też wrócę). We wpisie o tropikalnych smokingach nie mogłem nie wspomnieć o dwóch filmach. Pierwszy z nich pochodzi z roku 1942 i to on rozsławił tropikalny smoking. Mam na myśli film Casablanca w reżyserii Michaela Curtiza, w którym główną rolę zagrał Humphrey Bogart. Rick Blaine, w którego rolę wciela się Bogart, jest właścicielem nocnego, ekskluzywnego klubu w marokańskiej Casablance. Zatem biały smoking jest jego strojem roboczym; występuje w nim co wieczór. Smoking ma dwurzędową marynarkę z kołnierzem szalowym (!), z bardzo rzadko spotykanym układem guzików 4 x 1. I jest po prostu piękny!

Drugi film jest znacznie bliższy mojemu sercu. Jego bohater kojarzy się wprawdzie głównie z kapeluszami fedora, skórzanymi kurtkami i pejczami, ale ma też epizod w białym smokingu. Mam na myśli Indianę Jonesa, a konkretnie film Indiana Jones i Świątynia Zagłady z roku 1984. Film reżyserował Steven Spielberg. W jednej ze scen Indiana występuje w olśniewająco pięknym smokingu z jednorzędową marynarką z ostrymi klapami i z wielkim, czerwonym goździkiem w butonierce. Smoking zaprojektował angielski projektant Anthony Powell. Podkreślić należy obecność elementu dość rzadko występującego, mianowicie kamizelki, która jest oczywiście w kolorze czarnym. Za to poszetka jest biała, podobnie jak u Humphreya Bogarta, co obydwu panów pozytywnie odróżnia od aktorów uczestniczących w galach Oskarowych. Wypada jeszcze skomentować fakt, że klapy marynarki są jednak pokryte jedwabiem, a wcześniej pisałem, że nie powinno to mieć miejsca. Trzeba jednak pamiętać, że akcja filmu rozgrywa się w roku 1935, a wówczas taki zabieg uchodził w marynarkach z innej tkaniny niż wełna. A marynarka Indy’ego jest uszyta z mieszanki wełny z bawełną. Czy więc mamy do czynienia z ideałem? Niezupełnie! Przyłapałem Indy’ego na poważnej wpadce: jego muszka nie jest zawiązana, lecz zapinana na haczyk. Mógł był się zdecydować na typową koszulę smokingową z wykładanym kołnierzykiem. Wówczas nic nie stało na przeszkodzie, żeby zastosować wiązaną muszkę z regulowanym paskiem. Taką muszkę zawiązuje się wcześniej, a po założeniu koszuli – tylko się ją zapiana. I jest to OK. Ale zdecydował się na koszulę frakową, która nie daje żadnego wyboru: muszka musi być wtedy zawiązana na szyi, już po włożeniu koszuli. A tak się nie stało. Założenie realizatorów filmu było zapewne takie, że tego szczegółu widz i tak nie zobaczy, ale niestety: wyszło szydło z worka. Na trzecim zdjęciu zaznaczyłem kółkiem wpadkę Indiany.

Myślę, że czas najwyższy wrócić do Bonda, bowiem mam ochotę napisać coś o filmach z udziałem mojego ulubionego odtwórcy tej roli, czyli Rogera Moora. Moore miał bardzo specyficzne podejście do roli, potrafił bowiem zachować dystans do granej postaci i jej perypetii, traktowanych przecież przez autorów filmu bardzo serio. James Bond w wykonaniu Moora jakby puszczał do widza oko, dając do zrozumienia, że to wszystko co widzi to tylko zabawa. I że nie należy tego traktować całkiem poważnie. Jeśli ktoś pamięta scenę z Żyj i pozwól umrzeć, gdy Bond ucieka z pułapki skacząc po grzbietach wygłodniałych krokodyli, które miały go pożreć, to wie o czym piszę. Roger Moore wystąpił aż w siedmiu odcinkach przygód Bonda, z czego w białym smokingu pojawił się w trzech: Człowiek ze złotym pistoletem (1974), Ośmiorniczka (1983) i Zabójczy widok (1985). Zanim przejdę do zachwytów, muszę zacząć od ostrej krytyki. Bowiem w Zabójczym widoku mamy do czynienia z wielkim nagromadzeniem błędów związanych z białym smokingiem Bonda. Przede wszystkim, co już samo w sobie jest dyskwalifikujące, Bond paraduje w tym ubiorze w biały dzień! Po drugie dzieje się to w Château de Chantilly w północnej Francji, gdzie biały smoking nijak nie pasuje do klimatu i dżentelmen nie powinien był nawet pomyśleć o możliwości jego włożenia. Po trzecie i czwarte marynarka ma klapy otwarte oraz guziki z ordynarnego plastyku. I po piąte – koszula jest zapinana na zwykłe plastykowe guziki, zamiast na guziki jubilerskie. I to ma być Bond? James Bond?

Ale po tej krytyce należą się słowa najwyższego uznania za dwurzędową marynarkę smokingową z filmu Człowiek ze złotym pistoletem. Wszystko jest jak należy, no może poza brakiem poszetki. Za to niezwykle ciekawy efekt daje fakt, że koszula Bonda nie jest biała, lecz kremowa. Tak, to jest odstępstwo od klasyki, ale tutaj akurat rozumiem i rozgrzeszam twórców filmu. Sceny, w których Bond występuje w tym ubiorze rozgrywają się w mrocznych wnętrzach utrzymanych właśnie w kolorystyce beżowo-brązowej. Ubiór Bonda pasuje tam idealnie. Gdyby dziś szyć taką marynarkę, to na pewno miałaby inną konstrukcję w ramionach i węższe rękawy, ale nawet w formie identycznej jak ta sprzed 40 lat nadaje się dziś do założenia. Podobnie jak jednorzędowa marynarka z filmu Octopussy (nie lubię polskiego tłumaczenia tego tytułu, gdyż uważam je za idiotyczne) z ostrymi klapami. Proszę zwrócić uwagę na długość rękawów! I pomyśleć, że zarzuca się dzisiejszym włoskim trendsetterom, że noszą za krótkie spodnie i za krótkie rękawy – Bond nosił takie 32 lata temu! Jedyną zmianę jaką dzisiaj należałoby wprowadzić do tej marynarki – to nieco podnieć kozerkę. Poza tym – ideał. Warto też zwrócić uwagę na kołnierzyk koszuli: z szerokimi wyłogami i bardzo wysoką stójką. To element charakterystyczny dla lat 70-tych ubiegłego wieku i każdy elegant musiał takie koszule mieć! Szkopuł w tym, że w PRL-u, państwowe firmy odzieżowe nie widziały żadnej potrzeby szycia takich koszul, a państwowe sieci handlowe (np. SPHWiU – Stołeczne przedsiębiorstwo handlu wewnętrznego i usług – cóż za piękna nazwa!) nie uważały za słuszne ich zamawiania lub importowania. W Warszawie istniały jednak wówczas setki małych zakładów krawieckich, gdzie takie koszule można było uszyć za niezbyt duże pieniądze. Pamiętam, że pierwsza koszula tego typu jaką sobie uszyłem miała kolor… czarny.

Zacząłem ten wpis od nawiązania do Spectre. Wypada na koniec do tego wrócić i bliżej przyjrzeć się smokingowi Daniela Craiga. Włożył go na kolację w pociągu, który mknie po pustkowiach Maroka. Cóż za piękne odniesienie do Casablanki sprzed 73 lat! Smoking pochodzi od Toma Forda i jest uszyty z tkaniny o bardzo ciekawym składzie: 56% jedwabiu i 44% wiskozy. Wiskoza, która kojarzy się głównie z podszewkami, jest niesłusznie uważana za włókno sztuczne. W rzeczywistości jest włóknem naturalnym uzyskiwanym z celulozy. Prawdopodobnie dodatek wiskozy daje większą sprężystość tkaniny, ale pewien nie jestem, bowiem z takim składem spotykam się po raz pierwszy. Marynarka Craiga prezentuje się wspaniale, a tym co najbardziej rzuca się w oczy, są szerokie klapy w szpic o pięknym kształcie oraz bardzo wąskie rękawy. Efektownie wygląda też duży czerwony goździk nawiązujący do Seana Conneryego. Nie zapomniano nawet o pasie smokingowym i szelkach. Można by powiedzieć o niej: idealna, gdyby nie pewne ale. Mianowicie dała o sobie znać maniera obecna u współczesnych projektantów, która zepsuła znaczną część pozytywnego wrażenia. Otóż każdy projektant ma dziś ambicję, żeby złamać jakąś klasyczną zasadę. Przy czym im słabszy i bardziej zakompleksiony projektant, tym dalej się posuwa w łamaniu zasad. Polscy projektanci męskich ubiorów posuwają się na tym polu baaaardzo daleko. Tom Ford na pewno nie jest słabym, a prawdopodobnie nie jest też zakompleksionym projektantem. Ale to i owo lubi złamać. Wprowadził np. butonierkę w szalowych kołnierzach smokingów. Zdecydowanie nie powinno jej tam być! Ale jeśli taka butonierka nie jest pusta, tylko tkwi w niej kwiatek, to wygląda to całkiem dobrze. I Tom Ford zawsze ma kwiatek w butonierce szalowego kołnierza swojego smokingu. Ale jego klienci już o tym nie pamiętają i paradują dumnie z pustą butonierką. Moim zdaniem wygląda to fatalnie i nasuwa skojarzenie z rozdarciem kołnierza, które naprędce zostało zacerowane.

Ale rozważania o butonierce w kołnierzu szalowym to tylko dygresja. W smokingu Daniela Craiga widzimy inną fanaberię Toma Forda: marynarka ma dwa guziki! No super: niewzruszona zasada, że marynarka smokingowa jest zapinana na jeden guzik została złamana. A ja się pytam: w jakim celu? Czy jest ładniej? Czy jest bardziej elegancko? Nie jest! Więc po co?

O filmie Spectre słyszałem skrajne opinie: od zachwytów do całkowitej negacji. Mnie film zachwycił, gdyż odnalazłem w nim klimat puszczania oka do widza, tak charakterystyczny dla filmów z Rogerem Moorem. Zachwyciły mnie też zdjęcia i piękne widoki. Chyba nawet Fellini wspólnym wysiłkiem z Viscontim nie potrafiliby lepiej pokazać Rzymu. Bardzo podobały mi się również liczne odniesienia do starych filmów o Bondzie. Niektóre są łatwe do identyfikacji, inne bardziej zakamuflowane; ich odkrywanie to niezła zabawa (kto np. pamięta, który z bohaterów filmów o Bondzie nosił marynarkę nehru?). W kwestii ubiorów jest nieźle, ale są też wpadki. Np. Bond ma w kilku scenach źle zawiązany knit, który kończy się  5 – 7 cm nad paskiem. Ciekawym pomysłem było posłużenie się ubiorem dla podkreślenia cech postaci: np. bardzo nieprzyjemny typ – polityk oddelegowany do nadzoru nad służbami specjalnymi – nosi koszule ze zbyt małymi kołnierzykami, co wygląda fatalnie. Nie musi nawet mieć wyroku na karku, żeby od początku go nie lubić. Z elementów ubioru Bonda zachwycają przede wszystkim kołnierzyki koszul (jest nawet pin collar), dwurzędowy płaszcz w scenie pogrzebu no i oczywiście bohater tego wpisu, czyli biały smoking. W tym ubiorze Bond stacza morderczą i mrożącą krew w żyłach, walkę z ohydnym mięśniakiem. Czy muszę dodawać, że po zwycięskiej walce jego smoking wygląda jakby właśnie został odebrany od krawca?

30 komentarzy

  1. Wieslaw 18/11/2015
    • Jan Adamski 18/11/2015
  2. Wieslaw 18/11/2015
  3. tam 18/11/2015
    • Jan Adamski 18/11/2015
  4. Marek Adamski 18/11/2015
    • Jan Adamski 19/11/2015
      • mati 19/11/2015
    • Mad 19/11/2015
      • Marek Adamski 19/11/2015
        • Jan Adamski 19/11/2015
  5. Maciej Essej 19/11/2015
    • Jan Adamski 19/11/2015
      • mati 19/11/2015
        • Jan Adamski 19/11/2015
          • tropo 20/11/2015
          • Jan Adamski 20/11/2015
  6. piotr 20/11/2015
  7. taxus 20/11/2015
  8. Janusz 22/11/2015
    • Jan Adamski 22/11/2015
      • Janusz 24/11/2015
        • Jan Adamski 24/11/2015
          • Janusz 25/11/2015
  9. Bardziej spokojny ;) 24/11/2015
    • Jan Adamski 24/11/2015
    • Jan Adamski 24/01/2016
      • Kasiarz 25/01/2016
        • Jan Adamski 25/01/2016

Zostaw komentarz