Wiosna 2016 – trendy z wybiegów

Czy warto w ogóle zawracać sobie głowę pokazami znanych projektantów tworzących wymyślne i często przesadnie udziwnione kolekcje dla wielkich domów mody? Gdy niespełna trzy tygodnie temu opublikowałem wpis o rewolucji w zakresie kroju spodni, jaką usiłują przeprowadzić wspomniani projektanci, reakcje moich czytelników raczej nie były przychylne. Najtrafniej ujął to Dariusz, który w komentarzu napisał: ‚A cóż to obchodzi nas, fanów jazzu czy rocka, że disco polo znów eksperymentuje z akordeonem?’. Ja jednak uważam, że warto przyglądać się propozycjom na wybiegach. Nie, żeby zaraz biec do sklepu w poszukiwaniu identycznych lub podobnych ciuchów, ale żeby zobaczyć co nowego w tkaninach, kolorach, czy dodatkach. Warto też popatrzeć ze względów czysto estetycznych. Bo niektóre propozycje wprawdzie wywołują instynktowny odruch sprzeciwu, ale są też ubrania po prostu piękne. Np. jestem zakochany w kolorowych marynarkach we wzory florystyczne, proponowanych przez Dolce & Gabbana. Pokazywałem je już we wpisie Inspirujące pokazy, pokażę je także tym razem. Ale powiem szczerze: nie wiem czy miałbym odwagę włożyć je na siebie i wyjść na ulicę. A do strachliwych, pod tym względem, raczej nie należę. Jest zresztą jeszcze jedna przeszkoda uniemożliwiająca mi nabycie takiej marynarki – cena. Więc, póki co, pozostaje oglądanie i podziwianie. Zapraszam więc i was, drodzy czytelnicy, do podziwiania wraz ze mną. Możecie bez obawy oglądać kolejne zdjęcia, gdyż tym razem wybrałem rzeczy naprawdę  ładne i stylowe. Zresztą świadczy o tym już sama kompilacja, którą stworzyłem jako główne zdjęcie wpisu. Chciałbym mieć takie ubiory, jakie tam widać. A już najbardziej chciałbym mieć dwurzędową marynarkę w kratę ze zdjęcia trzeciego od prawej; jest piękna. Jest to szyta ręcznie marynarka Cesare Attolini. Nie znam wprawdzie ceny, ale obstawiam jakieś 5.000 euro. Po głębokim namyśle doszedłem do wniosku, że chyba jednak jej nie kupię.

Zdjęcia, które zamieszczam pochodzą z prezentacji kolekcji wiosna/lato 2016. Zaczerpnąłem je z magazynu Vogue. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to pod podanym linkiem znajdzie ich znacznie więcej.

Ralph Lauren/Polo Ralph Lauren

Najbardziej zachwyciła mnie kolekcja Ralpha Laurena zarówno w wersji eleganckiej, jak i casualowej – pod marką Polo Ralph Lauren. Piękna klasyka bez udziwnień; prążkowane garnitury, szerokie klapy, dwurzędowe kamizelki, białe spodnie, kołnierzyki pin-collar, kwiatki w butonierce. Jakby powiedział Tygrysek z disneyowskiego Kubusia Puchatka: to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

Tom Ford

Podobnym tropem co Ralph Lauren, poszedł także Tom Ford: klasyka w najlepszym wydaniu! Wszystko jest piękne i bez zarzutu. Czy nie odnosicie jednak, podobnego mojemu, wrażenia, że troszeczkę brak w tym wszystkim polotu?

Dolce & Gabbana

Za to u D&G polotu mamy aż w nadmiarze. Kolory, błyszczące tkaniny, kołnierzyki koszyl wykładane na marynarki, workowate spodnie z obniżonym krokiem. Wszystko OK. Tylko dlaczego te rękawy są takie długie? Czyżby jakieś inspiracje rodem z polskiej ulicy? Wzorzyste marynarki i garnitury nie są tak piękne jak były w poprzednim sezonie. Niektóre zaś budzą skojarzenia z piżamami. Hugh Hefner byłby wniebowzięty.

Tommy Hilfiger

U Tommyego Hilfigera można dostrzec dalekie echa tego, co u niektórych innych projektantów przybrało postać nieznośną: kuse marynareczki z wąskimi klapami. Tutaj nie jest źle, aczkolwiek klapy marynarek dwurzędowych są zdecydowanie za wąskie i przez to źle wyglądają.

Brunello Cucinelli

Ach, ta lekkość! Typowo włoski styl w interpretacji Brunella Cucinellego, który w krótkim czasie zbudował markę o światowej renomie. Jasne beże i szarości, len i bawełna, spodnie powyżej kostki, buty bez skarpetek. Luz i nonszalancja.

Cesare Attolini

Cesare Attolini nie organizuje pokazów, a na swojej stronie umieszcza zdjęcia fragmentaryczne, bardziej skupiając się na modelu (bardzo przystojnym pięćdziesięciolatku) i scenerii, niż na samych ubiorach. Bardzo rzadko udaje się trafić na zdjęcia takie jak poniżej: tym bardziej warto docenić klasę i perfekcję. Nie przeszkadza w tym nawet nienaturalna sztywność modeli.

Hermes

Znów jasne beże i szarości, a do tego czarne buty (?). Bardzo przydałyby się jakieś akcenty w zdecydowanych kolorach – krawat, poszetka, kwiatek w butonierce, skarpetki. Mimo wszystko jednak: miło popatrzeć.

Vivienne Westwood

Trochę więcej życia znajdziemy u Vivienne Westwood. Ale czy to jest to o co chodzi nam, miłośnikom jazzu i rocka? Czy może zbliżamy się już do eksperymentów z akordeonem? Co by jednak nie mówić, to propozycje Vivienne niewątpliwie intrygują.

Junya Watanabe

No, zaraz, zaraz! Obiecałem, że będzie ładnie, a tu taka wtopa? Więc posłużę się parafrazą komentarza innego czytelnika, podpisującego się Lolo: ‚Usiądźcie. Nalejcie do szklaneczki szlachetnego trunku, odpalcie dobre cygaro i włączcie dobrą muzykę.’ I spójrzcie na zdjęcia jeszcze raz. Patchworkowe marynarki to przecież znak rozpoznawczy Nicka Woostera. Czy ktoś ośmieliłby się powiedzieć, że Nick ubiera się nieładnie? Ja sam nabyłem marynarkę z patchworkowego madrasu i zamierzam ją latem zakładać. Więc odrzucając uprzedzenia, czy zgodzicie się ze mną, że propozycje Junya są piękne? Tylko przymknijcie proszę, oko na te trzy pozapinane guziki.

Tags:

5 komentarzy

  1. Chris 30/01/2016
    • Jan Adamski 30/01/2016
      • Chris 31/01/2016
  2. zb 31/01/2016
  3. Ana 01/02/2016

Zostaw komentarz