W migotliwym blasku świec

‚W migotliwym blasku świec’ to tytuł piosenki Jana Tadeusza Stanisławskiego – jednego z najważniejszych twórców kabaretowych ze złotego okresu polskiego kabaretu, czyli z lat 70-tych ubiegłego wieku. O dziwo, nie znalazłem tekstu tej piosenki w Internecie. Muszę więc bazować na swojej ułomnej pamięci, żeby przytoczyć słowa kończące tę piosenkę: ‚Kurwa!/ Że też zawsze jakaś listwa/ musi łapę nam przyciskać’. Taki mniej więcej okrzyk wyrwał się z moich ust, gdy przeczytałem projekt nowej regulacji Komisji Europejskiej (można się z nim zapoznać tutaj). Regulacja dotyczy… świec. A głównie właśnie jej migotliwego blasku. Jej twórcy błyskotliwie zauważają, że ze świecami łączą się ‚różne niepożądane działania, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa konsumentów’. Jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi to wyjaśniam, że zapalona świeca wytwarza płomień, który może poparzyć, albo nawet wywołać pożar. Dlatego ustawodawcy z Komisji Europejskiej, w trosce o nasze dobro i bezpieczeństwo, postanowili szczegółowo uregulować kwestię świec. Między innymi zobowiązują nas do kontrolowania czy ‚ryzyko oparzenia się jest tak niskie, jak to tylko możliwe’. Ponieważ jednak nie mają zbytniego zaufania do naszej zapobiegliwości, to nakazują w regulacji różne kroki, które należy podjąć celem uniknięcia niebezpieczeństw. Np. nie będzie wolno sprzedawać świec bez instrukcji obsługi. To nie jest żart – każdy może to sprawdzić pod linkiem, który podałem.

Jan Tadeusz Stanisławski wyśmiewał w swoich tekstach, absurdy czasów, w których przyszło mu żyć i tworzyć. A było wówczas tych absurdów co niemiara. Myślę, że nawet jemu nie przyszłoby jednak do głowy to, co są w stanie wymyślić dzisiejsi unijni biurokraci. Życie wyprzedziło kabaret.

Tags:

3 komentarze

  1. Piotr M. 01/12/2015
    • Jan Adamski 01/12/2015
  2. Kewin 02/12/2015

Zostaw komentarz