Księga zdziwień odc.24

Był taki okres w PRL-u gdy mieliśmy siedmiu wicepremierów, w tym trzech – pierwszych. Od kilku – a może nawet kilkunastu – lat wyraźnie wracamy do sprawdzonych rozwiązań z tamtego okresu. I to w różnych obszarach; w jednych bardzo dyskretnie (prymat gospodarki państwowej nad prywatną), w innych brutalnie i bez pudru (inwigilacja i trzymanie społeczeństwa ‚za mordę’). Z jednej strony nie dziwi mnie to, gdyż każdy kolejny rząd, który mamy, coraz mniej dba o interesy Polaków, a coraz bardziej o interesy swojej partii i swojego zaplecza politycznego. Z drugiej strony trochę jednak jestem zdziwiony, gdyż dominujące dziś w Polsce siły polityczne wywodzą się z anty PRLowskiej opozycji, która obaliła tamten system w imię wolności, poszanowania ludzkich praw i powrotu do ‚normalności’ (czytaj: kapitalizmu) w gospodarce. Tyle wysiłku wielu ludzi, tyle euforii i nadziei, czy wreszcie: tyle ofiar, żeby dziś triumfalnie obwieszczać odwrót do ‚nienormalności’, czyli do socjalizmu?

Właśnie przeczytałem wywiad profesora Piotra Glińskiego dla Polskiej Agencji Prasowej, który został opublikowany wczoraj; w przededniu dzisiejszych rządowych nominacji. Profesor Gliński ma w nowym rządzie sprawować funkcję pierwszego wicepremiera i ministra kultury. Zaraz na wstępie wywiadu wielka sensacja: dowiadujemy się, że wicepremier Gliński będzie koordynował sprawy gospodarcze! ‚Moim podstawowym zadaniem będzie z jednej strony koordynowanie filara gospodarczego, a także innych resortów, by monitorować przede wszystkim to, czy realizowany jest nasz program gospodarczy’. Wprawdzie konstrukcja logiczna tego zdania pozostawia wiele do życzenia (koordynowanie filara gospodarczego w celu monitorowania realizacji programu gospodarczego), ale za to nie pozostawia żadnych wątpliwości: profesor Gliński będzie nadzorował sprawy gospodarcze! Jak można się domyślać, w tym względzie będzie mu podlegał inny wicepremier (ale już nie pierwszy): Mateusz Morawiecki, który będzie jednocześnie ministrem rozwoju. Profesor Gliński, w kolejnym zdaniu, bardzo precyzyjnie określa rolę wicepremiera Morawieckiego: ‚Wicepremier Morawiecki będzie szefem operacyjnym do spraw gospodarczych’. Czyż taka konstrukcja może nie dziwić?

W innym miejscu wywiadu, Piotr Gliński jeszcze dobitniej definiuje swoją pozycję, jako najważniejszej osoby w rządzie: ‚Drugim ważnym elementem mojej roli jako wicepremiera będzie odpowiedzialność za strategię długofalową’. Na ogół za długofalową strategię rządu jest odpowiedzialny premier, ale przecież pozycja obecnej pani premier wiadomo jaka jest, więc wyłożenie kawy na ławę, w zasadzie nawet nie dziwi. Bardzo ciekawa jest dalsza część wywiadu, z której dowiadujemy się, że są jednak i takie planowane działania rządu, w których rola wicepremiera Glińskiego będzie nieco mniejsza (jak mówi: ‚będę współodpowiedzialny’). Te działania to: ‚przełamywanie interesów poszczególnych branż’. Profesor Gliński jest bez wątpienia człowiekiem inteligentnym, mądrym, wykształconym i obytym w świecie. Więc doskonale zdaje sobie sprawę, że żadnego przełamywania interesów branż (np. górników) nie będzie! I że jest to tylko zaklęcie dla ciemnego luda! Dlatego zapewne wyznaczył sobie skromniejszą rolę: współodpowiedzialnego.

Zacząłem te rozważania od skojarzenia z PRL-em. W wywiadzie profesora jest jeszcze jeden fragment, w którym zapowiada działania wyraźnie inspirowane tradycją PRL-u. Myślę o powołaniu Komisji Planowania przy Radzie Ministrów, na czele której sam stanie. Oczywiście organ będzie nosił inną nazwę, ale nie chodzi o nazwę, ale o władzę. Przypomnę, że Komisja Planowania była, u schyłku PRL, rządem w rządzie i wszelkie decyzje gospodarcze były podejmowane właśnie tam. Była ogromną, rozbudowaną instytucją, a wicepremier stojący na jej czele miał wielką władzę. Istnienie takiego organu traciło sens w miarę postępów prywatyzacji i w roku 1997 została ona zlikwidowana (w międzyczasie zmieniła nazwę na Centralny Urząd Planowania). Najwyraźniej wśród nowych władców panuje przekonanie, że ktoś musi tą całą gospodarką zarządzać zdecydowanie i twardą ręką. Zdecydowanie i twarda ręka profesora Glińskiego były wprawdzie dotąd w uśpieniu, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie się budzą. Zobaczymy jak się sprawdzą w starciu z Mateuszem Morawieckim, które przewiduję w najbliższych dniach. Będzie ciekawie!

3 komentarze

  1. Mad 16/11/2015
    • Jan Adamski 16/11/2015
      • mad 16/11/2015

Zostaw komentarz