Cesare Attolini

Cesare Attolini to marka, którą należy znać. Choćby dlatego, że ubrania tej marki miał na sobie Toni Servillo, gdy odtwarzał rolę Jepa Gambardellego w kultowym filmie Paola Sorrentino Wielkie piękno. Cesare Attolini tworzy męskie ubiory, które są kwintesencją lekkiego, włoskiego stylu. Ma siedzibę w Neapolu, stolicy włoskiego krawiectwa, a ubiory jakie tam powstają są szyte ręcznie. Nie jest to jednak zakład krawiecki w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Owszem, kontakt z klientem, wybór fasonu i tkaniny czy przymiarki, mają formę jak najbardziej kameralną i tradycyjną. Ale już proces szycia odbywa się w wielkiej hali, w której pracuje 130 krawców (nie mylić ze szwaczami/szwaczkami). A jednak realizacja zamówienia na garnitur zajmuje minimum 5 tygodni. Dzieje się tak nie dlatego, że proces szycia tyle zajmuje, tylko dlatego, że ogromna liczba klientów powoduje spiętrzenia i zatory. Tak duże zainteresowanie klientów nie dziwi, jeśli się weźmie pod uwagę znakomitą jakość oraz prestiż garniturów Cesare Attolini. Trochę jednak dziwi, gdy weźmie się pod uwagę ich cenę. Bowiem oscyluje ona w okolicach 10 tysięcy euro.

W pierwszych dziesięcioleciach ubiegłego wieku męskie marynarki były ciężkie, twarde i sztywne. I nikt nie wyobrażał sobie, że może być inaczej. Aż pewien skromny neapolitański krawiec postanowił, że będzie szył marynarki lekkie i wygodne: bez nadmiernych usztywnień, bez wypychania ramion poduchami, z ograniczoną podszewką. Nowy styl szybko przypadł do gustu Neapolitańczykom, a później także Włochom z bogatszej północy kraju. Krawiec nazywał się Vincenzo Attolini. Wówczas nie miał nawet własnej pracowni krawieckiej i był zatrudniony u innego Neapolitańczyka, który wypracował już sobie większą renomę, miał własną pracownię i wielu klientów, co zmuszało go do zatrudniania krawców. Tym Neapolitańczykiem, który zatrudniał Vincenza, był Gennaro Rubinacci. Tak, tak, zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa: Luca Rubinacci jest jego wnukiem. Tak więc Vincenzo Attolini jest bez wątpienia prekursorem stylu neapolitańskiego, ale wymyślił go jako pracownik firmy Rubinacci, więc komu należy się palma pierwszeństwa? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi a spór pomiędzy rodzinami Attolinich i Rubinaccich ciągnie się przez pokolenia. Obecnie trochę zresztą przygasa, bowiem obydwie rodziny odniosły ogromny międzynarodowy sukces i w obydwu przypadkach było to zasługą talentu i pracowitości synów założycieli, oraz zdolnościom organizacyjnym i otwarciu na świat – wnuków. Trzeba też dodać, że są i tacy, którzy kwestionują oryginalność pomysłów Vincenza, sugerując, że wzorował się on na pomysłach krawca z Rzymu – Domenica Caraceniego. Rzymianin miałby być prekursorem stylu neapolitańskiego? Zgroza! Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tak twierdził. Więc będę się trzymał tezy, że styl neapolitański narodził się w Neapolu, a jego twórcą był Vincenzo Attolini.

Vincenzo Attolini zwykł był mawiać, że krawiec to rzemieślnik, który niedoskonałe ciała przywdziewa w niedoskonałe ubiory.

No dobrze, ale marka, którą dziś przedstawiam nazywa się Cesare Attolini. Kim zatem jest Cesare? Otóż Cesare był najbardziej utalentowanym z sześciorga dzieci Vincenza i to on przejął po ojcu krawiecką pracownię. Bo Vincenzo przestał w końcu pracować dla Rubinacciego, założył własną pracownię i zaczął pozyskiwać własnych klientów. Zaś Cesare zrobił to, co wcześniej Gennaro Rubinacci: rozwinął biznes tak, że zaczął zatrudniać krawców, którzy dla niego pracowali. Zaczęła się budowa prestiżu marki, która zajęła kilkadziesiąt lat.

Mianem ‚firma rodzinna’ zwykło się określać firmę, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, gdzie dzieci, wnuki i prawnuki kontynuują i rozwijają dzieło założycieli. Czasami jednak sprawy się nieco komplikują. Tak właśnie było w przypadku rodziny Attolinich. Cesare miał trzech synów, ale dochodziło między nimi do nieporozumień. W efekcie najstarszy z nich, noszący po dziadku imię Vincenzo, postanowił przenieść się do Mediolanu i tam założyć własną firmę pod nazwą Vincenzo Attolini, opartą zresztą na identycznym modelu biznesowym, jak firma ojca, czyli ręcznego szycia męskich ubiorów na miarę. Osiągnął sukces: dziś zatrudnia 30 krawców i ma licznych klientów gotowych płacić bajońskie sumy za garnitury, marynarki czy płaszcze pochodzące z jego pracowni. Dwaj młodsi bracia; Massimiliano i Giuseppe budują natomiast wielkość i międzynarodową renomę marki Cesare Attolini. Zdecydowali się nieco odejść od pierwotnego modelu biznesowego i oprócz szycia miarowego (które ciągle jest jednak podstawą), zaczęli szycie ubrań gotowych. Nie jest to wprawdzie działalność, którą można by nazwać ‚produkcją odzieży’, ale dla ortodoksyjnych wyznawców bespoke, jest to na pewno profanacja. Dlatego zupełnie szokujące są ceny gotowych ubrań z metką Cesare Attolini. Ceny garniturów wynoszą od 4,5 tys. do 8 tys. euro. Zapewne każdy zadaje sobie teraz pytanie: kto to kupuje? Podaję więc nazwiska niektórych klientów: Antonio Banderas, Dustin Hoffman, Al Pacino.

Cesare Attolini z synami: Massimiliano i Giuseppe.

Vincenzo Attolini

Skutkiem ubocznym decyzji o szyciu gotowych ubrań, była konieczność uruchomienia kampanii reklamowych. Również na tym polu swoje piętno odcisnął perfekcjonizm Attolinich. Gdy ogląda się zdjęcia modeli prezentujących ubiory Cesare Attolini, nie wiadomo co bardziej podziwiać: wspaniałe ubiory, przystojnych modeli bez cienia zadęcia i sztuczności, fenomenalną kompozycję zdjęć i ich jakość techniczną, czy wreszcie piękne scenerie. Wszystko jest przemyślane i poukładane tak, jak trzeba. Po prostu przyjemnie się na to patrzy! Prezentowane ubiory pochodzą z kolekcji wiosna/lato 2015 oraz jesień/zima 2015/2016. Zdjęcia pobrane zostały ze strony cesareattolini.com, a także ze stron: aramisbarcelona.com/ gallerygogopix.net/ janusfilms.com/ laragosta.com/ manolo.se/ mihaibenea.ro/

13 komentarzy

  1. Mad 10/11/2015
    • Jan Adamski 10/11/2015
  2. Kewin 10/11/2015
    • Jan Adamski 10/11/2015
  3. Ana 10/11/2015
    • Kasiarz 05/12/2015
  4. Alan 10/11/2015
  5. Krzysztof 11/11/2015
    • Jan Adamski 11/11/2015
  6. Krzysztof 11/11/2015
  7. Krzysztof 11/11/2015
    • Jan Adamski 11/11/2015
  8. Łukasz T. 12/11/2015

Zostaw komentarz