Dmuchanie propagandowego balonu

Wicepremier i minister rozwoju – Mateusz Morawiecki – przygotował plan, którego realizacja uczyni Polskę bogatą i szczęśliwą. Plan ten miał być przyjęty prze Rząd na posiedzeniu w dniu 9 lutego ale uznano, że balon propagandowy nie został nadmuchany w wystarczającym stopniu i dano sobie jeszcze tydzień na jego dodmuchanie. Główne założenia planu są już znane z wcześniejszych enuncjacji wicepremiera Morawieckiego, można więc śmiało powiedzieć, że ma on charakter wyłącznie propagandowy. Autorzy planu zupełnie ignorują fakt, że przyśpieszenie rozwoju gospodarczego kraju uzyskuje się poprzez:

  1. zmniejszenie i uproszczenie podatków;
  2. ograniczenie liczby regulacji hamujących inwestycje;
  3. uproszczenie prawa i usprawnienie procedur administracyjnych;
  4. prywatyzację przedsiębiorstw stanowiących obciążenie dla budżetu;
  5. przychylny klimat dla indywidualnej przedsiębiorczości obywateli;
  6. przychylny klimat da inwestorów zagranicznych.

Tymczasem rząd Beaty Szydło już przybrał, lub zapowiedział, kierunek dokładnie przeciwny: zwiększania i komplikowania podatków, wprowadzania dodatkowych regulacji, komplikowania prawa i ukierunkowywania go przeciwko przedsiębiorcom (np. zapowiadana klauzula obejścia prawa podatkowego), brak prywatyzacji a nawet nacjonalizację (np. KKSM, o czym pisałem tutaj), wrogość urzędów wobec obywateli prowadzących własną działalność gospodarczą, wzbudzanie wrogości wobec inwestorów zagranicznych zwanych eufemistycznie ‚obcym kapitałem’. Zatem sam plan składa się z buńczucznych, propagandowych haseł oraz zaklęć w rodzaju: ‚zwiększymy eksport’, ‚przyspieszymy inwestycje’ lub ‚podwyższymy płace’.

A na czym zatem polega rządowe dmuchanie propagandowego balonu? Na licznych wywiadach, których udziela wicepremier Morawiecki, zapowiadając niebywały rozkwit gospodarczy. Oto wybrane przeze mnie cytaty z jego wypowiedzi, oraz moje komentarze zapisane niebieską czcionką. Cytaty za: Bankier.pl.

‚Polska przez ostatnie 27 lat miała taki jeden, podstawowy problem widoczny chociażby po programie budowy autostrad, czy sieci kolejowych albo dużych przedsięwzięć infrastrukturalnych. Nie potrafiliśmy mobilizować dużego kapitału. W ramach programu rządu, który zostanie wkrótce szerzej przedstawiony, zostaną zaproponowane mechanizmy promowania polskiego eksportu i przedsiębiorczości, ale również mobilizowania kapitału do dużych i wielkich przedsięwzięć o charakterze industrialnym’.

Mobilizacja kapitału (żeby się trzymać nomenklatury pana wicepremiera) następuje wtedy, gdy dysponent kapitał widzi możliwość osiągnięcia zysku, a nie wtedy, gdy rząd tak zarządzi. Mechanizmy promowania polskiego eksportu, o których mówi Mateusz Morawiecki, to powołanie nowej państwowej agencji wspierania eksportu (o czym mówił przy innej okazji). Obok już istniejących: Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), Polskich Inwestycji Rozwojowych (PIR), Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Tamte się nie sprawdziły, ale nowa uczyni cud? Naiwność pana wicepremiera jest zaskakująca.

‚Drugi punkt planu to udział Polski w rewolucji cyfrowej. Pierwsza rewolucja – silników parowych – nas ominęła, bo były wtedy rozbiory Polski, pod koniec XVIII wieku. Druga rewolucja – elektryczności – też nas ominęła, bo walczyliśmy o niepodległość. Trzecia rewolucja informatyczna też nas ominęła, bo była wtedy komuna i PRL. Dzisiaj jest czwarta rewolucja przemysłowa, często określana jako cyfrowa. Chcemy być w oku cyklonu tej rewolucji cyfrowej. Chcemy budować przemysł, który będzie przemysłem przyszłości i który będzie dla pracowników z jednej strony, a dla pracodawców i biznesu z drugiej strony tworzył jak najwyższą wartość dodaną po to, żeby zbudować solidarne, piękne społeczeństwo’.

Wzniosłe słowa i zero treści. Bo co to znaczy ‚chcemy budować przemysł’? My, to znaczy rząd? My, to znaczy państwo polskie? Przemysł  budują inwestorzy, a przecież rząd nakłada na nich coraz to nowe podatki i stwarza im coraz to nowe utrudnienia administracyjne. Zaklęcia tu nie pomogą! Zresztą zaklęcia o budowie solidarności pracobiorców z pracodawcami, brzmią wyjątkowo nieszczerze.

‚Strategia rozwoju przygotowywana przez Ministerstwo Rozwoju ma służyć mieszkańcom terenów mniej do tej pory zadbanych; kluczowy będzie rozwój zrównoważony społecznie i regionalnie. Duży nacisk kładziony ma być również na miejsca pracy: bo jeśli firmy osiągają wyższe marże na sprzedaży swoich produktów, to jednocześnie mogą więcej zapłacić swoim pracownikom’.

Brutalna prawda jest taka, że pracodawcy nigdy nie będą podwyższać płac z dobroci serca. Będą je podwyższać wtedy, gdy zmusi ich do tego rynek pracy. Gdy zacznie brakować rąk do pracy, to płace szybko wzrosną. Zaś warunkiem tego, żeby wzrósł popyt na pracę, jest szybki rozwój gospodarczy kraju, który się osiąga nie pisaniem pięknych rządowych programów, lecz decyzjami, które wypunktowałem na wstępie.

‚Plan będzie zakładał elastyczne wentyle bezpieczeństwa. Chodzi o mobilizację wewnątrzkrajowych oszczędności i promocję prywatnego kapitału, zachęcanie także zagranicznego kapitału do wzięcia udziału w rozwoju przemysłu IV generacji w Polsce’.

Gdy się to czyta, to po prostu ręce opadają. Pustosłowie, które trudno nawet skomentować.

Dmuchanie propagandowego balonu – trwa. Ale na razie to tylko przygrywka. Gdy pojutrze rząd przyjmie program, zacznie się propagandowy festiwal. Ja to znam z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ale dla wielu osób młodszych ode mnie, będzie to zapewne ciekawe doświadczenie. Pozostaje mi tylko życzyć: miłej zabawy!

2 komentarze

  1. spokojny 16/02/2016
    • Darek 16/02/2016

Zostaw komentarz